Nowe komputery leżą w magazynach, a żołnierze wpatrują się w stare monitory i piszą na zużytych klawiaturach... Taką sytuację zastali kontrolerzy NIK-u, którzy weszli do Ministerstwa Obrony Narodowej. Kontrola wykazała kompletny chaos i bałagan. Okazało się, że w Ministerstwie Obrony Narodowej tak planowano zakupy sprzętu, że żołnierze i urzędnicy pracowali na starych komputerach, kiedy to prawie nówki sztuki leżały sobie spokojnie w magazynach. Na podparcie trochę liczb z raportu NIK-u. W trzech skontrolowanych składnicach wojskowych przechowywano nieużywany sprzęt o wartości ponad 27 milionów złotych. Najwięcej sprzętu - bo za kwotę ponad 25 milionów - przechowywano w 9. Rejonowej Bazie Materiałowej. Tam też stwierdzono przypadek najdłuższego magazynowania zakupionego sprzętu - 12 lat. Średnio okres magazynowania wynosił blisko pół roku.
Swoją drogą nowy komputer zamiast do rąk żołnierza trafia do magazynu i leży tam 12 lat. No i co potem można z nim zrobić? Prosto z magazynu wyrzucić na śmieci. Istne marnotrawstwo!!!
Kontrolerzy NIK-u pod lupę wzięli okres kiedy przez MON przewinęło się aż 3 szefów - Radosław Sikorski, Aleksander Szczygło i Bogdan Klich. Myślę, że problem rozpoczął się kiedy do MON-u wkroczył Sikorski i przeraził się patrząc jaki Ciemnogród tam zastał. Nakazał wtedy nakupować komputerów, a pracowników i żołnierzy zmusił do komunikowania się przez maile. Widać MON nie bardzo potrafił sobie poradzić z tą rewolucją. Komputery kupowali ale większośc trafiała do magazynów.
Na specjalnie w tym temacie zwołanej konferencji prasowej dowiedzieliśmy się, że aktualny minister cały czas robi porządki w magazynach (może dlatego rzadko go widujemy). A poza tym wydawanie sprzętu to nie taka prosta sprawa - mówi generał Zbigniew Tłok-Kosowski szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. Każdy komputer i wszystkie podzespoły trzeba zewidencjonować. A to trochę trwa, czasem nawet pół roku... Krócej się nie da.
Jest jeszcze jedna sprawa - sprzęt często nie trafiał do jednostek, które go zamawiały a dostawali go ci, którzy nie zgłaszali zapotrzebowania. Odpowiedź - najwidoczniej zmieniały się priorytety.
MON tłumaczy się jak może, na każdy zarzut jest czasem nawet i sesnowna odpowiedź, ale jednego nie da się ukryć - bałagan jak był tak jest. Wytłumaczenie proste - takie są procedury...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)