Blog
solidarni i niezależni
Tygodnik Solidarność
Tygodnik Solidarność po Twojej stronie od 1981 r.
59 obserwujących 469 notek 482913 odsłon
Tygodnik Solidarność, 13 kwietnia 2011 r.

Piękni dwudziestoletni

– „Rój” był długo dla aparatu bezpieczeństwa nieuchwytny. Stąd pyta kumpla z oddziału: „czy my jesteśmy nieśmiertelni? Bo jeśli tak, to Polska będzie żyła. A jeśli nie, to Polski nie będzie” – o żołnierzach wyklętych z Jerzym Zalewskim, reżyserem filmu „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać”, rozmawia Krzysztof Świątek.

 

– Dlaczego przez 21 lat III RP nie chciała mówić o żołnierzach partyzantki antykomunistycznej?

– W ogóle mało mówiło się o Polsce. Grzechem pierworodnym PRL było wymordowanie w latach 1946–51 polskich patriotów, w tym żołnierzy nazywanych teraz wyklętymi. Nastąpiły dwa mordy. Najpierw wymordowano tych ludzi, a potem wykasowano pamięć o nich. „Okrągły stół” i nasze dojście do wolności odbyło się niestety kosztem podstawowych racji tego narodu i elementarnej sprawiedliwości, która winna wyznaczyć hierarchię nowego państwa. Tego zaniechano i dziś brniemy w jakąś uliczkę, która jest coraz ciemniejsza.

III RP nie miała ochoty odcinać się od PRL-u, ponieważ ci, którzy byli mordercami, katami, aparatczykami systemu, chcieli miękko przejść w świat, w którym można dalej używać swojej władzy.

 

– Kończy Pan film o historii „Roja”, czyli Mieczysława Dziemieszkiewicza, 20-letniego chłopaka, który nie godzi się na Polskę sowiecką i ze swoim oddziałem przez sześć lat walczy z UB i Ludowym Wojskiem Polskim. Dlaczego właśnie „Rój”?

– Historię wielu żołnierzy poznałem z kaset nagranych amatorsko w latach 90. przez Jana Białostockiego, wnuka Ignacego Oziewicza, pierwszego dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych. Zobaczyłem wspaniałych, wtedy jeszcze żyjących ludzi. Jeden z nich – Czesław Czaplicki, ps. „Ryś” z niezwykłym wzruszeniem opowiadał o „Roju” i rodzinie Dziemieszkiewiczów. O tym jak młodszy brat wchodzi w buty starszego, zamordowanego brata Romana, ps. „Pogoda”, żołnierza NSZ, i rozpoczyna walkę w ramach struktur Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Nienormalność czasów powoduje, że młodość tego chłopaka staje się światem dorosłości, bo obejmuje dowództwo oddziału. Jest właściwie dorosłym dzieckiem bez przeżytej młodości.

 

– Mówi Pan, że ten film adresuje do młodych.

– Po pierwsze, chcę oddać cześć żołnierzom podziemia antykomunistycznego. To jest biała plama, wyrwa. Bez tej historii nie możemy budować współczesnej tożsamości. Także bez własnej mitologii. Bo mitologia powoduje, że wiemy o sobie to, co jest niezwykłe. A młodych ludzi w tym kraju się uczy, że nic nam się nie udaje, poza fajnymi zbiórkami na chorych Owsiaka i kilkoma innymi zabawami. Ludzie młodzi są przez dzisiejszą cywilizację kompletnie zaniedbani. Sam mam dwóch synów i oni akurat potrafią odróżnić gówno od twarogu. Ale patrzę na ich rówieśników. I wiem, że nie możemy ustąpić wobec totalnego ogłupiania tych ludzi, bo to będzie nasz grzech. Głupota młodszych pokoleń jest zawsze winą starszych.

 

– Dlaczego do roli „Roja” wybrał Pan nie aktora, a naturszczyka Krzysia Zalewskiego?

– Bo nie chodzi mi o pogłębioną psychologię tego chłopaka, a jego obraz w tamtym świecie. Można było stworzyć paradokument – pokazać, że oni mówią z mazowieckim akcentem, mają wszy, cierpią, a dookoła jest śmierć, groby. I przepraszam ludzi starszych, którzy być może na to czekali, że tego w filmie nie ma. Boli niepamięć o żołnierzach wyklętych, ale potworne jest także ogłupianie młodych. I mam wrażenie, że to jest odpowiedzialność mojego pokolenia. Dlatego pomyślałem, że młodym trzeba pokazać tamtą historię ich oczami i opowiedzieć współczesnym językiem. Obrońcy tożsamości, ludzie prawicy zupełnie odpuścili sferę kultury, dali się wypchnąć z cywilizacji współczesnej. Jak się idzie do teatru, to zawsze na teatr lewicowy. Nieważne – Narodowy, Polski czy inny – wszędzie opowiadają o homoseksualistach. A ja chciałbym założyć w Warszawie teatr pod nazwą „Hetero”. Tylko pewnie zaraz zostałbym oskarżony o faszyzm.

Co do Krzysia Zalewskiego. Zapamiętałem z „Idola” twarz chłopaka z długimi włosami, którego wizerunek pasował do „Roja”. Wydawało mi się, że jego naturalność jest ważniejsza niż głębokie studium osobowości. Słyszałem, że chłopak udzielił wywiadu „Frondzie” i powiedział, że jego poglądy mieszczą się między poglądami „Frondy”, a „Krytyki Politycznej”...

 

– Niezłe rozkraczenie...

– Rzeczywiście, nieźle się rozjechał. Ale to właśnie dobry przykład. Młodzi bez tożsamości. Od razu powiem, że nie przekonywałem chłopaków występujących w filmie do moich przekonań. Nie miałem takiej ochoty, to byłoby świństwem. W końcu to moja wojna, a nie ich. Ja wiem w jakiej sprawie występuję.

 

– Chciałem zapytać o spowolnienia obrazu w momentach kulminacyjnych.

– To heroizuje obraz. Każdy ma swoją młodość i swoje przygody. Im zdarzyła się taka. Niektórzy bogobojni patrioci mówią: nie chodzi o ich młodość, ale o ojczyznę. Otóż, to się splata. Oni najpierw bawią się w partyzantów, bawią się w dorosłych, a jednocześnie stają się dorośli, stają się partyzantami i walczą za ojczyznę.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

niezależny magazyn społeczno-polityczny. Locations of visitors to this page

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @BARTEKEM polecamy przeczytać tekst ZE ZROZUMIENIEM. wiemy, że to trudne, wszak nie wszystkich...
  • @rajder135 to w takim razie pozazdrościć. a skoro nasze pytanie nie ma nic do rzeczy to co...
  • @rajder135 i chciałby Pan powrotu do czasów Gierka?

Tematy w dziale