trubro trubro
112
BLOG

Stan wyższej konieczności oznaką cynizmu

trubro trubro Polityka Obserwuj notkę 2

Tak się zastanawiam, dlaczego politycy PiS'u o odwołaniu, a potem ponownemu powołaniu ministrów mówią, że działali w 'stanie wyższej konieczności'. Czytając różnych mądrych ludzi, oraz myśląc samemu coraz bardziej skłaniałem się do przekonania, że nie można pozbawiać sejmu funkcji kontrolnej. Myślałem, że to, co zrobiły kaczuszki nasze kochane, było niezgodne z duchem, ale zgodne z literą prawa. Jednak - po przeczytaniu paru opinii doszedłem do wniosku, że ta 'niezgodność z duchem', którą do tej pory uważałem za zbyt słabą, by można było kogoś skazać - nie jest wcale taka niewinna.

Jedna rzecz - w wykonaniu PiS'u - utwierdziła mnie w przekonaniu, że pisiolki bardzo dobrze wiedziały, że łamią prawo, i że można ich za to pociągnąć do odpowiedzialności. Tą rzeczą jest powoływanie się na 'stan wyższej konieczności'. To takie zabezpieczenie. O stanie wyższej konieczności mówi artykuł 26 KK:

§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa
grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli
niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia
wartość niższą od dobra ratowanego.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa także ten, kto, ratując dobro chronione prawem w
warunkach określonych w § 1, poświęca dobro, które nie przedstawia wartości
oczywiście wyższej od dobra ratowanego.


Mówiąc o stanie wyższej konieczności PiS stosuje linię obrony, którą można zastosować wtedy, gdy jednoznacznie wiemy, że to, co zrobiliśmy było przekroczeniem prawa, a chcemy się bronić mówiąc, że nie można było inaczej. Bo na przykład - w samochodzie dusi się pies, wybijamy szybę, żeby go uratować. Albo - zaraz wybuchnie bomba, wybijamy szybę i kradniemy ze sklepu zestaw 'mały saper' po to, żeby ją rozbroić. No i wszystko ładnie - co prawda czyn opisany jako przestępstwo był, ale kaczuszki 'ratowały kraj przed anarchią', więc działały w stanie wyższej konieczności - czyli przestępstwa nie ma. Guzik prawda - po pierwsze anarchia nie groziła (takie sobie urojone zagrożenie), a po drugie - i tu kolejny paragrafik z KK:
§ 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli sprawca poświęca dobro, które ma szczególny obowiązek chronić nawet z narażeniem się na niebezpieczeństwo osobiste.

I jak sobie przypomnę, co piszą w konstytucji o prezydencie i staniu na straży, to wychodzi mi jedno - może Jarosław się tą 'wyższą koniecznością' obroni, ale prezydent leży i kwiczy. Bo ma szczególny obowiązek chronić konstytucję. Na straży stać, tak mi dopomóż Bóg ! I cały misterny plan obrony poszedł w pi... Ale nic to - nieważny jest Lech, ważny jest Jarosław.

P.S. Stan wyższej konieczności, obrona konieczna - fajne pojęcia. Żeby było śmieszniej - ostatnio naprawdę można się na nie powołać. Koledze przytrafiła się scysja z ponad 30 kg od niego cięższym nasterydowanym agresorem, obronił się (latarką, hehe) w wyniku czego koks trafił do szpitala (na dużo powyżej 7 dni). Efekt prawny - policja przesłuchująca go (wezwana przez modelową blondynkę w dresie - dziewczynę koksa) powiedziała koledze, że bardzo dobrze zrobił, i że oczywiście nie będzie za nic odpowiadał. Nie było żadnego nadgorliwego policjanta ani później prokuratora, który przez chwilę by pomyślał, że to nie była obrona konieczna prawidłowo wykonana bez żadnych ekscesów ;) I tak powinno być !

trubro
O mnie trubro

jestem z białka Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą, I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą. Ręce za lud walczące sam lud poobcina. Imion miłych ludowi lud pozapomina. Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie. a to nasz wieszcz narodowy, jakże przewidujący nasze czasy - a tak dawno temu te słowa pisał

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka