469 obserwujących
1722 notki
4736k odsłon
8466 odsłon

Krzyś

Wykop Skomentuj47

Krzysztofa poznałam osobiście, kiedy byłam salonową myszą. To były czasy, kiedy wielu dziennikarzy pisało na Salonie24, nie zniżając się nigdy do odpowiedzi na komentarze. Krzysztof odpowiadał, pisał bardzo często o wszystkim, nie tylko o polityce. Dlatego przed wyjazdem na wakacje zajrzałam ok 22 na Salon, bo to były czasy, że netu na wsi nie miałam. A u Krzysia grzmiała impreza, byli ludzie już na Salonie nie piszący. Westchnęłam z zazdrością, a Leski napisał - jeszcze czas, wpadaj! Na priva podał adres, zeszłam do spakowanego samochodu, wyjęłam butelkę wina i pojechałam na Ursynów.

Potem była słynna akcja "przechodzilim ze szwagrem, wpadniemy" czyli największa impreza w prywatnym mieszkaniu. Byli wszyscy - dziennikarze, blogerzy z kraju i z za granicy. Butelki słały się gęsto na podłodze, podziwiałam wytrzymałość balkonu, na którym tłoczyli się palący i niepalący.  W przedpokoju stała kolejka do wc, Rybitzky skarżył się Igorowi, że PiS nie stawia na młodych. Postawił, na Rybę też.

W Krzysztofie ceniłam - jak trudno pisać w trybie przeszłym! - to co też cenię w ludziach. Czyli lojalność. Tak, miał swoje fochy, ale na dłuższą metę sprawy polityczne nie stanowiły dla niego problemu. Przyjaźń była ponad wszystko. Wystarczy napisać, że chociaż jechał po PiSie równo na TT, to na jesieni przysłał mi przez kuriera po wygranych przez PiS wyborach dwa dobre szampany i słodycze oraz bezalkoholowy szampan "dla pisowskich dzieci" jak się wyraził. Wspominał polityków dobrze, jeśli miał z nimi osobiste relacje sprzed lat, chociaż mógł ich nie cierpieć politycznie - mówię np o Zbigniewie Ziobrze.

Kochał bezgranicznie swoje dzieci, brał je ze sobą nawet w podróże służbowe, politycy coś o tym wiedzą. Mimo rozwodu walczył o nie jak lew - przyznano mu tzw opiekę naprzemienną. Każdy z ojców wie, jak trudno nawet teraz coś takiego uzyskać, a to było lata temu. W końcu dzieci zamieszkały u niego na stałe. Chronił ich prywatność, pisał o B. i T., ale wiedzieliśmy gdzie z nimi wyjeżdża, jaką torebkę czy meble kupił B. Do końca był z nich dumny.

O swojej matce zawsze mówił Mateczka i znajomi tak właśnie o niej mówią. Widziałam Ją tylko raz i o dziwo to ja milczałam wiele godzin, a Ona mówiła. Oczywiście o Krzysiu i jego Ojcu.

Po pobycie w szpitalu chciał u mnie odpocząć kilka dni. Nie liczyłam na przyjazd, bo przecież rzadko w ogóle wychodził z domu. A jednak się zdobył - dwa autobusy, jeden do Giżycka, drugi do Węgorzewa. Jedno z pierwszych pytań jakie mu zadałam - kto zajmuje się kotem? Odpowiedź - poznałem ludzi w szpitalu, nie mają się gdzie podziać - nie wzbudziła mojego entuzjazmu, ale co miałam mu powiedzieć? Przecież i tak by nie posłuchał. Mimo wszystko bałam się tylko okradzenia, demolki, ale przecież nie morderstwa! 

Z wszystkimi na koniec się pożegnał - 31 grudnia napisał do wielu znajomych osobiste życzenia. Ja też mu życzyłam lepszego roku 2020 niż był 2019. Wierzę, że tak właśnie jest i że Bóg osądził go sprawiedliwie. Bo niósł bogate naręcze dobrych czynów. Niech spoczywa w pokoju.






































Wykop Skomentuj47
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości