Politycy nasi zaczynają mnie nudzić. Od jakiegoś czasu nic nowego się nie dzieje. Pokrzykiwania godne piaskownicy. Nuda.
Za to ciekawą rzeczy przedrukowała 'gazeta wybiórcza' po 'New Yorkerze'. W Polsce przetrzymywano Chalida Szejka Muhammada, czy jak mu tam - w każdym razie ważniaka z Al-Kaidy. A wiadomo, że przetrzymywali go w Polsce, bo ten Chalid zauważył polskie napisy na butelce wody mineralnej. Dowód genialny w swojej prostocie ;)
Ja to chyba za dużo filmów albo powieści szpiegowskich w życiu czytałem, bo pierwsze, co mi się nasunęło jako sposób na wprowadzenie kogoś w błąd co do tego, gdzie jest, to odcięcie od jakichkolwiek informacji, i wrzucenie komuś możliwości przypadkowego odkrycia. Podstawienia butelki wody z Andory, albo paczki czipsów z Papui Nowej Gwinei. A wszystko działoby się na Wyspach Kurylskich. Ale - dziennikarzom z New Yorker'a starczyło to jako dowód. Nieźle.
Dzięki temu może jakiś terrorysta w końcu weźmie na celownik Polskę. Nareszcie będziemy mieli ostatnią zdobycz zachodniej cywilizacji - zamachy terrorystyczne w naszym zacofanym kraju. Bez tego jesteśmy trzecim światem. U innych dzieją sie rzeczy ciekawe - u nas nie. Bo mamy zacofane, głównie jednokulturowe społeczeństwo, w którym muzułmanie kupujący kwas azotowy w Polchemie zwróciliby na siebie większą uwagę niż poseł Zawisza na przystanku Woodstock. Rodzimych muzułmanów chcących wysadzić coś w powietrze nie mamy dużo; Tatarzy (którzy są najliczniejszą grupą muzułmańską w Polsce) żyją z nami w zgodzie od lat, Polska jest ich krajem, nikt ich za bardzo nie gnębi. Przyjezdni terroryści - kiedyś (przed wojną w Afganistanie) mieli kontakty biznesowe z Trójmiejskimi 'uczciwymi inaczej' i dostawali semtex za haszysz. Ale to był tylko biznes, nasza pseudomafia nie była kierowana przez rewanżystów z Kabulu. Po prostu robiła z nimi interesy. 'Religijni inaczej' nie zrobili sobie kontaktów, które będą mogli wykorzystać do utopienia Polski w morzu ognia. Bo 'ideologicznych' w naszym kraju bardzo mało, a młodzi ludzie z warstw społecznych, w których panuje bieda (czyli z wylęgarni terroryzmu), są to - na nieszczęście Al-Kaidy - łysi w dresach, którzy Arabów nie lubią prawie tak jak Żydów i Amiki Wronki. Poza tym mają mózgi przeżarte alkoholem i nie są w stanie zrozumieć nawet instrukcji obsługi subwoofera, a co dopiero sposobu wytwarzania nitrocellulozy. Nie ma szans. Na razie zewnętrzny terroryzm nam nie grozi.
Pozostaje terroryzm wewnętrzny. Coś takiego rodzi się przez lata. Przez lata biedy, braku szans na poprawę bytu następnego pokolenia połączonych z brakami w edukacji. Jak masz tysiąc ludzi biednych i niewykształconych, którzy są niezadowoleni, to wrzucając im jakąkolwiek ideę, która da proste sposoby na zmienienie stanu rzeczy, przynajmniej dziesięciu w to uwierzy. Kwestia odpowiednio długiej indoktrynacji, oraz wybierania tych, którzy poza wiarą są w stanie działać. Zajmują się czymś innym niż picie i rozróby na stadionach. Dopóki piją, kradną i robią ustawki - nie mają czasu pomyśleć o czymś poważniejszym. Strach pomyśleć, co byłoby, gdyby wśród rodzin byłych górników na Śląsku zakiełkowała idea terroryzmu. Tam praktycznie wszyscy mają dostęp do materiałów wybuchowych. Amonit jest u wielu górników w domach. Bo sobie wygospodarowali przez 15 lat pracy. Gdyby górnicy nie dostawali kasy za każdym razem, gdy trochę pokrzyczą - w końcu komuś by odpaliło. I by odpalił. Nie stary górnik, który ma szacunek dla życia, ale jego syn w dresie. I to jest rzeczywiste zagrożenie terrorystyczne w Polsce. Nie Al-Kaida, tylko nasza własna bieda i braki w edukacji. Bo to jest pożywka terroryzmu. Nie ma innego skutecznego sposobu zwalczania terroryzmu niż poprawa bytu ekonomicznego biednych oraz edukacja społeczeństwa. Bez warstw 'niezadowolonych społecznie' Al-Kaida byłaby grupka paru bogatych psycholi, a nie ruchem nizin społecznych odpowiednio urobionych i wyposażonych.
Na razie hodujemy sobie przyszłych terrorystów. 'Dawanie kasy górnikom' niedługo się skończy. Wtedy ich dzieci bez perspektyw będą wspaniałą pożywką dla idei wysadzania czegoś w powietrze. Bo pieniądze się skończą, a oni nadal będą w tym samym miejscu, bez wizji zmiany sytuacji na lepsze. Wtedy wystarczy parę osób mówiących, że 'można zrobić porządek'.
Dziwi mnie tylko jedno - w rządowych 'analizach' dotyczących zagrożeń terrorystycznych w naszym kraju nie ma o takich rzeczach mowy. Wszyscy mówią/piszą o zagrożeniach z zewnątrz. Znaczy, że nikt z autorów tych analiz nawet porządnej książki 'w temacie' nie przeczytał. Bo to, co napisałem, to są rzeczy - jak mawia el Kacze - oczywiście oczywiste.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)