9 obserwujących
70 notek
30k odsłon
284 odsłony

Mickiewicz, czyli ubóstwienie ludzkiej glisty

Wykop Skomentuj13



Tchórz z olbrzymim ego, degenerat taplający się w nierządzie i hipokryta. Przesłanie jego dzieł jest toksyczne. Ubóstwienie jego postaci jest niesmaczne.

Wiadomość o wybuchu powstania listopadowego (29 Listopad 1830) zastała Mickiewicza siedzącego w saloniku z przyjaciółmi w Rzymie. Jego przyjaciele wyruszyli czym prędzej i wzięli udział w powstaniu. Mickiewicz jednak dopiero po 5 miesiącach (19 kwietnia 1831) opuścił Rzym i wyruszył bez pośpiechu do Genewy potem do Paryża. Po pewnym czasie znowu nieśpiesznie przeniósł się do Drezna, gdzie pewien czas zabalował, aż w końcu 13 sierpnia 1831 dotarł do Poznania. I w końcu przekroczył granicę i dołączył do powstania? – Nie. Wdał się w romans z zamężną matką 5-tki dzieci Konstancją Łubieńską. Dzięki naszemu „duchowemu przywódcy narodu” Łubieńska zostawiła 5-tkę dzieci, oraz męża i przeniosła się na zachód, gdzie przy wstawiennictwie Mickiewicza pisała bieda romansidła. Mickiewicz nie wziął udziału w powstaniu, a gdy upadło razem z falą emigrantów udał się na popowstańczą emigrację. W wyniku tego niezbyt chwalebnego wydarzenia Kajetan Koźmian napisał:


„……przed hańbą nikt się nie ukryje,

Kto drugim bić się każe, a sam się nie bije,

Minstrel czy Wajdelota, czy Bard, mniejsza o to,

Tchórzem jest, skoro z placu ucieka z sromotą.”

Po powstaniu Mickiewicz wywodził, że Warszawa nie powinna była kapitulować. (zob. komentarz St. Pigonia do Rozmów z Adamem Mickiewiczem, Dzieła wszystkie, wyd. sejmowe, t. XVI, Warszawa 1933, s. 109.) Chciał żeby Warszawa walczyła do końca, a on mógł potem na jej gruzach pisać ładne wiersze.

Mickiewicz miał słabość do dzieciatych mężatek (Karolina Kowalska, Maryśka Wereszczakówna, Konstancja Łubieńska), romansował też z matką swojej żony. Po ślubie bzykał guwernantkę obok żony i trzymał obie przez 10 lat pod jednym dachem. Guwernantka (Ksawera Deybel), urodziła mu dwójkę dzieci, aż w końcu opchnął ją jakiemuś „frajerowi” na utrzymanie. Romansował też z własną uczennicą Karoliną Jenisch. Och taki religijny, och tak ciągle … matki boskiej. .. ostrobramskie…


Mickiewicz pochodził z rodziny szlacheckiej i matka przekazała mu nostalgię za słusznie minionym systemem. Pierwsza Rzeczypospolita upadła bo była przegniłym połączeniem chlewu z burdelem, a jej elity tarzały się w rozpuście, korupcji i nepotyzmie jak świnie w świeżym błocie (a Mickiewicz nazwał to Chrystusem narodów). Ale szlachcie żyło się dobrze i trudno się dziwić, że uprzywilejowana pozycja wywoływała w niej nostalgię. Jednym z przekazów twórczości Mickiewicza, jest to żebyście wy/czytelnicy/Polacy rzucili swoje życie w bój i wywalczyli niepodległą Polskę z bajek i opowiadań które usłyszał, a w której byłoby mu tak dobrze. Mickiewicz zdobył taką popularność wśród „polaków”, gdyż milszą jest myśl, że upadło się z winy cudzej, a nie własnej, a Mickiewicz prawił im że byli prawi i szlachetni, a upadli z winy niecnych somsiadów, a nie z własnej chciwości, głupoty, lenistwa i zgnilizny.

