Debata w sprawie zmian w systemie emerytalnym trwa. Po jednej stronie ringu reprezentujący opozycję i liberalne wartości Leszek Balcerowicz, a wraz z nim kwiat ekonomistów, obnażających faktyczne zamiary rządu dotyczące składek na OFE. Ta wypowiedź Leszka Balcerowicza dobrze opisuje podejście do “reform” w systemie: “Polaków nie można traktować jak baranów”. Z drugiej strony minister Michał Boni oraz Jan Krzysztof Bielecki, wspierani z flanki przez ministra Jacka Rostowskiego. Zdaniem strony rządowej, zmniejszenie o 60% składki wpłacanej przez obywateli “nie zmniejszy wysokości przyszłych emerytur”, a nawet je zwiększy. Premier Tusk udziału w tym sparingu nie bierze, raz powiedział o zmianach w wigilię Nowego Roku, po czym wrócił do gry w gałę i knucia przeciwko Schetynie.
Jak to jest? Dziesięć lat temu budżet nie był w stanie unieść wypłaty emerytur w systemie odziedziczonym po PRL. Stworzono więc model kapitałowy, który dodatkowo miał być zasilony przez prywatyzację. I co? Po ledwie dekadzie okazuje się, że budżet gwarantuje mi wyższą emeryturę? Jak tłumaczy Michał Boni, pieniądze są marnowane, bo przecież OFE wykupują obligacje, a po co to robić, skoro państwo samo może obracać tymi pieniędzmi i gwarantować waloryzację każdej złotówki o wzrost gospodarczy co roku. Panowie liberałowie po 3 latach rządów stwierdzili ni z tego ni z owego, że budżet to jest złote rozwiązanie, które gwarantuje wszystkim wszystko. Jakby nigdy nic!
Reforma nie została jeszcze wprowadzona, a już pojawiły się informacje o tym, co naprawdę stanie się z pieniędzmi, którymi “zaopiekuje się” nasz rząd. Jak wszystkim wiadomo, rok 2011 jest rokiem wyborczym, i to wyjątkowym ponieważ przez najbliższe 3 lata nie odbędą się w Polsce żadne inne wybory. Wypadałoby rozdać troszkę kabanosów wyborczych, tylko gdzie napchać kabzę? Dług publiczny potwornie wysoki, budżet ledwo zipie, konstytucyjne 55% relacji zadłużenia na wyciągnięcie jednego procenta… No tak, pieniążki leżą zupełnie bez sensu w towarzystwach emerytalnych, dlatego też:
"Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej, zapowiada w rozmowie z “DGP”, że od listopada wzrośnie kryterium dochodowe uprawniające do zasiłków na dzieci. Dzięki temu otrzyma je więcej rodzin. Pieniądze na zasiłki poszłyby z obciętej składki do OFE. – Nie możemy marnować pieniędzy z budżetu. Dlatego tak mi zależy na ograniczeniu przelewów do OFE, które drenują budżet. Lepiej przeznaczyć je na politykę rodzinną – mówi Jolanta Fedak."
To by było na tyle. Jeżeli ktokolwiek miał cień złudzeń co do prawdziwych planów rządu w zawiadywaniu zagrabionymi emerytom pieniędzmi, to najwyższy czas, aby się ich pozbył.
551
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (9)