[Nietzsche, palant jeden, gdzieś napisał, że zdanie niewychodzone nie ma wagi, że trzeba pisać w ruchu, a nie siedząc. Niezły z niego był świr, ale coś w tym jest, co napisał. Ułożyłem więc podczas przechadzki dziś pięć "chwiliku" (wszelkie skojarzenia z "haiku" są oczywiście bardzo mocno nieuprawnione ;), ułożyłem, wróciłem do domu i zapisałem]
* * *
szaromleczne chmury
wiatr jakiś
niezdecydowany
wiosna zasiedziała się
u dalekich krewnych
ptaki gdzieś
się pochowały
nowy krok
* * *
uśmiech na ustach
przyklejony
dla spokoju innych
a pod spodem
zamarzają przeręble
* * *
na topniejącym śniegu
ślady ludzi
i zwierząt
jeszcze
do odróżnienia
* * *
idę między
burymi krzewami
zza jednego z nich
wychodzi Nietzsche
prosi o 5 złotych
tyle mu brakuje
do woli mocy
daję mu
z premedytacją 4,50
i kawałek
gorzkiej czekolady
odczekuję chwilę
widzę – prawie znalazł Boga
* * *
mijają nas ludzie
my ich mijamy
czy to się nazywa
cywilizacja
===========================



Komentarze
Pokaż komentarze (31)