Były Prezydent znów chce zaistnieć przy okazji wydania swojej nowej książki. Powstało pytanie jak tu ją zareklamować. Coraz mniej jest ludzi chcących czytać i słuchać o nowych, cudownych (Tusk to plagiat) pomysłach LW, których jakoś sam nie mógł wprowadzić ich w życie. Młodzież traktuje dziadka Lecha jak starego wędkarza, który opowiada o dawnych połowach i któremu brakuje miary na określenie swoich dokonań. Ba, a to mu przeszkadzał stary układ (tak, tak układ), mocne wtedy służby specjalne, SB-cja, nielojalni współpracownicy, nic nie rozumiejący naród, który nie chciał go wybrać itd. itp. Facet chciał dobrze i mu nie wyszło. Jak kiedyś sam powiedział wykonał 150% procent planu, a wzorem stachanowców chciał 200%. Materia okazała się bardziej oporna niż myślał.
Dziś sam jest taką materią mówiąc " jeśli prezydent będzie "przeszkadzał", naród się na nim "pozna" i albo "zmusi do działania, albo do odejścia".
Czy nic mu to nie przypomina. Przecież widać jak na dłoni, oczywiste nawiązanie do jego losu. Zapomniał wół jak cielęciem był.
Nigdy nie posądzałem LW o klasę, ale w imię sprawowania tego urzędu mógłby chociaż uszanować następcę i nie opowiadać tych bredni.
Książki "Moja III RP" nie przeczytam.Przeżyłem to sam.


Komentarze
Pokaż komentarze