Mickiewicz w swych dziełach pełen jest moralnego oburzenia, lecz po przyjrzeniu się, można zobaczyć, że sednem tego oburzenia jest naruszenie świętego prawa polskiej szlachty do sprawowania władzy. Ludność z terenów Rzeczypospolitej określa jako „wolną” wtedy gdy jest pod władzą polskiej szlachty, kiedy jest pod jakąś inną władzą wtedy jest „zniewolona”.

„W Panu Tadeuszu Polska jest Arkadią, krainą idylliczną. Dzięki takiej konstrukcji świata przedstawionego realizował Mickiewicz – ze względu na krytyczną sytuację narodu polskiego – stereotyp optymistycznej stylizacji Polaków na zbiorowość doskonałą. Chciał pokazać, jak wspaniałym narodem jesteśmy, gdyż w sposób szczególny pojmował rolę poety-emigranta.„ – Justyna Jaroszewska

Cyprian Kamil Norwid,w liście do Józefa Ignacego Kraszewskiego pisał: „Zapewne, że ukochany Ojczysty Poemat Narodowy »Pan Tadeusz« to jest poemat narodowy, w którym jedyna figura serio jest Żyd… Zresztą: awanturniki, safanduły, facecjoniści, gawędziarze i kobiet narodowych dwie: 1. jedna – Telimena: metresa-moskiewska, 2. druga – Zosia: panienka pensjonarka i wyrostek bez profilu wyrobionego.. Zapewne, że poemat ów arcynarodowy, w którym jedzą, piją, grzyby zbierają i oczekują, aż Francuzi przyjdą zrobić im Ojczyznę…”.

Propagował anty rozumowe bzdury w stylu „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”; Przykład „Reduty Ordona” pokazuje jaką wywłoką jest mitologia narodowa, gdzie jako bohaterskiego męczennika czciło się i czci człowieka, który wcale nie umarł i nadal uczy się o nim dzieci, rzadko wspominając, że Ordon wcale nie zginął wysadzają się z redutą i „moskalami” – Ordon przeżył powstanie Listopadowe i potem żył jeszcze 56 lat, jednocześnie będąc w zbiorowej pamięci uśmierconym przez Mickiewicza, palnął sobie w łeb we Florencji. Mrożek boleśnie to wyśmiał w „Śmierci porucznika”. Czy ten fragment Reduty:

„Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia?

Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia?

Nie, on siedzi o pięćset mil na swej stolicy,

Król wielki, samowładnik świata połowicy;

Zmarszczył brwi, – i tysiące kibitek wnet leci;

Podpisał, – tysiąc matek opłakuje dzieci;

Skinął, – padają knuty od Niemna do Chiwy.

Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy,

Gdy Turków za Bałkanem twoje straszą spiże,

Gdy poselstwo paryskie twoje stopy liże, –

Warszawa jedna twojej mocy się urąga,

Podnosi na cię rękę i koronę ściąga,

Koronę Kazimierzów, Chrobrych z twojej głowy,

Boś ją ukradł i skrwawił, synu Wasilowy!”

Śmieszne to podniecanie się: że król rozkazuje? Że ktoś się go słucha? Straszne! Że jego państwo jest rozległe i silne? Olaboga! Ale Warszawa, ale MY POLACY mu pokazaliśmy? No chyba nie specjalnie. Że skrwawił koronę KAZIEMIRZÓW, CHROBRYCH? Tylko że Kazimierz i Chrobry byli gwałcicielami i mordercami, więc taka czysta to ona nie była.

