Waldemar Maniewski Waldemar Maniewski
398
BLOG

Z butami w rodzinną sielankę

Waldemar Maniewski Waldemar Maniewski Polityka Obserwuj notkę 2

Państwo wchodzi z butami w życie rodziny... Trzeba podpisać się pod listem protestu, głośno krzyczeć i nie pozwolić, żeby na przykład po donosie nieprzychylnego nam sąsiada kurator zapukał do drzwi i odebrał nam dziecko. Póki co różne środowiska pukają do katolickich głów - zachęcając, żeby się na to nie godzić.

Przyznam szczerze bijąć się w piersi - kiedy przeczytałm list protestu złapałem się za głowę - rzeczywiście moja rodzinna sielnaka może być zakłócona. Jeśli ktoś mnie nie lubi albo z jakichkolwiek innych powodów szepnie komu trzeba trochę fałszywego świadectwa, ktoś może przyjść i wystartować z łapami w kierunku mojego synka. Szok! No i poszło. Pod listem protestu widnieje już mój podpis.

Uff, pomyślałem, skoro protestują katolicy to i ja powinienem, no i w trosce oczywiście o moją rodzinną sielankę. Niech nikt nie waży się podnieść na nią rękę. Pomyśleć można, podpis jest więc po kłopocie. Nic bardziej mylnego, dopiero teraz zaczęły się schody. Pod sejmem spotkałem te protestujace "środowiska katolickie", porozmawiałem i przyszly kolejne refleksje. Pytam pewnego pana dlaczego protestuje. Ten odpowiada - "bo powiedzieli mi, że jak pani nauczycielce nie spodoba się, że moje dziecko nosi krzyżyk to w najgorszym przypadku mogą nawet odebrać mi dziecko, tłumacząc, że na siłę nie mogę wtłaczać mu swoich podglądów". Ding-dong! Ludzie co wy wygadujecie! Czasy, że ktoś za noszenie krzyżyka mógł nam coś zrobić dawno minęły. Nawet wtedy ludzie nosili krzyżyki i żyją do dziś. Coś mi już tu nie pasuje...

Lecę i do Sejmu i pytam zainteresowanych posłów po co wymyślili takie bzdury, żeby bezkarnie lekką ręką odbierać ludziom dzieci. Posłanka tłumaczy, że nigdy w życiu lekką ręką. Bo po pierwsze tylko wtedy kiedy w domu latają noże. Po drugie nie od razu odbierać od zajętych bijatyką pijanych rodziców wprost do państwej palcówki, ale w pierwszej kolejności do dziadka, babci, cioci... Poza tym nie decyduje sam kurator, ale w w prozumieniu i w obecności policjanta, psychologa albo lekarza... Jest w tym jakiś sens, ale nadal jestem podejrzliwy...

Wracam przed sejm gdzie krzyki protestujących nie milkną. Pani krzyczy dalej, że kurator przy bylejakiej awanturze zbyt popchopnie i zbyt wcześnie może zabrać dziecko. Pytam a jak w takim razie zapobiec sytuacjom o których co jakiś czas słyszymy. Horrory typu - gdzieś tam rodzice zakatowali dziecko, gdzieś indziej zagłodzili, etc. Pani odpowiada - bo kurtor wszedl za późno. Tak źle i tak niedobrze.

No i jak tu ustrzec się od wątpliwości. Czy aby na pewno dobrze zrobiłem z tym podpisem pod listem?

To było na początku marca. Dyskusja i prace nad ustawą trwają do dzisiaj. Jedni mówią, że zła inni że dobra. Już teraz wiadomo, że dogodzić wszystkim... no właśnie taki się jeszcze nie urodził... Ja myślę sobie... takie moje skromne zdanie... Może te przepisy wcale nie są takie złe, może lepiej podebatować nad tym, żeby były raczej odpowiednio egzekwowane. Postawić w odpowiednich miejscach odpowiednich ludzi, wtedy pomyłki ograniczymy do minimum a z drugiej strony częściej uda się zapobiec tragedii.

No i na koniec - to, że rodzionom pomoc w wychowywaniu dzieci jest potrzebna - nie podlega dyskusji.

Zajmuję się tematami wokół polityki i spraw społecznych. W zastępstwie prowadzę poranną rozmowę polityczną "Prosto z Mostu", a czasem Magazyn Reporterów w VOX FM. Jestem także producentem poniedziałkowego programu "W Dobrym Tonie". ============================================ UWAGA! Moich opinii nie należy utożsamiać ze stacjami radiowymi w których pracuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka