Voit Voit
504
BLOG

Skąd wziąć samochód?

Voit Voit Rozmaitości Obserwuj notkę 7

Wzięłam kredyt dla bezrobotnych w wysokości mojej dawnej pensji. Nic to, ważniejsze, co z tym fantem zrobić? Od dwóch lat jeżdżę stara fiestką, niemiłosiernie poobijaną, z dziurami w błotnikach, której jedyną zaletą jest świetny silniczek. No cóż - postanowiłam kupić samochód, bo mój syn wstydził się podjechać naszym pojazdem do przedszkola. 

Unia Europejska, która wspólfinansuje mój kredyt, zażądała, żeby samochód miał homolagację dostawczą do 3 i pół tony. Nie ma sprawy, ale na dokładkę dowiedziałm się, że na samochód mogę przeznaczyć z unijnej kasy jedynie 5 tysięcy złotych. W tej  cenie samochodu z homolagacją nie ma. Dowiedziałam się, że samochód na ciężarówkę można przerobić -  kosztuje to 5 stów za włożenie lipnej kratki i 363 złote za pieczątkę. W dowodzie jakas tajemnicza róznica musi być minimum pół tony. Zgroza. Nic z tego nie rozumiem.

Kupiłam pasata kombi, 1,6, diesel. Teoretycznie wszystko się zgadza -  róznica między czymś, a czymś przekracza pół tony. Zapłaciłam za niego 4000 złotych -  nie na papierze, tylko zwyczajnie. Passat ma jednak swoją historię, bo inaczej nie byłoby o czym pisać.

Po bezskutecznym przeszukiwaniu ogłoszeń, postanowiłam zasięgnąć porady u mojego sąsiada. "Młoda, kurwa, trzeba po komisach pojeździć. Pojeździmy, zobaczymy. -  orzekł sasiad. Umówiliśmy się na następny dzień na 6 rano. Sąsiad zameldował się o 5, razem z synem. Jedziemy -  ja zaspana, oni jak skurwionki. Samochód sąsiada, syn jeździ jak rajdowiec. Po przekopaniu kolejnych komisów i rajdzie do Olsztyna, uznaliśmy, że to nie ma sensu. Sąsiad zaordynował jazdę do tajemniczego kolegi. Jedziemy.

Na podwórku kilku facetów rozbiera jakieś samochody. W stodole stoi cysterna bez kół, pełna benzyny. "Mietek, ta młoda, to kurwa samochód chce, co nie? -  wrzasnął sąsiad -  A trutkę na szczury masz? To ja dwa worki wezmną. Potem ci zapłacę. I śruty dorzuć z pięć worków. Ropa u ciebie po ile?"  Ogłupiała łaziłam po podwórku. Naliczyłam 6 pracowników na czarno i za dwa tuziny klientów.  "Młoda, co chcesz? -  zapytał właściciel tego przybytku -  mam kombiaka, passata, w dobrym stanie i nie szczepiony. Kolor ma parszywy, ale glanc maszynka. 4 tysiaki chcę. Bierzesz?" Obejrzałam -  12 letni samochód w kolorze strażackim, bez śladu rdzy. Wzięłam. Zapłaciłam. Wyjechałam. W bagażniku wiozłam śtrutę, trutkę na szczury i jakiś złom, który mój sąsiad uszabrował na miejscu.

Do kombiaka dołożyłam nowy akumulator. Chodzi fantastycznie. teraz albo muszę się modlić, żeby znieśli kratke, albo przerobić go na ciężarówkę. W rewanżu za zacny zakup wzięłam do siebie krowy sąsiada -  ganiają  po moim sadzie, między żeremiem bobrów a starym warsztatem. Jutro mają przyjechać trzy kozy. Nic to -  kombiak fajny, a że z 93? Wazne, że jeździ.

 

Voit
O mnie Voit

Kogo banuję - przede wszystkim chamów, nudziarzy, domorosłych psychologów i detektywów-amatorów. To mój blog i to ja decyduję, kto tu będzie komentował. Powinnam to zrobić dawno, teraz zabieram się za porządki. Dyskusja - proszę bardzo, może być na wysokich tonach, ale chamstwo i nudziarstwo zdecydowanie nie. Anka Grzybowska Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Rozmaitości