veslao veslao
56
BLOG

Tanie Państwo - czyli rzecz o wielkich mitach.

veslao veslao Gospodarka Obserwuj notkę 0

Za oknem koszmarny upał lub lejący całymi dniami deszcz. Dlaczego żyjemy w tak podłym i zimnym klimacie?

Poniższy tekst powstał 08.01.2008 roku i został opublikowany na veslao.blog. Przypominam go tutaj ze smutkiem - znowu miałem rację.


Biurokraci wszystkich krajów łączcie się. A w zasadzie to łączyć wcale się nie muszą - oni już są połączeni jednym wielkim biurokratycznym węzłem. Czy ktoś naiwny wierzy, że rządząca Partia Obciachu czyli PO zmieni cokolwiek? Że wprowadzi tanie państwo, a system uczyni przyjazny zarówno obywatelom jak i przedsiębiorcom?
Nie udało się owo poprzednim dyktatorom Jarkowi, ani Leszkowi (on też i ile pamięć mnie nie myli coś tam kombinował z uproszczeniem prawa).
Polegli z przyczyn politycznych...
Naiwni mogą sądzić tylko że przy pomocy biurokracji można zwalczyć samą biurokrację. Ona jest niezniszczalna i wielka. Przypomnijmy tylko fakty z nieodległej przeszłości. Mitycza już PRL w mniemaniu naszym była jednym wielkim biurokratycznym bagnem. Ale jak pokazała historia było to tylko nasze fałszywe mniemanie. Liczba biurokratów tj. ludzi zarządzających ludzmi poprzez papierki, a teraz i bity zwiększyła się kilkakrotnie. To właśnie PRL był słabo zbiurokatyzowaną strukturą (sprawne biurokratyczne struktury, rządzące się swoimi regułami i procedurami uniemożliwiłyby feudalne zarządzanie masą ludzką przez aparat PZPR-owsko  - KGB-owski). Tak więc złoty wiek biurokracji nastał dopiero po 1989 roku.
Jak było wcześniej. Otóż każda struktura państwowa starała się zawłaszczyć jak największy obszar, organizować go na swój sposób, aby poprzez to jak najskuteczniej kontrolować swoich obywateli.
W zamierzchłej przeszłości jakieś 500 lat temu sytem biurokratyczny był również bardzo silny. Gospodarka nie opierała się na wolnym rynku - jak próbuje młodym, naiwnym liberałom wcisnąć J.Korwin-Mike - gospodarka opierała się na przywilejach (czyli koncesjach), cechach zwalczających partaczy (czyli niezależnych rzemieślników, produkujących dobrze i tanio), itp.
Jak funkcjonował wtedy wolny rynek: Mieszkańcy miasta nie mogli mielić zboża we własnych żarnach, chyba że wody w rzece brakło i młyn nie działał. Wtedy to za odpowiednią opłatą na rzecz właściciela młyna mogli swoje żboże umielić w swoich żarnach. Kupcy nie mogli przez rzekę brodem przejść, musieli przejechać mostem za odpowiednią opłatą - w przeciwnym razie narażali się na aresztowanie. 
Tak więc widzimy, że wolny rynek był fikcją. Podporządkowany bogaczom miał służyć tylko temu, aby ci bogacze byli jeszzce bogatsi. Rozwój gospodarczy w zasadzie nie istniał. Jedyny rozkwit wiązany był z nowymi lokacjami miast i związanymi z tym wieloletnimi ulgami podatkowymi. Potem dane miasto zmykało się i wegetowało. 
Jeśli więc sznowni obywatele sądzicie, że biurokracja sięga szczyty absurdu to przypomnijcie sobie w/w i np. przedwojenną akcyzę na zapałki. W zasadzie gorzej to już było, ale być i może.
  
Wnisek z tego prosty. Struktura władzy jest strukturą biurokratyczną. I naiwnością jest sądzić, że będzie ona w stanie oddać część swoich prerogatyw poprzez likwidowanie właśnie przerośnietych struktur biurokratycznych. Owszem ten proces będzie trwał. Ale podlegał on będzie tylko i wyłącznie jednemu celowi. Walce politycznej. Jedynymi biurokratami, którzy mogą stracić pracę to przeciwnicy polityczni. Po wyczyszczeniu struktur biu. z wrogich elementów cała walka z biurokracją zatrzyma się, aż do następnych wyborów.

Obywatelskim obowiązkiem obywateli i mediów jest pilnowanie, aby losy bogaczy i korporacji nie sprzęgły się z losem biurokratycznych ośrodków władzy. Dopóki władza będzie choć w części związana z obywatelami to będzie przynajmniej pozory dla jej dobra czynić.

 

veslao
O mnie veslao

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka