Miałam sobie fiestkę - gdzie ona nie ganiała... Po polach za poszukiwaniem zwierzyny i fajnych ujęć, z moim dzieckiem do przedszkola, z papierami do biura poselskiego w Katowicach, ze zniczami na grób ojca mojego syna do Piaseczna... Cały czas w ruchu i nigdy nie dała plamy, mimo potwornego wyglądu. Poobijana, zdezelowana, ale jeździła.
Dzisiaj wjeżdżałam nią do garażu. Stało się - pół lewej strony urwane... Będę cię wspominać...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)