Jak rozmawiać z pięciolatkiem o śmierci? Jak odpowiadać na pytania czym (kim) ona jest? Jak rozmawiac o tym z pięciolatkiem, który stracił ojca?
Staram się z moim synem być szczera. Do bólu. Do mojego bólu.
-Mamo, ty nie umrzesz jak tata? - pyta mnie Voit kilka razy dziennie.
- Umrę, kochanie, ale nie dzisiaj, ani nie jutro.
- A kiedy?
-Nie wiem.
-A Luna i Jeżowaty umrą (nasze psy)?
- Umrą, synku. Tak to bywa.
- A tata nie żyje.
-Wiem kochanie.
-Musisz się postarać nie umierać.
-Postaram się synku.
- Ale ty nie umrzesz?
-Kiedyś tak...
-Ale tata nie żyje. Dlaczego on nam to zrobił? Ja zostanę sam, bez ciebie bez dziadków, bez Jeżowatego, bez Luny, bez kotów. I ci państwo, którzy do nas przyjechali (Followowie) tez umrą?
-Tak, kochanie.
- Wszyscy umrą tak jak tata?
- Tak, kochanie.
- I ja bedę sam?
- Nie, myszko. Bedziesz miał żonę, dzieci.
- Ale ciebie nie będzie.
- Nie wiem.
- Kochasz mnie?
- Najbardziej na świecie.
- I zostaniesz ze mną?
- Tak, kochanie. Zawsze będę przy tobie. Tak jak tata.
- Ale on nie żyje.
-Wiem. Ja jeszcze żyję.
- A dlaczego ludzie umierają?
- Bo każdy umiera.
Nikomu tego nie życzę. To mantra. Samopowtarzalna się rzeczywistość. A może nierzeczywistość? Pytania następują nagle, przy obiedzie, w piaskownicy, w sklepie, w łóżeczku. Dzisiaj, wczoraj. Jutro. Ile czasu można zachować kamienną twarz?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)