Jak tak sobie przypomnę ostatnie lata - to strajków, protestów 'solidarnościowych' w ostatnich latach było bardzo mało. A jak były, to zmieniały baaaardzo dużo
Zaczęło się od pielęgniarek. Dołączają górnicy, może zaraz nauczyciele, kolejarze... Czy te domino zatrzyma się, czy będzie lecieć dalej ? Społeczeństwo się rozleniwiło, rozpolitykowało - boję się, że na gadaniu skończy się dołączanie kolejnych środowisk do protestu. Bo 'to polityka', bo głupio firmować 'swoim nazwiskiem' polityków, albo związkowców załatwiających swoje interesy.
A z drugiej strony - olać politykę, trzeba protestować przeciwko tym bałwanom, każdy, kto protestuje przeciwko nim jest z nami. Jednoczmy się teraz - bez względu na różnice.
coś mi to przypomina - tylko czy będzie tak na pewno ? Rząd gra na przeczekanie - jest to skuteczna taktyka. Kaczyńscy nauczyli się jej od 'najlepszych'. Wiedzą dokładnie, jakie metody walki z protestami można skutecznie stosować. Grają tymi metodami, którymi PRL grał przeciwko solidarności:
- twierdzi, że nie chodzi to o dobro ludzi, tylko o cele polityczne wichrzycieli sterujących ciemnymi protestującymi, którzy może i są dobrzy, ale dają się manipulować
- mówi 'nie będziemy z wami rozmawiać'. Przypomina mi się taki filmik dokumentalny, gdzie tłumaczono stoczniowcom 'nie będzie żadnych rozmów, z kim mamy rozmawiać - z wami ?'. Pozbawia to nadziei, i powoduje wykruszanie się protestujących
- mówi o tym, że protesty 'łamią prawo', i że państwo musi dbać o porządek publiczny
- gra na przeczekanie. Urlopy się pokończą, ludzie się zmęczą, będą chcieli wrócić do rodzin itp. Jak już dojdzie do rozmów, to będą to rozmowy z niedobitkami, którzy widzieli jak kolejni protestujący ich opuszczają
i tak dalej...
Jak to się skończy ? Czy potrafimy się jeszcze raz zmobilizować - ale przede wszystkim - czy chcemy ? Bo sytuacja w tej chwili jest zupełnie inna niż kiedyś. Z jednej strony - mniejsze obecnie zgnębienie narodu, mniejsze niebezpieczeństwa, z którymi protestujący walczą - ale z drugiej strony - mniejsze ryzyko.
Mamy teraz takie protesty ogólnopolskie 'na małą skalę'. Czy to się przerodzi w coś większego ? Czy będzie rewolucja tylko dlatego, że ludziom przypomni się, jakie metody stosowali komuniści, i zobaczą, że obecni bolszewicy z pisu robią tak samo ?
Mam nadzieję. Ale trochę mniej wiary


Komentarze
Pokaż komentarze (1)