John McCain prezentuje bardzo zdecydowane stanowisko wobec Chin. Zarzuca im to, że chociaż są wschodzącym mocarstwem, to jednak nie potrafią, bądź nie chcą wziąć odpowiedzialności za rozwój wydarzeń na arenie międzynarodowej. Krytykuje je także za łamanie praw człowieka. Po krwawych zamieszkach w Tybecie stwierdził, że gdyby był prezydentem, to nie wybrałby się na ceremonię otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. A ostatnio rozsierdził Chińczyków spotykając się z Dalajlamą i nawołując wladze ChRL do uwolnienia tybetańskich więźniów. Te działania także spotkały się z dezaprobatą części specjalistów, którzy stwierdzili, że tego typu deklaracje przyczyniają się do radykalizacji nastrojów w Pekinie.
Jeśli John McCain utrzyma ten kurs wobec Rosji i Chin po ewentualnym zaprzysiężeniu, to możemy się spodziewać znacznego ochłodzenia na linii Waszyngton-Moskwa i Waszyngton-Pekin. Należy sobie zatem zadać pytanie, jak w tej sytuacji odnajdą się amerykańscy sojusznicy po drugiej stronie Atlantyku, ponieważ od tego będzie zależało także to, czy decydenci obu wschodnich mocarstw choć w części ulegną amerykańskiej presji.
Senator z Arizony często w bardzo zdecydowany sposób odcina się od polityki obecnego prezydenta, pomimo tego że obaj są z tej samej partii, a George W. Bush już dawno wsparł go w prezydenckim wyścigu. W przeciwieństwie do obecnej głowy państwa John McCain deklaruje, że ocenia globalne ocieplenie jako istotny problem i że aby go rozwiązać zamierza współpracować z innymi państwami, a nawet inicjować różne poczynania na arenie międzynarodowej. Jest to zupełnie inne stanowisko niż wyrażane przez George’a Busha wątpliwości co do tego, czy globalne ocieplenie w ogóle zachodzi.
Jednak ostatnio kandydat Republikanów - podobnie jak urzędujący prezydent - poparł propozycję zniesienia zakazu wydobycia złóż ropy na Alasce. Przyjęcie takiego rozwiązania miałoby negatywny wpływ nie tylko na faunę i florę tamtejszego obszaru, ale także na efekt cieplarniany. Można z tego wnioskować, że McCain albo zmienia zdanie w tej sprawie, albo tak jak deklaruje, jest gotów na współpracę w zakresie zwalczania globalnego ocieplenia, ale nie wtedy, gdy jest to sprzeczne z amerykańską racją stanu, którą w tym wypadku jest zabezpieczenie energetyczne USA. Jeśli zostanie prezydentem prawdopodobnie będzie bardziej skłonny do rozmów w sprawie limitów emisji CO2niż George Bush, ale nie należy się spodziewać rewolucji w tej kwestii.
Zgodnie z obowiązującymi w Ameryce stereotypami John McCain jako Republikanin wypowiada się pozytywnie o NAFTA i różnego typu umowach wolnego handlu. Ostatnio wspomniał nawet o tym, jak pożądane byłoby utworzenie strefy wolnego handlu pomiędzy USA a Unią Europejską. Korzystnie odnosi się także do międzynarodowych instytucji zmierzających do liberalizacji światowego handlu, takich jak Światowa Organizacja Handlu (WTO) i Bank Światowy. Pomimo to mało prawdopodobny wydaje się scenariusz, by pod jego rządami Ameryka w radykalny sposób złagodziła swoje stanowisko w ramach rund negocjacyjnych WTO, ponieważ ochrona amerykańskiego interesu pozostanie ważniejsza niż liberalizacja światowego handlu.
- Świat według Johna McCaina - część I
- Wolny handel według McCaina i Obamy
- Wywiad: Polityka zagraniczna USA - wyzwania i zadania - część I, część II
- Książka: Polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych w latach 2000-2004
- Kandydaci na celowniku aktywistów internetowych
- Kandydaci o Tybecie


Komentarze
Pokaż komentarze (11)