6 obserwujących
52 notki
53k odsłony
1282 odsłony

Tajne przez poufne czyli jak utajniono po cichu rządowy proces legislacyjny.

.wiki
.wiki
Wykop Skomentuj16

            Proces legislacyjny to najkrócej rzecz ujmując droga jaką dana ustawa przechodzi z fazy projektu do publikacji w Dzienniku Ustaw czyli do momentu kiedy staje się obowiązującym powszechnie prawem w Polsce. Wydawać by się mogło, że całość tego procesu powinna być jawna. Jawna na każdym etapie (a jest ich sporo), tak aby obywatel – suweren mógł w każdej chwili i bez przeszkód dowiedzieć na jakim etapie procedowana jest dana ustawa i jakie uwagi zastrzeżenia w trakcie prac na dnia są zgłaszane. I tu jest pies pogrzebany, ponieważ od jakiegoś czasu kontrowersyjne ustawy rządowe są przepychane z utajnieniem poszczególnych etapów.

            Z grubsza opisując proces legislacyjny projektów rządowych ustaw wygląda mniej więcej tak: najpierw powstaje projekt ustaw w danym ministerstwie, następnie ministerstwo kieruje zamiar stworzenia projektu ustawy do wykazu prac Rady Ministrów, kiedy po wewnętrznych uzgodnieniach (w danym resorcie) projekt ustawy zostanie ostatecznie ukształtowany projekt wędruje do uzgodnień międzyresortowych (z innymi ministerstwami) oraz do konsultacji publicznych (organizacji społecznych i stowarzyszeń branżowych itp.). Potem, po uwzględnieniu lub odrzuceniu uwag zgłoszonych podczas uzgodnień i konsultacji, projekt kierowany jest do Stałego Komitetu Rady Ministrów i na Radę Ministrów. Po przyjęciu projektu przez rząd projekt trafia do Sejmu. Potem już tylko Senat, Prezydent i Dziennik Ustaw. Oczywiście to bardzo uproszczony opis, ponieważ projekty trafiają po drodze też na Komisję Prawniczą w Rządowym Centrum Legislacji (RCL) lub do innych komitetów stałych Rady Ministrów (społeczny, ds. cyfryzacji – w zależności od charakteru projektu). 

            Jeszcze do niedawna rządowy (przedsejmowy) etap tworzenia ustaw w Polsce był całkowicie jawny, a nad jawnością i prawidłowością przebiegu tego procesu czuwało dosyć sprawnie Rządowe Centrum Legislacji (RCL), które jest jednostką podległą Premierowi. Przebieg procesu powstawania ustawy można było więc bez przeszkód śledzić na stronie internetowej RCLu.

Obficie z jawności procesu legislacyjnego korzystały więc głównie dwie grupy: dziennikarze i politycy (najczęściej opozycji). Dziennikarze najczęściej do swoich artykułów wykorzystywali uwagi i zastrzeżenia zgłaszane do danego projektu ustawy przez poszczególne ministerstwa bądź urzędy centralne oraz organizacje społeczne. Dzięki temu każdy mógł się dowiedzieć jakie błędy czy problemy związane z projektem zgłasza np. Minister Spraw Wewnętrznych do projektu procedowanego np. przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Politycy z kolei podczas prac sejmowych podnosili argumenty przywoływane właśnie w czasie uzgodnień przez ekspertów.

Jednak od niedawna z niewiadomych przyczyn część procesu legislacyjnego została utajniona. W tych przypadkach (przykłady poniżej) nikt już się nie dowie jakie i czy w ogóle jakieś uwagi czy zastrzeżenia były zgłaszane i w jaki sposób autor projektu się do nich odniósł. Po prostu cisza.

Oto przykłady:

- reforma 500 plus czyli projekt ustawy dzięki któremu na każde dziecko od lipca jest 500 zł: brak uwag z uzgodnień międzyresortowych – w szczególności Ministerstwa Finansów,

- ustawa o tzw. 13 emeryturze dla emerytów i rencistów: brak uwag z uzgodnień międzyresortowych – w szczególności Ministerstwa Finansów,

- ustawa tzw. 500plus dla niepełnosprawnych: proces legislacyjny zaczyna się dopiero od Rady Ministrów – kompletnie nie wiadomo czy projekt w ogóle był w uzgodnieniach

i konsultacjach czy nie.

Takich projektów z utajnionym bądź nieuzupełnionym przebiegiem procesu legislacyjnego jest sporo i są to projekty tegoroczne czyli procedowane w roku kampanii wyborczej do parlamentu. Dlaczego tak się dzieje? Czy to po prostu zwykłe lenistwo i niechlujstwo czy świadoma decyzja aby nie ujawniać publicznie uwag międzyresortowych do sztandarowych projektów ustaw realizowanych w ramach tzw. 5 Kaczyńskiego? A może nie było żadnych uwag i wszystko jest ok? O co więc chodzi? No, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o…..No właśnie wszystkie te projekty łączy jedno: znaczące zwiększenie wydatków z budżetu państwa. Zachodzi więc podejrzenie, a na pewno uzasadniona wątpliwość, czy w uwagach (np. do projektów wskazanych powyżej) zgłaszane były uwagi, z których wynikałoby, że kasa jest pusta, a budżet nie jest z gumy…Po co więc dawać pożywkę dziennikarzom i posłom opozycyjnym? Lepiej tego nie publikować. Jak czegoś nie ma w Internecie to tego nie ma… 


Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka