60 obserwujących
469 notek
492k odsłony
  1288   0

Polski wyzysk


Na co idzie zysk?
 
Niskie zarobki oznaczają mniejszą konsumpcję. Polacy nie wydają pieniędzy, nie kupują, nie korzystają z usług. Ale podobno nie musi tak być.
- Niskie płace nie muszą prowadzić do mniejszego popytu. Jeśli pracodawca ma do rozdysponowania dodatkowo wypracowaną złotówkę i przekaże ją pracownikowi, to on za nią kupi np. dodatkowy bochenek chleba. Ale pracodawca może przeznaczyć tę złotówkę na inwestycję, kupując maszynę, która dodatkowo stworzy większe możliwości produkcyjne w przyszłości – przekonuje dr Michał Gradzewicz z Instytutu Ekonomicznego  Narodowego Banku Polskiego.
I choć w teorii dr Gradzewicz ma rację – niskie płace nie muszą prowadzić do mniejszego popytu – to w Polsce widzimy, że prowadzą. 
Typowy polski pracodawca nie przeznaczy dodatkowej złotówki ani na dodatkowe wynagrodzenie pracowników, ani na innowacyjne inwestycje. Przeznaczy ją na… siebie.
- Pracodawcy mają tanich, elastycznych pracowników, których mogą zmieniać jak rękawiczki. Nie muszą się rozwijać, inwestować w nowoczesne technologie. Zamiast kupić supermaszynę wolą zatrudnić 10 pracowników, bo i tak wychodzi taniej. To m.in. dlatego mamy tak słabą wydajność. To nie wina pracowników, bo pracowników mamy wspaniałych – podkreśla Piotr Duda.

Trzeba walczyć
 
Czy sytuacja może się zmienić? To zależy od nas samych. Pracodawcy niezbyt chętnie dają podwyżki, to oczywiście żadne odkrycie. Specjaliści zwracają jednak uwagę, że to, co im pozwala płacić mało, to niski poziom przynależności do związków zawodowych (co ułatwia pracodawcom rozgrywanie pracowników) oraz rzadka indeksacja, czyli dostosowanie poziomu wynagrodzeń do wzrostu cen i kosztów utrzymania.
- Aby gospodarka mogła zaproponować pracownikom wysokie pensje, musi być odpowiednio wydajna, a na to składa się, oprócz pracy, również kapitał i technologia. Polska gospodarka ma wciąż  niewystarczająco dużo, szczególnie nowoczesnego, kapitału,  a w procesach produkcyjnych często stosowane są starsze technologie. A ta sama praca, przy różnych poziomach kapitału i technologii, skutkuje różną wydajnością pracy i poziomem płac – mówi dr Gradzewicz. Tyle, że jak porównać pracę np. w polskich zakładach azotowych i w niemieckich zakładach azotowych, to okaże się, że poziom kapitału, technologii, innowacyjności i wydajności pracy jest co najmniej zbliżony. A zarobki? Diametralnie różne.
Z badań OECD wynika, że Polak wytwarza w ciągu godziny 21 euro wartości dodanej. Niemiec 44 euro, a Francuz 46. A więc wydajność Polaków jest nieco ponad dwa razy mniejsza. Tyle, że różnice w zarobkach są większe. Zarabiamy ok. 4-5 razy mniej niż nasi zachodni sąsiedzi. 
 
Polityka wysokiego bezrobocia
 
Ekonomista tłumaczy to wysokim poziomem bezrobocia: - W Polsce stopa zatrudnienia jest niska, szczególnie w porównaniu do krajów zachodnich. Osoby bezrobotne i bierne zawodowo nie uczestniczą w tworzeniu tortu, jakim jest PKB, a uczestnicząc w państwowym systemie redystrybucyjnym, spowalniają procesy rozwojowe i wzrost wydajności. Również dzięki temu pracownicy za naszą zachodnią granicą mogą zażądać wyższych pensji – przekonuje ekspert z NBP.
Tyle, że sytuacja nie jest modelowa. Osób bezrobotnych jest tak wiele, bo nie działają liberalne systemy włączania na rynek pracy. Część biernych zawodowo woli pozostać w domu i np. zająć się bliskimi niż wracać do pracy która pozwala ledwo związać koniec z końcem. Zresztą, z badań NBP wynika, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na zmianę sytuacji. Jeśli nie nastąpi gwałtowne ożywienie gospodarcze, które zmieni sytuację na rynku pracy, to nie należy spodziewać się większej presji płacowej niż teraz.
Co więc nas czeka? Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów mówił niedawno w wywiadzie dla „Dziennika Bałtyckiego”:  „: (...)Jestem natomiast przekonany, że jeszcze przez wiele lat podstawowym czynnikiem dającym nam przewagę nad innymi krajami będą konkurencyjne koszty pracy. Badania i rozwój są oczywiście potrzebne, ale nie łudźmy się - w ciągu kilku lat nie staniemy się państwem, którego rozwój gospodarczy jest oparty na wynalazkach”.
 
 
***
W Polsce od lat prowadzona jest polityka niskich wynagrodzeń i wysokiego bezrobocia. Nie ma się co łudzić, że liberalnie nastawionym politykom i pracodawcom, którym zależy przede wszystkim na własnej kieszeni zachce się nagle podnosić pensje. Nawet gdy skończy się spowolnienie gospodarcze i PKB wystrzeli w górę, my wciąż będziemy słyszeć, że jest kryzys i nie ma co liczyć na podwyżki, za to można liczyć się ze zwolnieniami. 
Sposób na to – dość oczywisty: zorganizowani pracownicy walczący o swoje.
 
Maciej Chudkiewicz
 
 
 
"Jedną z często podawanych przyczyn zarówno presji płacowej jak i utraty konkurencyjności gospodarki jest uzwiązkowienie. Tymczasem w Europie wysokie uzwiązkowienie charakterystyczne jest dla krajów Skandynawii, systematycznie poprawiających swoją pozycję konkurencyjną. Uzwiązkowienie w Polsce należy do najniższych w Europie i na świecie".  Źródło: „Badanie Ankietowe Rynku Pracy. Raport 2013”, NBP
 
Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale