Jeziorowa cisza, spławik pływajacy gdzieś w zasięgu wzroku i taki niesamowicie zielony starodrzew, odbijający się w spokojnej tafli jeziora. Piwo z puszki i wędka na przypadkowym stojaku z kija. No i te chmury... Przepiękne, utrwalone na komórkach. Szkoda, że to nie był szerokokątny... Może jeszcze następne wieczory przed nami? Liczę na dalszy ciąg, już po przemyśleniu. Dobrze, że jesteś. Tym razem ja stawiam piwo.
Drzewa jak rude łby barbarzyńców? No, prawie - słońca nie stało.
Dziękuję, Majstrze Biedo. To był wspaniały wieczór.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)