Prof. Michał Bejger odmówił udziału w ceremonii u Karola Nawrockiego. Tłumaczy, że nie chciał odbierać nominacji od polityka, z którym „dzieli go tak wiele”.
Ech... Co za czasy. Coś takiego jak Profesura Belwederska tyko u nas. Dobrze to czy źle... Na pewno dobrze dla profesora bo to tytuł dożywotni. Na zachodzie jest się tylko profesorem "uczelnianym" i to chyba obliguje naukowców do ciągłej pracy, publikacji wykazywania, że są najlepsi na tym stanowisku, katedrze, instytucie. U nas mogą spocząć na laurach.
Nadanie tego tytułu przez państwo to nie tylko potwierdzenie wiedzy, bo to robią "recenzenci" to również spełnienie wymagań moralnych, przynajmniej w teorii. Prezydent robi to w imieniu państwa. Różnice światopoglądowe dla niego nie mają znaczenia.
Jeśli Michał Bejger dopytywał się o nominację to chyba mu na niej zależało.Zależało, choć prezydent mu się nie podoba. Chyba chciał się wyróżnić.. Hehehe. Chyba nie dorósł do tego zaszczytu. Nominacji nie musi odbierać osobiście. Pali ale się nie zaciąga...
Gdyby nie jego "deklaracja" polityczna pies z kulawą nogą by o nim nie wspomniał... A tak napisali.... Kogo obchodzą poglądy Michała Bejgera astrofizyka... Zamiast patrzeć w niebo postanoł przemknąć jak meteoryt przez polityczne rozgrzane lipcowe niebo. I zgasnie...


Komentarze
Pokaż komentarze