Od jakiegoś czasu czytam na Salonie notki o Pani Walentynowicz. Nic do niej nie mam, znam jej zasługi, choć z tym co mówi i robi kompletnie się nie zgadzam. Trąci mi to lekkim szaleństwem. I nagle czytam oświadczenie Walentynowicz w sprawie jej benefisu.
Pani Anna wymienia z imienia i nazwiska dwie Panie, które ów benefis przygotowują. Ja się okazuje, nigdy na takie działania nie wyrażała zgody, co więcej - sprzeciwiała się temu. Skąd więc dziwny pomysł na organizację benefisu bez zgody głównej zainteresowanej? Zaskoczyło mnie to tym bardziej, że jedną z wymienionych Pań jest nasza salonowa znajoma - Maryla. Pieniądze na benefis były zbierane także u nas, na Salonie. Nie wpłaciłam ani grosza, więc nie mogę domagać się rozliczenia, ale jako członkini Salonowego gremium, z którego najwyraźniej zrobiono idiotów, mam prawo domagać się wyjaśnień. O co tu chodzi?
Pieniądze to śliska sprawa, a ta dotyczy nas wszystkich bezpośrednio bo Walentynowicz w swoim oświadczeniu wymienia blogerów z Salonu 24.
Marylu - wyjasnij nam proszę, co się dzieje. Wierzę, że wszystko czynisz z dobroci serca i pro publico bono, ale jednak sytuacja jest dziwna. Zwłaszcza, że pośrednio jesteśmy w nią zamieszani. Wyjaśnij, proszę, bo jesteś jedną z nas i to zbowiązuje nas do stanęcia po Twojej stronie. Warto jednak wiedzieć coś więcej.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)