trubro trubro
52
BLOG

Konstytuta - prostytuta

trubro trubro Polityka Obserwuj notkę 3

Tak sobie postanowiłem przypomnieć konstytucję:

Art. 53.

 

7. "Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania."

i mam takie pytania:

  • czy szkoła (uczelnia wyższa) to organ władzy publicznej ?
  • czy wprowadzając religię do szkół nie powodujemy, że katolicy - zgodnie z zasadami swojej religii muszący wysyłać dzieci na religię - są zmuszani do informowania szkoły i ministerstwa oświaty o tym, że są katolikami ? (mogą 'oszukać' władze nie wysyłając dzieci na religię, mimo, że są katolikami - ale wtedy postępują niezgodnie z nakazem religii)
  • czy umieszczając religię na świadectwie (w tym maturalnym) nie zapisujemy informacji o wyznaniu, która będzie dostępna władzom, pracodawcom ?

Oczywiście - obrońcy ocen z religii na świadectwach mówią, że przecież nikogo się nie zmusza do ujawniania religii, katolik może przecież nie chodzić na religię. Ale jeżeli nie chodzi - to grzeszy. Pozbawia się (albo znacznie utrudnia ich dostąpienia) sakramentów - pierwszej komunii, bierzmowania - bo do nich przygotowania są na religii.

Informacja w postaci 'uczestniczył na religię/etykę' pozwala na stwierdzenie, że:

  • jeżeli wybrał 'etykę' - to albo ktoś nie jest katolikiem, albo jest grzesznikiem
  • jeżeli wybrał religię - jest katolikiem. Bo uczestniczy w obrzędach katolickich. Identyfikuje się z kościołem.

Kiedyś jeden ksiądz próbował mi wmówić, że to, że ktoś chodzi na religię, to nie oznacza, że jest katolikiem. Ale potem w dyskusji doszliśmy do tego, że zgodnie z tym tokiem rozumowania bycie księdzem też nie musi oznaczać, że się jest katolikiem. W związku z tym przyjęliśmy definicję, że ten, kto 'uczestniczy we wspólnocie kościoła' jest w tym momencie katolikiem. Chyba, że wszystkich oszukuje, i chodzi na religię po to, żeby oszukać państwo. Ale równie dobrze może oszukać w zdaniu 'jestem katolikiem' będącym odpowiedzią na pytanie, czy nim jest.

Decydując, czy dziecko chodzi na religię, czy nie odpowiadamy na pytanie 'czy jesteś/czy dziecko jest katolikiem'.  Argument mający odeprzeć fakt, że musimy ujawniać światopogląd brzmi w uproszczeniu 'przecież zawsze można skłamać'.

 W każdym razie - państwo od wielu lat nie szanuje konstytucji. Wprowadziło religię do szkół, wprowadziło oceny z religii na świadectwie, teraz wliczać się mają do średniej. Artykuł konstytucji:

"Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób."

pozwala na wprowadzenie religii do szkół. Niestety. Może być sprzeczny z poprzednio cytowanym artykułem. Ale nie musi. Zależy to od definicji 'organów władzy publicznej' oraz od ustaw dodatkowych dotykających tego tematu. Jeżeli informacje imienne o tym, kto chodzi na religię, a kto nie - nie są zapisywane w dokumentach, które są dostępne w MEN (w dziennikach na przykład) - to władza publiczna o niczym nie wie (jeżeli szkoła nie jest organem władzy, a tylko MEN jest). Jest luz. Ale - jeżeli te informacje są dostępne, jeżeli na dokumentach państwowych (świadectwach) jest ta informacja - to wtedy jest wtopa. Czyli jest jak jest. Tylko czekam na to, aż TK się zajmie tym kwiatkiem.

trubro
O mnie trubro

jestem z białka Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą, I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą. Ręce za lud walczące sam lud poobcina. Imion miłych ludowi lud pozapomina. Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie. a to nasz wieszcz narodowy, jakże przewidujący nasze czasy - a tak dawno temu te słowa pisał

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka