Jak to miło popatrzeć, jak złodziej, złodziejowi coś ukradnie...złodzieje wyrywają sobie nawet śmieci...
Ustawa śmieciowa, to nie czarujmy się złodziejstwo w biały dzień...było to już maglowane na portalach...ja twierdzę, że pobieranie opłat za odpady, które można poddać recyklingowi, to mega złodziejstwo...no tośmy doczekali ciekawych czasów...pozwolę sobie wkleić artykuł z Gazety Wrocławskiej w której czytamy, że ludziska wybierają z koszów makulaturę i odpady selektywne...akcja Sprzątanie Świata trwa w najlepsze...:))

Z ulic w Jeleniej Górze giną posegregowane śmieci. - Pod punkty selektywnej zbiórki odpadów podjeżdża bus i zabiera makulaturę z naszych pojemników - skarżą się pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.
Grzegorz Demuth, kierownik działu wywozu i oczyszczania w MPGK, na razie nie zgłosił kradzieży na policję, ponieważ jego podwładni nie zdążyli spisać numerów rejestracyjnych auta. Na widok śmieciarki, złodzieje zawsze szybko odjeżdżają. - Sygnałów o podbierającym nam makulaturę, jasnym busie, mieliśmy już kilka - dodaje Demuth.
Wszystko wskazuje na to, że osoby zamieszane w ten proceder zwietrzyły okazję do łatwego zarobku.
Z każdego pojemnika można szybko wybrać nawet kilkadziesiąt kilogramów makulatury.
W skupie za każdy kilogram zbieracze dostają 25 groszy. To niewiele, ale gdy dostarczy się tam setki kilogramów, można już nieźle zarobić.
Zbieracze pozostają anonimowi, bo punkty zbiórki makulatury nie muszą prowadzić rejestru danych osób przywożących im towar (w przeciwieństwie do skupów złomu). - Odwiedzają nas codziennie dziesiątki osób. Jedni dorabiają w ten sposób do skromnej emerytury, inni zbierają, by zdobyć pieniądze na alkohol - mówi pracownik jednego z jeleniogórskich skupów.
Jeśli pracownicy MPGK zdecydują się złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, będzie to pierwszy przypadek kradzieży odpadów w powiecie jeleniogórskim.
Według podinspektor Edyty Bagrowskiej z jeleniogórskiej policji, wyciąganie makulatury z pojemników można zakwalifikować jako kradzież. MPGK ponosi w ten sposób realne straty.
Przeszukujący pojemniki na odpady zwykle zostawiają też po sobie bałagan, który później trzeba posprzątać.
Większość odpadów, których się pozbywamy, znajduje swoich odbiorców. MPGK nie ma problemu ze sprzedażą metali, szkła, butelek z plastiku i makulatury. Bardzo trudno znaleźć nabywców na zużytą folię, samochodowe opony i plastikowe opakowania po produktach spożywczych np. po jogurtach.

Polak potrafi...ustawa śmieciowa chyba w Polsce nabiera kolorytu ...:))
...a może tak...


Komentarze
Pokaż komentarze