12 obserwujących
79 notek
40k odsłon
285 odsłon

Patologiczna nadmiłość do zwierząt

Wykop Skomentuj11

„Solidarność ze zwierzętami, najsłabszym, najokrutniej traktowanym ogniwem łańcucha władzy, jest symbolem sprzeciwu wobec patriarchatu” – Olga Tokarczuk

Skazany za 3 miesiące bezwzględnego więzienia za zabijanie karpi niedostatecznie ostrą gilotyną bez ogłuszenia. Postępowanie karne dla ojca rodziny, który usiłuje normalnie żyć i pracować, w imię fanaberii. Wcześniej prokuratura wnioskowała o 6 miesięcy więzienia dla oskarżonego ze względu na „wysoce szkodliwy społecznie czyn”. Z kolej pełnomocnik fundacji Viva żądała roku więzienia za zabicie ryby… Dla mnie to jest jakiś żart – 3 miesiące więzienia za rybę? (https://www.krotoszynska.pl/…/krotoszyn-obroncy-zwierzat-zl…)

Zwierzęta zabijają i zjadają się nawzajem. Zagryzają szczenięta nawet własnego gatunku. Popularnym sloganem jest, że tylko ludzie zabijają dla przyjemności, to nie jest prawda. Robią tak też czarne pantery, koty, delfiny, lisy, lamparty, hieny, lwy, łasice i wiele innych. Świat nie jest harmonijną jednością, gdzie wszystkie czujące istoty są braćmi. Zwierzęta to chodzące mięso zaprogramowane do przetrwania i reprodukcji, które może być użyteczne, albo szkodliwe – nic więcej. Jeżeli zwierzęta mają prawa, to dlaczego nie sądzimy ich za „morderstwo”, czy znęcanie się nad innymi zwierzętami (a potrafią być okrutne i to bez potrzeby, jak szympansy torturujące szympansy z pokonanego stada w sposób powolny i bolesny)? Albo skoro zwierzętom wolno się nawzajem zabijać, to dlaczego mielibyśmy tego zabraniać drapieżnemu gatunkowi Homo Sapiens skoro „jest też tylko zwierzęciem”?

Zastąpienie mięsa roślinnymi odpowiednikami to nadal science fiction. Roślinne zamienniki nie są w stanie zastąpić człowiekowi mięsa w diecie, bez uszczerbku dla jego zdrowia.

„W czasach totalnego kryzysu, wojny, niepokoju społecznego, wszystko ma tendencję do powrotu prostych czy nawet prostackich porządków. Wygląda na to, że długi czas względnego spokoju po II wojnie światowej kończy się i być może pójdą w niepamięć te wszystkie społeczne zdobycze ostatnich pięćdziesięciu lat. Kobiety wrócą do darcia szarpi, zwierzęta znów staną się mięsem, tradycyjna rodzina stanie się jedyną wyobrażalną podstawową „komórką społeczną”, wyzysk jedyną wyobrażalną ekonomią, a przemoc jedyną wyobrażalną polityką. Boję się, że za kilka lat zdamy sobie sprawę, że żyliśmy w dobrych czasach, które bezpowrotnie minęły.” – Olga Tokarczuk

Miłość do zwierząt zastępuje miłość do ludzi. Przelewa się na zwierzęta tyle empatii i opieki, że zaczyna brakować jej dla ludzi. Rzekomy postęp społeczny i nowe wzorce społeczne pociągnęły za sobą wzrost samobójstw i depresji. Chore uwielbienie dla zwierząt przy jednoczesnej pogardzie dla ludzi to patologia. Wiele razy widziałem panienki, które plują za ludźmi którym nie wyszło w życiu, albo którzy jeszcze nie osiągnęli „sukcesu”, by zaraz zobaczywszy kotka lecieć do niego, wydając dźwięki – kici, kici, kicia, jakie słodkie! Chodź do mamy!

Bardzo słodkie, szczególnie jak kot bawi się zabawką. To kopanie, które wykonuje tylnymi łapami, jest w rzeczywistości ruchem do wypatroszenia ofiary, a ten uroczy mały skok ma na celu przygwoździć zwierzę. Kiedy miota swoją zabawką w zębach na lewo i prawo, to jest to właściwie sposób na złamanie szyi małego zwierzęcia.

Najbardziej przekonującym mnie tropem, skąd się to bierze, są bajki z gadającymi sympatycznymi zwierzaczkami i infantylna propaganda pro środowiskowa. Antropomorfizacja zwierząt w kulturze; Syndrom Bambi; Brak kontaktu z tą mniej bajkową częścią życia, zasada że łatwe czasy tworzą słabych ludzi i przewracanie się w dupach z dobrobytu i wygody. Słodki upudrowany świat niemający wiele wspólnego z rzeczywistością, ze słodkimi zwierzątkami gdzie wszystko się kocha, tylko ci przebrzydli faceci z piłami, strzelbami i „wielkimi samochodami” (żeby sobie coś zrekompensować oczywiście He He). Gdyby nie ci przebrzydli przedsiębiorcy, naukowcy i robotnicy, to nadal mielibyśmy średnią wieku 20-30 lat, umieralność niemowląt na poziomie 50%, stopę życia na poziomie minimum egzystencjalnego, bojąc się na każdym kroku o swoje życie, a słodkie zwierzaczki nie litowałyby się bynajmniej nad swoimi miłośnikami, tylko przegryzałyby im gardła i wyjadały wnętrzności. To co mamy osiągnęliśmy nie poprzez „wysoką wrażliwość” i „szacunek wobec wszystkich żywych stworzeń, oraz matki natury”, tylko poprzez wyrywanie jej tego co potrzebujemy i podporządkowywanie jej sobie. Świat to nie jest bajka dla małych infantylnych dziewczynek. Patroszyłem kury, nocowałem po lasach, uciekałem przed dzikimi psami – łono przyrody to nie jest dom, tylko pole walki o przetrwanie.

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości