trubro trubro
129
BLOG

Zaniżanie poziomu by JKM

trubro trubro Polityka Obserwuj notkę 17

O awanturze z JKM piszą prawie wszyscy - temat chodliwy. Ale mało oryginalny. Swoje 3 grosze też wtrącę - znam temat z autopsji.
JKM proponuje, żeby rodzice mogli wybierać, czy ich dziecko będzie się uczyło w klasie integracyjnej, czy nie. Bo dzieci niepełnosprawne zaniżają poziom, przez co te pozostałe gorzej się rozwijają.
Wszystko to prawda. Dzieci przejmują nawyki od innych dzieci w klasie. Można dziecko uczyć wymawiać 'sz', 'cz' i inne 'ż' - ale jak w klasie inne dzieci mówią niepoprawnie - nic to nie daje. Mój syn na przykład 'zapóźnił' się, długo zastanawiałem się, o co chodzi - potrafił wymawiać poprawnie jak go poprawiliśmy, ale za chwilę znowu było 'śufla' . Po posłuchaniu na korytarzu w szkole jak mówią inne dzieci - wiedziałem, jaka jest przyczyna (w sumie dobrze, że po kaszubsku do mnie nie zaczął mówić ;) ). Powinienem mieć więc prawo wyboru, i móc wymóc na nauczycielu, aby przeniósł moje dziecko do klasy, gdzie wszyscy mówią poprawnie, albo przynajmniej 'wystarczająco na dany wiek'. Problem w tym, że w szkole jest tylko jedna klasa pierwsza - sam sobie wybrałem przeprowadzkę na wieś. Powinienem więc dyrektorkę szkoły poprosić o utworzenie klasy tylko dla mojego syna, aby inne dzieci nie opóźniały go w rozwoju.
W klasie mojego syna jest dziewczynka na wózku. Ma do tego problemy z mówieniem, ma aparat słuchowy. Chyba miała porażenie mózgowe - ale nie wypytywałem, bo to nie moja sprawa. Nie jest to klasa integracyjna. Formalności nie zostały spełnione, dyrektorka postanowiła nie robić problemów i pozwoliła (chyba wbrew przepisom) tej dziewczynce chodzić do normalnej klasy z dziećmi mieszkającymi obok niej - nie musi jeździć 'do miasta'. Powinienem zaprotestować - dzieci zamiast uczyć się sylabizować całą lekcję, muszą poświęcić parę minut więcej na słuchanie, jak ta dziewczynka próbuje coś 'prostego' powiedzieć. Biją brawo, jak jej się uda powiedzieć trudne słowo. Tracą czas. Nie uczą się przecież niczego pożytecznego. Mam znajomą, ona ma dziecko z zespołem Downa, autyzmem i bóg wie czym jeszcze. Chodzi do 'normalnej' szkoły, do klasy integracyjnej. Dzięki sformalizowanej klasie integracyjnej chłopak ma dodatkowe zajęcia - potrzebne mu są, bo pewnych rzeczy uczy się wolniej. Rodzice innych dzieci robią wszystko, żeby go z tej klasy wyrzucić. Żeby nie była integracyjna. Bo nauczycielka poświęca mu więcej czasu niż ich dzieciom (to jest prawda). Rodzicom innych dzieci trudno jest nawet spojrzeć na jego twarz, widać obrzydzenie w ich oczach. Na pewno chcą sie go pozbyć tylko ze względu na poziom nauki - nie ze względu na uprzedzenia.
Pamiętam, jak w mojej klasie w podstawówce było parę osób, które bardzo źle się uczyły. Moi rodzice powinni mieć wybór - powinni móc przenieść mnie do klasy, gdzie wszystkie dzieci uczą się tak samo. Gdzie nie ma ani jednej osoby, która będzie szukała na geografii złóż węgla w okolicach Gdańska. Gdzie nie ma nikogo, kto dodaje licznik do licznika, mianownik do mianownika. Bo przecież nie chodzi o to, że ktoś jest niepełnosprawny - tylko o to, by poziomu nauczania nikt nie zaniżał. W takim razie dla uczniów 'drugorocznych' powinny być oddzielne klasy. Rodzice wszystkich uczniów w danej klasie przed przyjęciem 'drugorocznego' powinni być spytani, czy chcą, aby z ich dziećmi uczył się ktoś, kto sobie nie radził z nauką. Bo będzie zaniżał poziom, przez co ich dzieci mniej się nauczą.

Napiszę jedno - rzeczywistość jest, jaka jest. Nie podobają się dzieci w danej szkole/klasie - znajdź inną. Jeżeli najwygodniej/najbliżej dziecku jest chodzić do szkoły, w której jest tylko jedna klasa - i to integracyjna - to albo to akceptujesz, albo szukaj innej szkoły. Nikt do niczego nie zmusza. Jest wybór. Możesz posłać dziecko do prywatnej szkoły, która ma egzaminy na wejście i IQ dzieci zaczyna się od 190. Do szkoły państwowej każdy ma prawo wysłać dziecko. Dziecko może być mądre, głupie, zdrowe, chore - i nic nikomu do tego (jeżeli kwalifikuje się do nauczania w 'normalnej' szkole). Dobry nauczyciel poświęca więcej czasu uczniom mniej zdolnym bez względu na to, czy są mniej zdolne z powodu upośledzenia, czy dlatego, że rodzice nie odrabiają z nim lekcji, nie pilnują, by się uczył. W życiu bym nie powiedział matce dziecka na wózku, że zapóźnia poziom na lekcjach w-f, więc nie może chodzić do klasy z moim synem - gdybym tak myślał, to wysłałbym dziecko gdzie indziej. Bo to rodzice dzieci 'normalnych' mają problem gdy nie pasuje im niepełnosprawny w klasie - nie rodzice niepełnosprawnych. Nikt ich na siłę nie trzyma.
Prawo wyboru powinno być. I jest. Nie podobają się rówieśnicy - idź gdzie indziej. Nie podoba się fakt, że dzieci uczą się w różnym tempie - to się oflaguj. Rzeczywistości nie zmienisz. Nie tylko dzieci niepełnosprawne zaniżają poziom. Dlaczego akurat w przypadku niepełnosprawnych mamy mieć prawo wydawać zezwolenia na naukę z naszymi dziećmi ? Przecież wiadomo, że dzieci z domów dziecka też się gorzej uczą. I dzieci bezrobotnych.

JKM jako osoba o bardzo rozbudowanym aparacie logicznym powinien nauczyć się brać więcej przesłanek pod uwagę. Bo inaczej dochodzi do debilnych wniosków. Prawo wyboru - jasne. Nie podobają się rówieśnicy w klasie dziecka - trudno. Możesz zmienić szkołę, klasę - ale nie możesz wymagać, żeby ktoś te 'gorsze' dzieci schował pod dywan. Jeszcze raz powtórzę - niepełnosprawność nie jest jedynym przypadkiem zaniżania poziomu. W związku z czym całe 'rozwiązanie problemu' by JKM jest o kant dupy potłuc.

trubro
O mnie trubro

jestem z białka Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą, I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą. Ręce za lud walczące sam lud poobcina. Imion miłych ludowi lud pozapomina. Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie. a to nasz wieszcz narodowy, jakże przewidujący nasze czasy - a tak dawno temu te słowa pisał

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka