Po wczorajszej konferencji Ziobry zostałem totalnie zakręcony. Właściwie nie po - ale w trakcie. Patrzyłem na dyktafon. Cyfrowy. I usłyszałem, że przekazano kartę pamięci do prokuratury, ale jak będzie trzeba, to Ziobro przekaże dyktafon. Nasz szeryf mówił też, że on sam to nawet nie wie, jak się posługiwać (akurat), i go współpracownicy namówili, żeby Leppera nagrywał. Słuchałem, patrzyłem - i nie wierzyłem.
Wrócę na chwilę do wczorajszego postu - pisałem, że albo Lepper i Ziobro to głupki (przynajmniej jeden z nich), albo Leppera i Kaczmarka łączy agenturalna przeszłość. Bo Lepper nie broniłby Kaczmarka w taki sposób tak po prostu. Nie ryzykowałby aż tak, gdyby gra nie toczyła się o dużą stawkę. Musi więc być jakieś powiązanie między Lepperem i Kaczmarkiem. Nie powiązanie towarzyskie, rodzinne, biznesowe - dawno byśmy już o takich powiązaniach wiedzieli.
Ziobro wczoraj dostarczył nowych pięknych argumentów. Dyktafon jest cyfrowy. Dyktafony cyfrowe kompresują dane. Dane audio po kompresji (stąd tytuł posta - przy kompresji wykorzystywana jest szybka transformata Fouriera) same w sobie nie powinny stanowić żadnego dowodu. Można dojść na ich podstawie najwyżej do tego, że zostały kiepsko sfałszowane. Brak śladów fałszerstw nie świadczy o tym, że tego fałszerstwa nie było. Na przykład przy kompresji MP3 wycina się te rzeczy, które ludzkie ucho nie słyszy. A na podstawie takich rzeczy można wyłapać próbę oszustwa. Nawet, gdyby dane nie były poddane kompresji (w co wątpię - większość dyktafonów na rynku kompresuje - ale, tu chciałbym poznać dokładnie model dyktafonu) to i tak bardzo łatwo je sfałszować, a przynajmniej powycinać część z nich. W dyktafonach kasetowych podstawową rzeczą analizowaną jest dźwięk silnika. Unikalny dla danego egzemplarza. Dźwięk, którego ciągłość łatwo zbadać. Do tego dochodzi charakterystyka głowicy nagrywającej, i parę innych rzeczy. Nie twierdzę, że Ziobro fałszował nagrania - nie wiem tego. Fakt, że nie odpowiedział na pytanie 'dlaczego nie wziął pan nagrania na konfrontację w prokuraturze', tylko zaraz po nim przerwał konferencję daje do myślenia. Nie wykluczam faktu fałszerstwa. Bo gdyby Ziobro chciał mieć 'prawdziwy' dowód, to nie wziąłby dyktafonu cyfrowego, tylko kasetowy. Użycie cyfrówki świadczy o tym, że albo jest kompletnym idiotą i nie ma podstawowej wiedzy potrzebnej prokuratorowi, albo chciał fałszować dane. A może postanowił przedstawić taki dowód, co do którego nie tylko będą wątpliwości, ale będzie pewność, że nie można go użyć w sądzie. Będzie to tylko 'dowód medialny'. Na użytek opinii publicznej, ale konsekwencji prawnych z niego nie będzie. Taki kolejny bat na Samoobronę - postraszyć, ale się z polityki nie pozbywać, bo się mogą na coś przydać.
Istnieje też inna możliwość pasująca do tezy 'Lepper i Kaczmarek współpracują tajnie'. Lepper mógł wiedzieć, jakim dyktafonem Ziobro będzie go nagrywał. Mógł to wiedzieć od Kaczmarka, albo od kogoś innego z prokuratury. Ale Kaczmarek te dyktafony lubił, używał podobno ;) W każdym razie - gdyby Lepper wiedział, że Ziobro będzie na tyle głupi, że weźmie dyktafon cyfrowy - wtedy bez żadnej obawy mógłby sobie pozwolić na największy blef w tej kadencji Sejmu. W pierwszych zeznaniach mógłby mówić, że Ziobro co chwilę włączał i wyłączał dyktafon (hm...). Kaczmarek wiedział, jakie dyktafony są u Ziobry. Oczywiście - Ziobro w ostatniej chwili mógł kupić kaseciaka. Ale ktoś mógł znać Ziobrę na tyle, że wiedział, że tego nie zrobi. Albo - jeżeli prawdą jest, że to 'współpracownicy' Ziobry namówili go i dali mu dyktafon (albo tylko dali mu dyktafon na jego prośbę) - to tych współpracowników wziąłbym pod lupę. Bo - powtórzę raz jeszcze - użycie dyktafonu cyfrowego to w tej sytuacji kompletna głupota. Dane z tych dyktafonów mogą być tylko na użytek nagrywających - bo tylko oni będą wiedzieli z całą pewnością, czy nagrano wszystko, i czy nagranie jest prawdziwe. Bardzo bezpieczne narzędzie, jeżeli wpadnie w ręce wroga ;)
Czyli - wychodzi na to, że Ziobro albo jest w tej sprawie uczciwy, ale głupi jak but, albo jest nieuczciwy. W co łatwiej uwierzyć ? Co jest prawdą ? Ja nie wiem.
Tak przy okazji - analizując różnymi dziwnymi metodami wypowiedzi wczorajsze Ziobry wychodzi mi, że z dużym prawdopodobieństwem kłamał w paru sprawach:
- że prezydent go wysłał do Leppera (tu się dziwię trochę...)
- że pomysł nagrania był pomysłem współpracowników z prokuratury (tu te prawdopodobieństwo kłamstwa jest mniejsze, ale wyraźnie podczas tego zdania Ziobro coś kręcił)
pozostałe wypowiedzi - wiem, że metoda oceny nie jest pewna, więc dane pozostawię dla siebie.
Na koniec jeszcze raz się głośno zastanowię - czy Ziobro jest uczciwy, ale głupi - czy mądry, ale nieuczciwy. Z jednej strony szeryf nie może być nieuczciwy, a z drugiej nie może być głupi. Tak więc jedyny pewny wniosek po jego konferencji - nasz minister szeryf szeryfem być nie powinien. Niech gęsi pasa, albo chrzan trze. Ewentualnie jakąś budkę z hot-dogami na Wiejskiej otworzy.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)