Co jeszcze? Niemoralny i niechrześcijański Konrad Wallenrod. Dziady gdzie Mickiewicz wrzucił swoją ubarwioną autobiografię rozrośnięte do gargantuicznej fantazji .  Lamentuje  jak to można karać, za bycie w tajnej nielegalnej organizacji propagującej obalenie władzy. Bzdura jakoby największą obelgą jaką można rzucić Bogu jest nazwanie go carem – kilku carów było naprawdę porządnymi ludźmi, a reszta nie była taka zła jak ich polska literatura odmalowuje. Tak zła opina wśród polaków o nich wynika z tego, żeby byli przez kilkaset lat ich konkurentami o władzę polityczną w tej części świata, a o konkurencie rzadko pisze się dobrze.  „Straszliwe wywózki na Sybir”, gdzie gdy wywieziono Mickiewicza to prostu pracował w Odessie, dostawał pensję, potem mógł pozwiedzać sobie Krym, czy brylował na salonach w Moskwie i Petersburgu  –  Istny męczennik.  Romanse i nieszczęśliwe „miłości” w jego opowiadaniach to przepisywane miłostki z jego życia. Jakie to tajemnicze, o co tu chodziło? Wystarczy znać jego biografię i wszystko staje się prostacko proste. Wszystko ubadźgane jakimś ezoterycznym-mistycyzmem. Jak to określił wybitny znawca literatury polskiej Profesor Mietczyński: „Dziady część 3 to wielce osobiste dzieło powstałe prawdopodobne w skutek kurewsko  przeskurwysyńsko dużego samouwielbienia autora.” Dziady cz. IV to w całości lamentowanie po upadku romansu z Marią Wereszczakówną. Pan Tadeusz? Świat i scenariusz tak naiwny, że dorównuje współczesnym amerykańskim bezmózgowcom produkowanym taśmowo w Hollywood. Ballady i romanse? Jak to opisał Sławomir Koper: „Partnerki mężczyzn w jego wierszach są: wiarołomne („Dudziarz”), płoche („Pierwiosnek”), przewrotne („Świtezianka”), nieczułe („To lubię”), okrutne („Rękawiczka”). Po ślubie wcale nie było lepiej, żonie nie można zaufać („Tukaj”), może przecież zabić męża („Lilie”) i nawet diabeł nie zniesie małżeńskiego piekła („Pani Twardowska”).”

„I pokolenie nasze zatracisz do końca?—Patrz!—ha!—to dziecię uszło—rośnie—to obrońca! Wskrzesiciel narodu, Z matki obcej; krew jego dawne bohatery, A imię jego będzie czterdzieści i cztery.” – Kiedyś mnie to bardzo zaciekawiło. Od strony formy bardzo ładne, a treść tajemnicza. Cóż to te 40 i 4, może jakaś wielka mądrość się za tym kryje? Najszerzej przyjętym wytłumaczeniem jest, że 40 i 4 to po prostu Mickiewicz. Więc to nie jest wielka mądrość, tylko wielkie ego, a to jako treść jest raczej niesmaczne. Innymi słowy Mickiewicz pisze książkę, w której umieszcza wizję, która mówi, że Mickiewicz będzie obrońcą i wskrzesicielem narodu.

„Wielka improwizacja” – ładna forma, ale co z treścią? Mówienie, że chce, że czuje, zakochany w sobie, ego do Księżyca, do Marsa, do Jowisza. Mądrość jako obelga. „Myśl, składy broni, księgi, metal, liczby, określa jako niegodne środki do potęgi. Ważne że on CZUJE!

 

Mickiewicz napisał „Nazywam się Milijon – bo za miliony Kocham i cierpię katusze. „ Prus wyśmiewał się z takiej postawy w Lalce: „… cierpieć, wciąż cierpieć nad nieszczęśliwym krajem, oto jego zdaniem były obowiązki obywatela. Gdyby go jednak spytano, czy zasadził kiedy drzewo, którego cień ochroniłby ludzi i ziemię od spiekoty? albo czy kiedy usunął z drogi kamień raniący koniom kopyta? — byłby szczerze zdziwiony.
Czuł i myślał, pragnął i cierpiał — za miliony. Tylko — nic nigdy nie zrobił użytecznego. Zdawało mu się, że ciągłe frasowanie się całym krajem ma bez miary wyższą wartość od utarcia nosa zasmolonemu dziecku.”

