Po kiego grzyba leciał tam prezydent od razu ? Służby ratunkowe i tak miały dużo roboty z rannymi, z rodzinami, z dziennikarzami. A tu jeszcze doszła 'obsługa' zagranicznego prezydenta. Zamiast skupić się na rzeczach ważnych muszą niańczyć bliźniaka. Bo sobie kampanię wyborczą dla PiSu postanowił prowadzić.
Ja rozumiem, że 'trzeba, żeby z nimi ktoś był'. Jasne. Ale niech pomyśli jeden matoł z drugim, że jego wizyta nie tylko nic nie zmieni na lepsze, ale pogorszy sprawę - utrudni. Ale niech będzie - uważał, że trzeba pojechać, pojechał. Tylko gdyby chodziło o zwykła solidarność z rannymi, z rodzinami - to prezio nie powinien był udzielać tylu wywiadów, komentarzy. Powinien - wtedy bym poczuł, że naprawdę to jest 'wizyta serca' - odmawiać jakichkolwiek wywiadów, komentarzy, rozmawiać tylko z poszkodowanymi. A tak naprawdę powinno go tam nie być.
Kolejny element kampanii - żałoba narodowa. Wiem, że to ciężki temat, ale moim zdaniem to za mało na żałobę narodową. To po prostu zagrywka polityczna. Podam tylko kilka faktów:
- 2003 rok. W Polsce zginęło 5640 osób w wypadkach samochodowych. Ponad 15 osób dziennie.
- 2004 rok. W Polsce zginęło 5712 osób w wypadkach
samochodowych.
- 2006 rok - lepiej. Zginęło 'tylko' 3485 osób. Niecałe 10 osób dziennie.
To jest dopiero tragedia. Wypadki zdarzają się cały czas. Tylko nie jest to takie spektakularne - nie jest to żaden news. Nie jest to coś, co można wykorzystać propagandowo.
A tak z innej - finansowej - beczki:
Wypadki samochodowe (dane z lat 2000-2004) zabierają około 2% PKB. Rocznie jest to około 30 mld złotych.
W tych latach 22% wypadków spowodowała nadmierna prędkość. To około 6 mld strat państwa.
W pierwszym kwartale 2006 roku sprawcami 17% wypadków byli piesi. W wypadkach z winy kierowców 34,5% przyczyną była niedostosowana prędkośc, 20,6% wymuszenie pierwszeństwa. Czyli - wystarczy, że nie będziemy przekraczać prędkości, wymuszać pierwszeństwa, ani chodzić jak lebiegi po drogach i państwo oszczędzi jakieś 15 mld złotych rocznie.
Kolejna ciekawostka - 30% wypadków powodowanych jest przez kierowców samochodów służbowych.
Dziwna sprawa przy okazji - ilość pojazdów w Polsce w ciągu ostatnich lat wzrasta. Głównie za sprawą samochodów używanych sprowadzanych z zachodu. A liczba wypadków spada. Trochę to przeczy teoriom o siejących strach i śmierć rupieciach z Niemiec, które trzeba koniecznie obakcyzować, bo stanowią zagrożenie i trzeba sprawić, żeby było ich mniej.
30
BLOG
Tragedia się stała - wszyscy o tym wiemy. I jak zwykle zleciały się sępy. Prezydent nasz, minister jeden z drugim. Wywiadów udzielali. Sępy. Wybory niedługo, trzeba pokazać, jakim to się jest super.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)