"Jarosław Kaczyński wyraził zdziwienie opiniami niektórych prawników, którzy twierdzą, że w Polsce obywatele mają prawo do okupowania budynków publicznych. Z takimi ocenami występowali między innymi profesorowie Andrzej Rzepliński i Zbigniew Hołda. Premier powiedział, że oceny te są motywowane wyłącznie politycznie i kompromitują wygłaszające je osoby jako prawników i jako obywateli. - Ci panowie łgają - podkreślił szef gabinetu."
To jest przecież oczywiste - budynki publiczne, jak sama nazwa wskazuje - należą do rządu, a obywatel jest tam tylko gościem. I to bardzo często nieproszonym. Każdy powinien znać swoje miejsce w szeregu.
"Nie może być zasady, że z jednymi przestępcami premier rozmawia, a innych poprzez odpowiednie służby wsadza do więzienia - powiedział szef rządu Jarosław Kaczyński, odnosząc się do pielęgniarek, które ósmy dzień okupują jego kancelarię."
No oczywiście, że tak być nie może. A kaczuszki nasze kochane wiedzą, kto jest przestępcą, a kto nie. Czasami wiedzą lepiej od sądu nawet. A w ogóle, to niech się pielęgniarki cieszą, że nie mamy czasów, w których do manifestantów się strzela. Przecież jak nie strzelamy, to wszystko jest w porządku. A moglibyśmy. Znaczy - na razie moglibyśmy, gdyby na pielęgniarki+górników nie pomogły pałki, gaz i inne środki obezwładniające. A tak w ogóle, to nie może być tak, że z jednymi przestępcami się rozmawia, a z innymi nie. Bo jednych trzeba wsadzać do więzienia, innych do rządu (ciekawe, co jest gorszą karą) - a rozmawiać nie trzeba z żadnymi.
"Obrońcy życia: zgwałcone też powinny rodzić"
Oczywiście. I to nawet, jak mają 14 lat, jak przez to oślepną, odpadną im ręce i nogi, zachorują psychicznie. Będą musiały chodzić do szkoły z brzuchem po gwałcie. Wszyscy będą wiedzieli, że albo sie puściły - ale za to uniknęły grzechu antykoncepcji, albo były zgwałcone - i będą gratulowali postawy 'za życiem'. Ksiądz na kazaniu pogratuluje postawy. Ale poprosi też, żeby do kościoła przychodziły w godzinach, w których jest mało ludzi - żeby nie gorszyć widokiem. Do tego będą musiały być pod ciągłym nadzorem policji - co tydzień stawiać się na badania, czy przypadkiem nie usunęły ciąży (bo są w 'grupie ryzyka' usunięcia), po porodzie nie będą mogły wziąć dziecka na ręce, bo szok poporodowy + pamięć o 'źródle pochodzenia' dziecka może wywołać chęć zabicia dziecka. Ale to po prostu chodzi o chronienie życia - trzeba będzie uważać na takie matki, i tyle. A w ogóle, to na pewno chodziły w miniówie, i prowokowały.


Komentarze
Pokaż komentarze