 

W „Brązownikach” Tadeusza Boya-Żeleńskiego można przeczytać:

„Stanisław Tarnowski, będąc w Paryżu, zaklinał Władysława Mickiewicza, aby zniszczył wszystkie dokumenty działalności ojca z epoki „Trybuny Ludów”. Dla Tarnowskiego były to dokumenty hańby; chodziło mu o to, aby Mickiewicz pozostał „po dawnemu jako posąg z brązu”. W imię tej samej zasady p. Adam Krzyżanowski protestował przeciw „wygrzebywaniu” zapomnianych pism poety.”

„Mickiewicz nigdy prawie nie należał u nas do „normalnej” historii literatury, a przynajmniej był w niej na odrębnych prawach. Jest to zupełnie zrozumiałe. „Trzeba było z Mickiewicza czynić świętego, to było w interesie narodu”

„Doprawdy można mieć wrażenie, że nasza historia literatury to stara guwernantka, która raz po raz przewraca po parę kartek, mówiąc: „To nie dla was, dzieci, tego nie czytajcie, tego nie potrzebujecie wiedzieć”.” – „Brązownicy” Tadeusza Boya-Żeleńskiego:

 

W Brązownikach jest też taki fragment, pokazujący w jakiej to dziwnej sekcie obracał się Mickiewicz: „prof. Kallenbach pisze:

Tym więcej razić nas muszą próby dawniej już usiłujące rzucić cień na zasady mistrza. W pamiętnikach Zofii Komierowekiej (żony autora broszurki Moje stosunki z Towiańskim i towiańczykami) znalazł się ustęp taki o mistrzu: „Mówiąc o małżeństwie mojem, powiedział mi (Towiański), że z powodu zbyt wielkiej różnicy wieku między nami (małżonkami) uwalnia mnie zupełnie od wierności małżeńskiej, której zresztą ani Bóg, ani Kościół od nikogo (!!) nie wymaga; mam tylko uważać, aby duch tego, który zajmie w sercu moim miejsce męża, był czysty i wolny; co powiedziawszy, zrobił znak Krzyża św. na mojem czole, absolvo te dodając i gorący pocałunek na twarzy mojej składając”.”

(https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/brazownicy.html)

 

„(…) Mickiewicz – zręcznie składający rymy wariat, który napisanymi w sekciarskim omamie «Księgami narodu polskiego» na wiele pokoleń ogłupił polskie elity i pozbawił je umiejętności logicznego myślenia (…)” – RAZ

„W powieści Dygata polskość oznacza przede wszystkim wszechwładzę stereotypów. Są to stereotypy narzucone przez literaturę romantyczną i wpajane w szkole kolejnym pokoleniom. Okazuje się jednak, że między schematami narodowej tradycji a rzeczywistością rozciąga się nieprzebyta przestrzeń. Katalog narodowych cech polskich ujawnia francuski poeta, Vilbert, w słownym pojedynku z narratorem. Najważniejsze z nich to „chciejstwo”, czyli traktowanie życzeń jako rzeczywistości, a także bezpodstawne spory, alkoholizm, łatwowierność, bezradność w kryzysowych sytuacjach, niezdolność do współżycia z resztą świata oraz niemoc czynu przy romantycznych gestach.” – Justyna Jaroszewska „Czytanie Mickiewicza po Gombrowiczu”

„Nazywany pierwszym z Polaków lub największym człowiekiem Polski, stworzył Mickiewicz dzieło, które przez wieki jest naszym „chlebem macierzystym”.” – Zbigniew Sudolski

„Stracić ją [poezję Mickiewicza] – to coś więcej niż sprzeniewierzyć się jej treściom moralnym, to prawie tyle, co przestać być Polakiem. „ – Julian Przyboś

„Wzniosłym przykładem połączenia wielkości z zacnością jest też Adam Mickiewicz, największy z polskich poetów, najdoskonalszy przedstawiciel polskiego charakteru, narodowego ducha i dążności.” – Feliks Koneczny

Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale