Ucieszył się po kolejnych doniesieniach WikiLeaks, czemu dał wyraz w dzisiejszym "Antysalonie". Wywnioskował z doniesień portalu, że oto Tusk i Sikorski wbrew propagandowemu wizerunkowi jaki sami sobie budowali, działali zgodnie z polską racją stanu.Taki a nie inny wizerunek wziął się stąd, domyślamy się, że mówienie o polskich interesach nie jest "cool" wśród młodych (i starych) wykształconych (i niewykształconych) z wielkich (i małych) miast (i wsi). Istotnie, o tym, że patriotyzm nie jest "cool" dwadzieścia lat wciska nam do głów Jerzy Urban, Adam Michnik, Jacek Żakowski, Walterownia i Solorzownia. Tusk i Sikorski, przypuszcza Ziemkiewicz, uznali, że muszą wpisać się w ten trend by nie tracić w sondażach, ale jednocześnie w tajemnicy przed społeczeństwem działali jak patrioci.
Jest jednak pewien drobiazg, który Ziemkiewiczowi umknął: tarczy antyrakietowej nie ma. I myśl taka, że manifestowanie innej postawy rządzących Polską w rozmowach ze strategicznym partnerem mogłaby wzbudzić podejrzenia. Co więcej, było zupełnie zbędne skoro wystarczyło przeciągnąć pod byle pretekstem rokowania do wyborów, widząc, że zwolennik "resetu" relacji z Rosją nie daje w sondażach szans Bushowi.
Podstawowy wymóg skuteczności działań agentury wpływu, działać tak by wywoływać wrażenie odwrotne, jest tu wzorowo spełniony, co oczywiście niczego nie przesądza. I oto chodzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)