Objawienie i nadzieja polskiego tenisa przegrało dzisiaj 7:6 7:6 z Richardem Gasqetem w pólfinale turnieju we
Francji.
Na własne życzenie.
Przed meczem Janowicz chwalił się, że Gasqeta ma rozpracowanego. Jak się okazało nie do końca...
U Janowicza kiepsko jest z myśleniem na korcie dlatego Gasqet karcił go mijaniem na korcie nader często.
Skróty, drop szoty w wykonaniu Janowicza w większości były śmiesznie nieskuteczne.
Jerzy Janowicz liczył dzisiaj na swój serwis, który okrutnie zawiódł go przy stanie 6:5 w pierwszym secie.
Liczył tez na warunki fizyczne, które ponoć nie pozwalają minąć go tak łatwo.
Dzisiaj przekonał się, że dobrze wyszkolony tenisista jest go w stanie wielokrotnie wyprowadzić w pole.
Szczególnie wtedy kiedy sam Jerzy wyłączy myślenie i odczytywanie intencji przeciwnika.
Ogólnie u Jerzyka mizeria, nonszalancja i brak koncentracji.
Ps. Może miał słabszy dzień - tak go rozgrzeszyła moja małżonka :-)


Komentarze
Pokaż komentarze (11)