Pod moimi tekstami o Jedwabnem i szkolnych podręcznikach pojawiły się posty Pana Wojtasa. Posty były ostre, ale nie przekraczały granicy zmuszającej mnie do obrony koniecznej, ani tym bardziej do kablowania do Admina. Do tego ostatniego bardzo trudno mnie zmusić. Posty zniknęły, pozostały jedynie moje odpowiedzi.
Czy mogę prosić o wyjaśnienie, kto i dlaczego cenzuruje wypowiedzi Salonowiczów? Do tej pory, mimo ostrych dyskusji, nie spotkałam się z chamstwem, a dyskusja miałka przestaje być ciekawa. Mam zwyczaj bronić się sama, a do piany doprowadzają mnie cenzuralne sztuczki, dotyczące wypowiedzi optujących na granicy przyzwoitości. To, ze zostałam nazwana swietnym materiałem na ciotkę rewolucji specjalnie mnie nie dotknęło. Podobnie jak to, ze Pan Wojtas nie ma zwyczaju takim jak ja podawać ręki. Bywa. Moze nie jest to świadectwo najlepszego wychowania, ale nie znaczy to, ze trzeba takie posty tłuc. Jeśli uznam, ze ktoś przegina, po prostu go zablokuję. Ale sama, bez czyjejkolwiek ingerencji.
Pana Wojtasa za całą sytuację serdecznie przepraszam.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)