
zmrożone fale nie rozbiją się
o drzewa brzeg, oklapły głowy
znudzonym gapiom

tańczy swój taniec rześki liść
pod koroną niewidoczną i nagą
przykuty do rosnącego cienia

a te ślady to z lądowania
czy ze wzlotu zmarzniętego ptaka?
- zapytała cisza

ktoś wyrasta nad białą krzywiznę
horyzontu, ale słońce za ostre
by widzieć sens


skrzące się wydmy bieli
i wciąż barwne nitki traw
kołyszą łódkę wzroku
w przeręblu pogody

przeciągłe kroki
przecinają domysłem
przysypane kształty

zatopiony w cieniu
otoczony przez
powiew iskier
błyska
ostatnim z ramion
największym



Komentarze
Pokaż komentarze (6)