0 obserwujących
1 notka
205 odsłon
  200   0

Reprywatyzacja – w tej sprawie rząd nie mówi prawdy.

Zaznaczam, że sam nie odniosłem z reprywatyzacji żadnych korzyści materialnych. Wypowiadam się jako człowiek, który interesuje się tym zagadnieniem i w swoim życiu przeczytał sporo akt i opracowań na ten temat. Dlatego zdecydowałem się skreślić powyższy tekst starając się zmierzyć z mitami jakie narosły wokół tej sprawy.

Pierwszym mitem jest mit jakoby ta sprawa dotyczyła mienia bezspadkowego i jedynie roszczeń żydowskich. Otóż jest odwrotnie, problem ten dotyczy w przeważającej części Polaków, których spadkobiercy żyją dziś w Polsce. Powyższe rozwiązanie nie odnosi się do mienia bezspadkowego, do którego bezpodstawnie roszczą sobie prawa niektóre organizacje z USA.

Roszczenia dotyczące mienia bezspadkowego są w Polsce uregulowane i podobnie jak w innych krajach, mienie takie przechodzi na Skarb Państwa. Nie ma tu zatem podstawy prawnej do roszczeń. Obecne postępowania administracyjne dotyczą osób, których przodków bezprawnie pozbawiono majątków, z rażącym pogwałceniem prawa w czasach PRL.

Wojna nie eliminuje własności. W tej sprawie często powtarzany jest argument, że na wojnie wszyscy ponieśli straty, trzeba więc wprowadzić swoistą opcję „zerową”. Oczywistym jest, że cierpiało całe społeczeństwo, ale było by nie prawdą powiedzieć, że wszystkie grupy społeczne cierpiały jednakowo. Wystarczy przytoczyć statystki strat wojennych, aby wiedzieć, że represje Niemców i Sowietów w pierwszej kolejności dotyczyły polskich elit II RP (akcja AB, Katyń i szereg innych zbrodni). To z tych grup wywodzili się przedwojenni właściciele.

Osobną grupę stanowią ofiary zagłady Żydów.

Celem zarówno jednej, jak i drugiej tyranii, było fizyczne, ale i ekonomiczne niszczenie przedstawicieli dawnej elity. Wywłaszczenia były elementem tej polityki. Zwolennicy odebrania prawa dochodzenia roszczeń de facto kontynuują w tym aspekcie politykę dawnych zaborców.

Dlaczego społeczeństwo miałoby się składać na odszkodowania? Właśnie dlatego, że jest społeczeństwem. Równie dobrze można by zadać pytanie, dlaczego mieszkańcy miast mają się składać na KRUS dla rolników, albo po co moją składać się na programy socjalne ci, którzy z nich nie korzystają.

Tak więc odrzucając ten argument, uważam, że Państwo ma obowiązek spłacić zobowiązania, ponieważ winne jest bezprawnego zawłaszczenia własności swoich obywateli. Także dlatego, że Państwo przez kilkadziesiąt lat było beneficjentem, korzystając z bezprawnie zawłaszczonego majątku.

Mit realizacji orzeczenia TK

Mitem i czystą propagandą jest, że obecnie procedowane rozwiązania prawne są realizacją orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Dotyczyło ono innych zagadnień i w żadnym razie nie mogło odnosić się do spraw, które się toczą, gdyż łamałoby to podstawową zasadę nie działania prawa wstecz.

Podobnie, obecnie rządzącą formacja, próbowała ograniczyć kadencje burmistrzów tylko do dwóch, wliczając dotychczasowe kadencje i tym samym łamiąc zasadę nie działania prawa wstecz. Finalnie jednak rozwiązanie to weszło w życie prawidłowo, gdyż dwie kadencje liczone będą dopiero od momentu wejścia w życie ustawy.

Dążenie do wyzerowania spraw w toku jest rażącym naruszeniem zasad praworządnego Państwa. W dyskusji nieraz podnoszony jest argument, że spadkobiercy na dochodzenie roszeń mieli 30 lat. Pomija się fakt, że przez 30 lat byli mamieni przez Państwo niezrealizowanymi projektami ustaw reprywatyzacyjnych. Organy administracji zaś celowo stosowały obstrukcję w powyższych sprawach. Również specyfika tych spraw wpływała na długość postępowania. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy było 2 lub 3 właścicieli nieruchomości. W pokoleniu wnuków daje to już co najmniej kilkanaście osób. Śmierć któregokolwiek z uczestników postępowania powoduje zawieszenie postępowania wobec wszystkich stron, które czekać muszą aż będzie przeprowadzone postępowanie spadkowe. Do tego doliczyć trzeba opieszałość polskich sądów, w których na wyrok czeka się latami. Wina znowu leży po stronie Państwa polskiego, które zezwala dochodzić roszczeń tylko wszystkim uczestnikom postępowania łącznie, nie zaś jedynie w odniesieniu do udziału przypadającego danemu spadkobiercy.

Nieraz podnoszona jest kwestia zjawisk patologicznych przy ustanawianiu kuratorów, ale to właśnie Państwo przyczyniało się do tych patologii poprzez wymuszanie znalezienia bez wyjątku wszystkich spadkobierców, niejednokrotnie już zupełnie obcych osób. Te wszystkie uwarunkowania powodowały, że postępowania administracyjne i procesy sądowe wydłużały się do 20, a nawet 30 lat. Są też przypadki, w których sądownie stwierdzono wprowadzanie uczestników przez ograny administracyjne w błąd. Strony ponosiły znaczne koszty na wieloletnie procesy, wierząc, że Państwo po transformacji systemowej zachowa praworządność nie wprowadzając arbitralnie kolejnej iście bolszewickiej z ducha ustawy wywłaszczającej. Kto zrekompensuje tym ludziom starty czasu i pieniędzy wydanych na te procesy?

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka