Podchodząc dzisiaj na stacji benzynowej do półki z gazetami nie spodziewałem się doprawdy interesującej propozycji prasowej. Szukanie tygodnika do przeczytania, dla prasofila jest nawykiem ,którego cięzko się pozbyć. Ciekawe tytuły w ciągu lat znikały jeden za drugim, lub ulegały lewicowej degrengoladzie. Pamiętam jak jeszcze w liceum, nieopierzony studenciak czekałem na kolejne wydania “OZONu”, który wcale nie był aż tak zły jak to dzisiaj z perspektywy lat wygląda. Z miłości do Stefana Kisielewskiego, sięgałem po “Tygodnik Powszechny”, gdzie od czasu do czasu trafiał się nawet jakiś tekst ,który nie utulał mnie do snu przy drugim paragrafie. ”Politykę” czytałem z musu. Nie pamiętam już co sprawiło ,że przestałem całkiem to czytać, kolejny obrzydliwy tekst Paradowskiej, pijacki bełkot Jerzego Pilcha, a może bezsensowne wypociny Stommy ?
Prasowy tydzień, zaczynał i kończył się na poniedziałku. Gdy wychodził “WPROST” nie liczyło się w moim prasowym życiu nic innego. Czasami wyczekiwałem na nowe wydanie już w niedzielę wieczorem. Poniedziałkowy poranek, ze swojej natury przyprawiający każdego szanujacego się lenia o chandrę, ratowało tylko nowe świeżutkie wydanie ulubionego tygodnika. Już wstępniak cieszył [Król, Gabriel], od razu kartkowałem do Zalewskiego i Mazurka. Po drodze nie odżałowany Rybiński. W środku interesujące analizy polityczne, dobry fotoplastykon.
Dzień ,w którym WPROST został zagrabiony przez lisa farbowanego i jego lewicowy dworek, pamiętam jak przez mgłę nienawiści oraz smutku. Środa, Król (ale jakże inny !), Hołdys, czy doprawdy muszę wymieniać dalej ? Obrzydliwe tytuły, zidiociałe wywiady Najsztuba z Michnikiem, Najsztuba z Graff. Tak ma się zaczynać mój początek tygodnia ? Nie raz wyzywałem boginię zemsty aby zrobiła porządek z tym lewicowym tatałajstwem i ze smutkiem dzierżyłem w garści, wystrzępioną Gazetę Polska ,która pozwoliła przetrwać ten ponury czas.
Kiedy dzisiaj, mój wzrok przypadkiem spadł na “uważam rze”, przez moment nie mogłem w to uwierzyć. 1,90 zł ? Za kilkadziesiąt stron tekstu: Ziemkiewicz, Wildstein, Zaremba, Mazurek i Zalewski etc. etc. Czy naprawdę mam się przejmować tym ,że jest wydany na słabej jakości papierze ? Czy naprawdę mam się przejmować ryzykownym tytułem ? Po miesiącach prasowej posuchy, kupno tego wydawnictwa było jak łyk świeżej wody. I do diabła, mam z powrotem mój tygodnik. Nareszcie !
471
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)