Voit Voit
58
BLOG

Wakacje

Voit Voit Rozmaitości Obserwuj notkę 26

Kurczę, odzwyczaiłam się od dziecka w domu. Przedszkole to jednak komfort! Rano można spokojnie zrobić zakupy, posprzatać, popracować. A teraz wakacje i... No właśnie -  co z tymi wakacjami?

Koledzy Wojtka wyjezdzają do babci, gdzieś nad morze, dwóch jedzie za granicę do ojców. Wojtek mieszka z dziadkami, więc do nich jechać nie musi, obok ma rzekę i jeziora, więc to też załatwione. Ma też matkę, która niestety musi pracować i urlopu mieć nie będzie. Innymi słowy -  zostajemy na Mazurach przynejmniej do końca września. Potem, w ciepły mam nadzieję październik, gdzieś się wybierzemy. Tylko co robić przez te kilka tygodni?

Zaopatrzyliśmy się w kredki, farbki, wiaderka do piasku, nadmuchiwane rękawki, ponton, kółko ratunkowe, rower, foremki, plastelinę i tysiące innych rzeczy. Dokupiliśmy nowe ksiązeczki, ściągnęliśmy nowe bajki z emulka. Ogólnie do wakacji jesteśmy przygotowani. 

Z piątku na sobotę dziecko obudziło się z krzykiem -  boli ucho, gorączka jak diabli. Kto ma dzieci ten wie, ze zawsze chorują w weekendy i święta, kiedy nie ma na podoredziu żadnego lekarza. Pognałam do apteki, zaopatrzyłam się w torbę mikstur na dolegliwości wszelakie. Wojtek dzień spędził w łózku, a ja jedną ręką poprawiałam jakieś zlecone teksty, a drugą zmieniałam okłady. Na dodatek rozchorowali się oboje dziadkowie, więc ganiałam z jednego końca domu na drugi, roznosząc herbaty, kanapki i termometry. Syn wył jak nieprzytomny, bo przez ucho ominęła go wyprawa na ryby.

Kolejna noc bez niespodzianek -  ucho boli, a jedyny lekarz jest w SOR-ze w miasteczku powiatowym, do tego przez telefon powiedziano mi, zebym za bardzo na doktora nie liczyła, bo akuratnie dyzur ma ortopeda, który na dzieciach się nie wyznaje. Poza tym jest kolejka, bo turyści przyjechali i zapchali poczekalnię.

Rankiem sytuacja nieco się unormowała -  ucho przestało boleć, za to pozostała gorączka. Od 4 rano czytaliśmy ksiązeczki i kleiliśmy roboty z plasteliny. Przy okazji udało nam się rozgryźć jak ściągnąć listę serwerów na emulki. Wyszukaliśmy wszystkie Misie Uszatki, jakie były dostępne, Czopki nieco zbiły temperaturę i syn zasnął. Ledwo padłam koło niego, zadzwonił telefon -  spóźniam się z korektami. Wiem, ze się spóźniam! Potem następny -  dostawca do galerii tłumaczył mi, jak wyglada świątek z drewna lipowego, ścinanego o nowiu, co z jakiś przyczyn było szalenie wazne. Półprzytomna słuchałam rzeźbiarza, nasłuchując okrzyków mamy, która zapragnęła herbaty do łózka. Syn na szczęście spał, więc odbębniłam jakieś papiery, które jutro muszę dać księgowej (ciekawe, jak ja do niej pojadę? Chyba zabiorę ze sobą całą rodzinę...). Papiery odbebniłam i zauwazyłam, ze właśnie ściągnął mi się program pocztowy (mam zupełnie nowy komp, który właśnie napakowuję bardzo waznymi rzeczami), w związku z tym warto byłoby skonfigurować konta. Siedziałam dziubiąc w klawiaturę, kiedy znowu zadzwonił telefon -  kolejny dostawca. Ludzie! Przecież dziś niedziela!!! Wojtek natychmiast się obudził i zaczął ryczeć, bo zaginął pluszowy Miś Puchatek. Puchatka odnalazłam za łózkiem, narobiłam kanapek dla całej rodziny i zajrzałam na Salon. Awantura jak zwykle, więc zrobiłam sobie kawę, poczytałam i z mocnym postanowieniem, ze na wszelkie zarzuty odpowiem poleciałam zapakować synowi syrop, bo z jakiś przyczyn nagle zczął kaszleć. padłam do faktur, kiedy pojawiła się mama z sakramentalnym "Muszę z tobą porozmawiać naychmiast!" Zaczęłam wyć. Sytuacja była powazna -  nie wstawiłam na noc truskawek do lodówki, więc zdechły. Upchnęłam truskawki, wytarłam wypluty przez syna syrop ze ściany, odpowiedziałam na salonowe udręki i uznałam, ze robię sobie pół godziny wolnego. Klapnęłam na werandzie, skąd wyciągnął mnie syn -  "Mama, kiedy pojedziemy na ryby?! Ja chcę juz! Ja się nudzę i mam wakację i liszkę ("liszka" to u nas skrótowa nazwa wszelakich chorób)". 

Oj! Za chwilę pojawi się Majster Bieda, który szaleje na zaglach w okolicy i zabierze nas na chwilę na rybną wyprawę. Mam nadzieję, ze nie zapomniał kupić robaków... Synowi w cudowny sposób spadła gorączka, a ja złapałam chwilę czasu i wyzmazyłam ten tekścik. 

Wakacje to dopust Boży... 

 

Voit
O mnie Voit

Kogo banuję - przede wszystkim chamów, nudziarzy, domorosłych psychologów i detektywów-amatorów. To mój blog i to ja decyduję, kto tu będzie komentował. Powinnam to zrobić dawno, teraz zabieram się za porządki. Dyskusja - proszę bardzo, może być na wysokich tonach, ale chamstwo i nudziarstwo zdecydowanie nie. Anka Grzybowska Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Rozmaitości