Tak jak już wspominałam - nigdy nie brałam udziału w żadnej dyskusji o dwóch samolotach, dziesięciu lotniskach, dobijaniu rannych itd itp
Po pierwszyn szoku 10 kwietnia ( nie tam, nie wtedy, nie z takimi ludźmi na pokładzie) skłaniałam się do opcji - splot nieszczęśliwych okoliczności + zlekceważenie obowiązków przez wszystkich biorących udział w przygotowaniu podróży Tu-154 - przecież to tylko Kaczor leciał.
Ale każdy tydzień upewnia mnie, że coś jest na rzeczy, a kłamstwa smoleńskie zataczają coraz szersze kręgi. I nie chodzi już o dziennikarzy typu Flanelki.
Za chwilę ROK! a my nie tylko nic nie wiemy, ale poruszamy się w jakimś gabinecie krzywych luster. I nie chodzi mi o to, co działo się w powietrzu, chociaż własną skrzynkę należałoby chyba przebadać, no nie? O Rosji już nie wspominam. Ale tu? w Polsce?
Dzisiaj beztrosko zostało nam oznajmione, że załoga Jaka lądowała w innych warunkach ( jakich? kłamała teraz, czy kłamała wtedy?), że nie informowała ZARAZ po wylądowaniu Okęcia.A generał Majewski dowódca Sił Powietrznych co robił na komisji sejmowej? Mówił, chociaż nie wiedział, czy kłamał, celowo wprowadzając posłów w błąd?
Nie wiem jak wy - ja uważam, że wszystkie osoby, które chociaż otarły się o "sprawę smoleńską" powinny zostać odsunięte od sprawy i wylądować na płatnym urlopie z zakazem przychodzenia do pracy.
O "nasze wojsko" się nie martwię - do defilad wystarczą grupy rekonstrukcyjne, w związku z Libią i tak wyraziliśmy swoje desinteressment. A przynajmniej zaoszczędzimy na ćwiczeniach wycofanej z użytku Tutki.
No, chyba, że na pokładzie będą wożone te stada prokuratorów, generałów, dziennikarzy i meteorologów. Niech się "wczuwają w sprawę katastrofy" - mam wrażenie, że to wydatnie przyspieszyłoby śledztwo.


Komentarze
Pokaż komentarze (90)