Co jest ważniejsze - Prawo o Ruchu Drogowym, czy Konstytucja ? Dla mnie to 'oczywiste'. Nie tylko dla mnie. Ktoś mądry i uprawniony pewnego razu orzekł, że Konstytucja jest ważniejsza od przepisów ruchu drogowego i innych - i orzekł, że zakazywanie parady pewnej było nielegalne.
Sytuacja prawna jest prosta - jeżeli jakikolwiek przepis uchwalony w jakikolwiek sposób w Polsce jest w danym momencie sprzeczny z konstytucją - to nie może mieć zastosowania. Kto postępuje zgodnie z tym przepisem - łamie prawo. Bo prawo to nie jest jedna książka, tylko zbiór przepisów z ustaloną hierarchią ważności w razie sprzeczności. Na samej górze stoi konstytucja - każdy policjant powinien nie tylko ją znać, ale wiedzieć też, że jest nadrzędna, i że jeżeli w prawie o ruchu drogowym stoi napisane, że można kogoś z ulicy wypchnąć jak ją blokuje - a Konstytucja dopuszcza demonstrowanie na ulicach - to wypchanie kogoś z drogi jest łamaniem prawa.
Szkoda mi tych policjantów - w końcu 'tylko wykonywali rozkazy'. Szkoda mi było, jak krzyczeli na nich "gestapo", "zomo". Szkoda mi było, jak patrzyli na kobietę, która miała zawał. Młoda krew policyjna, która - podobnie jak kiedyś ZOMO - musi zaczynać od tłumienia zamieszek, bo tak został stworzony system 'wdrażania się' do służby. Byli tak wystraszeni, że nie zrobili tego, co powinni - nie odsunęli dziennikarzy od leżącej pielęgniarki (a inne krzyczały, żeby odeszli z aparatami). Nie pomogli - stali i nie wiedzieli co robić. Za młodzi. Starsi policjanci odmówiliby wykonania rozkazu - nic by nie zrobili pielęgniarkom. Dlatego poszli tam młodsi.
W Polsce konstytucja daje prawo do takich protestów, jakie robiły pielęgniarki. One nie przyszły tam rozwalać wystaw sklepowych - przyszły protestować przeciwko rządowi. Miały prawo robić to na ulicy. Była wcześniej cała masa protestów na ulicach, które 'były legalne'. Rząd i rzecznik policji stosuje tu głupi trik - na który ludzie nieświadomi sposobu działania prawa się nabierają - mówią o przepisie, który 'delegalizuje' działania pielęgniarek nie mówiąc o tym, że w tej sytuacji przepis jest sprzeczny z konstytucją, więc nie można go stosować.
Można to nazwać bolszewizmem, można - s-syństwem. Można jednym i drugim.
Coś dzisiaj mnie szlag trafia, jak pomyślę, że niektórzy przysięgali na Boga stać na straży konstytucji.
Fajnie, że przyłączają się do tego górnicy. Ucieszyłbym się, gdyby rząd został wywieziony na taczkach. Gdyby Kaczyńscy zostali wypędzeni na działkę, którą im RMF ostatnio kupił. Bo pokazali, że walcząc z komuną nie walczyli o to, by system upadł - tylko po to, by być na jego szczycie. Bo to, że tamten system im się podobał (tylko nazwa się nie podobała) widać po tym, jak sprawują władzę. I jeszcze mają czelność mówić, że nic złego się nie dzieje, bo policja nie strzela do demonstrantów.
P.S. Forma 'spychania' była karygodna. Tak można postępować z młodymi kibicami, nie z kobietami - często po pięćdziesiątce. Spychanie niesie za sobą bardzo duże ryzyko przewrócenia się spychanych. Powinni byli je pojedynczo przenosić. Ale to wyglądałoby źle medialnie. A tak - niezastanawiający się za bardzo 'dziennikarze' mogą napisać, że było bez brutalnych akcji, bez szarpania. Myśleć trzeba, nie reagować na 'mało brutalny' obraz !


Komentarze
Pokaż komentarze (4)