
Przed chwilą przeczytałem artykuł, na jednym z tak zwanych niezależnych portali internetowych, powiązanych ze znanym i lubianym w środowisku narodowym GAZ-POL-em. Jak to zwykle bywa, zależni od woli miłościwie nam panującego prezesa, po raz kolejny odkryli Amerykę w konserwie. Tym razem rzecz tyczy się tematyki, o której mam jakieś tam pojęcie, a mianowicie polskiej gospodarki przed wojną. Rzecz dotyczy, polskiej myśli technicznej.
Przyczynkiem do tej jakże fascynującej rozmowy stał się artykuł dotyczący odbudowy polskiego samochodu z okresu przedwojennego – znanego pod nazwą CWS pojazdu, którego producent nie odegrał większej roli na polskim rynku motoryzacyjnym w okresie przedwojennym. Zdołał jednak wypuścić kilka całkiem udanych pojazdów, które jednak w polskich warunkach, lat 20., i początku 30., znaleźć nabywców nie mogły, bo ich po prostu nie było. Panująca w kraju bieda, która jest faktem historycznym, a nie wymysłem odbrązawiaczy historii, których nie zawsze słusznie krytykują użytkownicy zależnej.pl.
Historia CWS jest ogólnie dostępna szerszemu ogółowi, choćby za pośrednictwem Wikipedii, jednakże pozwolę sobie ją tutaj przytoczyć, niestety, w dużym skrócie. Firma CWS (Centralne Warsztaty Samochodowe) powstała w 1918 roku. Jej zadaniem było remontowanie samochodów i czołgów przejętych przez Wojsko Polskie. W latach dwudziestych, przed zamachem majowym, firma rozpoczęła produkcję własnych projektów – głównie samochodów osobowych, przeznaczonych na rynek cywilny i pojazdów wojskowych. Niestety, decyzją władz państwowych, w 1928 roku, stała się częścią koncernu Państwowych Zakładów Inżynieryjnych.
Widać tu doskonale mechanizmy działania przedwojennego reżimu piłsudczykowskiego. Firmy, które pracowały na potrzeby wojska, nie mogły zachować odrębności i musiały stawać się częścią państwowego molocha, w którym można było załatwić stołki „swoim”. Np., słynnym żołnierzom „IV Brygady”, których przybyło po zwycięstwie piłsudczyków w kolejnych wyborach. Oczywiście pojawią się głosy, że to kłamstwa. Cóż, najlepszym przykładem jest tu firma RWD, produkująca samoloty sportowe i turystyczne. Na początku lat 30., konstruktorzy RWD opracowali niezwykle interesujący projekt lekkiego samolotu sportowego – RWD 10. Samolot, przeznaczony do szkolenia pilotów w ramach akrobacji, a więc ważnego elementu walki powietrznej, nie trafił jednak na wyposażenie wojska, do jednostek szkolnych. Powodem był fakt, że jego producentem nie był wspierany przez państwo PZL.
Wracając jednak do tematu zrekonstruowanego samochodu CWS, to śmieszy, mnie osobiście fakt, że tak poważna i „prawdomówna” redakcja, nie podaje dokładnej nazwy pojazdu. CWS-1, sądząc po zdjęciach „repliki” i tego co widziałem w Internecie CWS-1 Torpedo. Szkoda również, że nikt nie pisze w komentarzach pod artykułem, o tym, że CWS-y nie były popularne w kraju, gdyż władze sanacyjne, oczywiście w ramach „jedynie słusznej” polityki Piłsudskiego ściągnęły do kraju koncerny zagraniczne, które wprowadziły bardziej konkurencyjne ceny od polskiego producenta. Tak oto, Piłsudski i jego klika doprowadzili do upadku jedynego polskiego od A do Z zakładu produkującego pojazdy mechaniczne na potrzeby wojska i rynku cywilnego.
Fakt iż, dzisiejsi pogrobowcy polityki Piłsudskiego, nazywający siebie prawicą, w fakcie stworzenia repliki samochodu CWS-1 widzą powód do dumy. Na ich miejscu byłoby mi raczej wstyd, że popieram (chwalę) człowieka, którego polityka gospodarcza i krótkowzroczna polityka zagraniczna (nasze stosunki z Czechosłowacją, brak jednoznacznego rozwiązania kwestii niemieckiej, o niedograniu spraw sukcesji i przejęcia władzy przez płk. Sławka nie wspomnę), doprowadziła do tragedii wrześniowej. Jeżeli Polska, ma być w najbliższej przyszłości rzecz jasna, krajem normalnym i silnym, należy czym prędzej porzucić nierealne myśli o polityce jagiellońskiej. Po prostu - podobnie jak za czasów Piłsudskiego - nikt nie chce grać z nami w tą grę. Pora to zrozumieć.




Komentarze
Pokaż komentarze