"Pamięć i tożsamość". Jak się okazało - książka ta stała się kanonem literackim. Książka wydana w 2005 roku. Hit rynkowy - każda 'prawdziwie polska rodzina' za punkt honoru postawiła sobie posiadanie tej książki na półce. Z czytaniem już trochę gorzej, bo 'za mądra'. I książka stoi na półce, a autorytet papieża rośnie. Bo 'taką książkę napisał, że nie nam maluczkim to rozumieć'. Czasem ktoś poczyta ze zrozumieniem fragmenty dotyczące zamachu. Jak przebrnie się przez całość, to człowiek dowie się jakie spojrzenie na historię miał papież. A nie jest to żadne odkrywcze spojrzenie. Ot - gadanie o rzeczach oczywistych. Taka propaganda. A wartości literackie - żadne. Niestety. Papież nie był wielkim pisarzem. Był papieżem. Ale Giertych wie lepiej. Zaczyna się kult wielkiego człowieka. Był 'wielkim człowiekiem', więc cokolwiek co zrobił jest najlepsze. Napisał książkę - więc z założenia ma być wielkim dziełem. Jeździł na nartach - to chyba oczywiste jest, że jego umiejętności były w czołówce światowej. W szkółkach narciarskich będą niedługo uczyli jego 'technik' - bo są najlepsze. Przecież nikt się nie będzie spierał, bo to papież. Był też doskonałym muzykiem - o wiele lepszym niż Kazik, czy Deep Purple. Bo wydał płytę - a jak papież wydaje płytę, to musi być najlepsza. Jak pisze książkę, to książka ta od razu staje się klasyka, kanonem literackim, wielkim dziełem, bez znajomości którego Polak nie może być prawdziwym patriotą.
Zastanawiam się, jak to się ma do rewizji podręczników historycznych którą Giertych rozpoczął. Bo przecież papież nie potępił jednoznacznie stanu wojennego. Nie stwierdził, że okrągły stół to zdrada narodowa. Czy politruki Giertycha ocenzurują 'pamięć i tożsamość' ? Bo tak naprawdę jedyna kategoria, pod jaką można tę książkę JP2 podciągnąć to reportaż historyczny. Subiektywny, połączony z propagandą religijną. Ale o wydarzeniach historycznych jest tam mowa - są one sprytnie dobierane po to, żeby poprzeć jakąś tezę.
Nieważne - najważniejsze, że 'papież wielkim poetą był'. I ma zachwycać. Gdyby Gombrowicz pozostał na liście lektur, to któryś uczeń mógłby powiedzieć, że papież go nie zachwyca - i miałby poparcie w literaturze dla takiej postawy. A jak Gombrowicz wyleci - to te niezachwycanie pozostanie bezmyślnym wybrykiem, nie mającym żadnego umotywowania. Nie postawą zdrowego umysłu, tylko buntem spowodowanym żydomasońskim spiskiem i propagandą Gazety Wyborczej, która zaszczepia młodym ludziom niemoralne idee. I propaguje homoseksualizm, oczywiście.
Komentarze
Pokaż komentarze (3)