Jasna cholera, miałam wyłaczyć kompa i spokojnie posłać łóżko. Zaczęłam od tego ostatniego i znalazłam 3 sztuki zupełnie nowych kotów i jednego w drodze. Na mojej poduszce, pod moją kołdrą. Nie mam gdzie spać, więc siedzę na fotelu i dzielę się (nie)szczęściem.
Mam 7 psów, wszystkie z odzysku. Prym wiedzie moja alaskanka Luna, kibicuje jej Misia (na wózeczku, ze złamanym kręgosłupem), dalej na drabince społecznej: Jeżowaty, Figa, Zuzia, Kropa i Murzynek. Do tego dwa identyczne koty - Duża Kota (szczęśliwa mamusia) i Mała Kota. Potem kruk Czarny, jeż bez nogi (Tupak), koza Ona i dwa diaboliczne konie - Woland i Mefisto. Dołożmy do tego prawie cztery nowe koty, 15 krów sąsiada i kolejne trzy kozy. Ja zwariuję...
Z nudów, czekając na kota Nr 4, przejrzałam sobie serwisy informacyjne. Kurski od nas kandyduje. Na szczęście zasypał plakacikami tylko Olsztyn, do nas jeszcze nie dotarł. Na wybory się nie wybieram, więc te przegladanie to działalność hobbystyczna. Kaczynski o coś dziwnego pożarł się z Tuskiem. Nic nowego. Jakaś kobieta w Stanach zakopała syna w piaskownicy. Panienka z "Pana Tadeusza" chadza z jakimś facetem o wygladzie zapitego ćpuna.
Wieści z mejli niezbyt ciekawe, za wyjątkiem jednej - przedszkole mojego syna urządza dzień matki, na który jestem zaproszona. Poza tym oferty do mojej firmy, jakieś dramatyczne anonse (ratujmy wzrok Mateuszka), kilkanaście łańcuszków i kredyty. Dobra wiadomość polega na tym, ze zakupione w necie produkty będą w poniedziałek. Fajnie, bo zamówiłam je dwa tygodnie temu (fotelik dla syna, jakieś pierdoły, maść na kopyta, impregnat do kurtek, wędzidło...). Zła - nikt nie odpowiedział na moje prośby o zgłoszenie się do pracy. Podobno na Mazurach jest bezrobocie...
Mam kota Nr 4, 5 i 6. Jest ktoś chętny? Przeprowadziłam towarzystwo do kosza na brudną bieliznę, zmienię pościel (a tak fajnie sobie ją dzisiaj wywietrzyłam) i idę spać.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)