Już niedługo. Ludzie zdecydują i się narobi. Jedno jest pewne - ktoś w tych wyborach przegra, i to przegra bardzo dużo. Tym kimś nie będą tylko niektórzy kandydaci na posłów - na pewno przegra duża część ludzi, która będzie stała przy urnach. Poczucie porażki - doskonały kapitał polityczny. Gdybym był przewodniczącym partii, która ma się liczyć z przegraną, to robiłbym wszystko żeby - jak już przegrać - to z hukiem i z totalnym poczuciem klęski wśród wyznawców. To jest coś, co konsoliduje ludzi o wiele bardziej, niż idea polityczna. Wspólne poczucie klęski. Poczucie odrzucenia na margines. Na tym można zbudować wiele. Już zbudowano. Rzeczywista klęska rządu Olszewskiego, pozorna klęska przy okrągłym stole - ludzie z klęska na ustach już raz zdobywali wyborców, zdobywali państwo. Czy po tych wyborach powstanie grupa przegranych, ale "moralnych zwycięzców", grupa na tyle silna, żeby w następnych wyborach znowu zatryumfować ? Grupa z prezydentem w swoich szeregach ? Co zrobić, by historia sie nie powtórzyła ? Ludzie, którzy myślą, że przegrali swoje życie lgną do tych, którzy mówią - przegraliście, bo zasady były niesprawiedliwe. Zamiast powiedzieć im - nie przegraliście wcale. Człowiek z poczuciem klęski, na którego racje (słuszne, bądź nie - to nieważne) ktoś w końcu zwraca uwagę - to dobry, wierny wyborca. Co z takim ludźmi, którym PiS przez dwa lata pakował do głowy swoją propagandę ? Co będzie z sierotami po Jarosławie i Lechu ? Przecież nie znikną.
Na te i inne pytania niedługo PO będzie musiała odpowiedzieć. Będzie musiała znaleźć receptę na niezadowolone z założenia grupy skupione do tej pory przy PiS i Radiu Maryja. Co z nimi zrobić ? Ano - to proste - część można kupić (tylko uwaga - raz zacznie się płacić, będzie trzeba płacić do końca), część się nawróci - bo z natury opowiadają się za silniejszymi w danym momencie, a pozostałą część będzie trzeba ignorować. I liczyć na to, że jak popatrzą na dobre rządy, to im przejdzie. Tylko jaka jest definicja dobrych rządów ?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)