Nie pamiętam, kiedy poznałam Umę. Była na pewno jednym z pierwszych życzliwych mi ludzi we wsi. Kibicowała waznym wydarzeniom w naszym domu, była przy narodzinach i śmierci. Pokazała mi wieś, poznała z ludźmi, trzymała mnie za ręke, kiedy w końcu wprowadziłam się tu na stałe i zawsze pozwalała mi sie wypłakać, kiedy to bylo potrzebne. Była racjonalistką, patrzyła na świat w sposob prosty, a jednocześnie niezwykle ciepły i odkrywczy. Z jednej strony była dla wsi uzdrowicielką, trochę szamanką, czarownicą, z drugiej - wyrocznią. Jej zdanie było święte. Takze dla mnie.
Fascynował ją Internet - "Patrz, tylu ludzi... Świat zamkniety w skrzynce... Myślisz, ze oni też się tam zamknęli? Popatrz, kazdy coś moze powiedziec... Ale tak zwyczajnie, to chyba tez rozmawiają?". Czytała mojego bloga.
Była u mnie dwa dni temu, przyniosła sernik i świezą miętę dla mojego syna. Pogadała z moim ojcem, tak o wszystkim. Obiecała słoik spadziowego miodu.
Rano znalazła ją sąsiadka - przyszła po ratunek dla swojego teścia, który coś niedomagał.
Zasnęła.
Dziękuję Uma. Za wszystko. To zaszczyt poznać kogoś takiego jak Ty.
Do zobaczenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)