JEJ ŚMIECH
jest godzina zmierzchu, coś mówisz
bo idziesz obok, słowa - ekran
chroniący myśli przed UV przeszłości,
nie słucham cię bo się uśmiechasz
a twój śmiech a twój śmiech
nadaje mi sens i smak i traf , by to
przykryć dla niepoznaki mówię coś ci
mało dziś ludzi, tkanki pocięte
odsuń się, mówię, bo oślizgłość
kapie z billboardu i brudzi,
włożyłam nie te buty,
stwierdzasz moja ty kobieto
(kobieto ergo sum) i znów śmiejesz się
że prószy śnieg że przestał że wszystko
że to i że nie to
te dłonie wspólne to znak, nałożone
runy palców, zapnij się od zachodu
wieje armagedon, największe skrada się
najciszej, jak ptak, dobrze że jesteś,
bo mnie teraz nie ma
a później będzie odwrotnie
i tak będziemy wzajem się rodzić,
nasłuchiwać i słyszeć
oby słońce tylko poczekało
na końca poemat.
styczeń 2008
=============================
WĘDRUJĄCE DRZEWO
Miłowanie jak jezioro
a my drzewa wokół
krzewy trzcina i trawa
odbijamy się w nim wiernie
jak w procesie wytoczonym
życiu przez marzenie -
szemrząca przysięgłych ława
najgorzej gdy wiatr
swą wietrzność opisuje falami
bo wtedy obrazu swego
nie poznajemy i oryginału
ze splotu grzyw i dolin
nie odczytamy
pogięci zakręceni
z dziurami z drżenia cali
z wijących się kawałków
kłebowisko węgorzy młodych
co w nadziejach się pozapominały
Wrosłaś niedaleko
o całą wieczność
jak przenieść swoje korzenie mam,
ja nadliczbowy, w pobliże ciebie
zapodziana pośród klonów czereśnio
w lesie tym, co kiedyś był szkółką
leśną, gdzie wszystkie przerwy
w niebie i pomiędzy pniami
ściśle przeliczył rachmistrz surowy
nieskruszony tęsknoty modłami
Ale wciąż rośniemy i wiem moja bliska
że wkrótce się koronami spleciemy
ponad cezur dali ranami
i spoją się w tajni niewidocznej
pod powierzchnią nasze szukające się
korzenie dniami i nocami
nocami i dniami
=========================================
ZIMOWA ZAPRAWA
późno dojrzewam w innych
prześwietlający mój wzrok
myślą że widzieć to nie kochać
myślą boją się i tak się dodaje
do nocy noc do roku rok
a w piwnicy kryje kurz
słoiki grzybów i owoców
dziczejących samotnie róż
=========================================
BYLE TAK
ktoś zabrał czerwień
mojej krwi
ręka ręki
noga nogi
myśl myśli
unieść nie może
wiem miła
że to nie ty
przebudziłeś się i
jej ustami
sprawdzasz mnie
Ty surowy Boże
ktoś rozsiał
smutku krople
po orbitach moich
pustych tobą
miła oczu
kto za co i na jak długo
rzucam pytaniem w próżnię
na próżno, próżnia też pyta
płomień niecimy
ostatkiem dusz
gdy najwyżej jest
zduszamy palcami
by żarliwszy był
dziś brzask po nocy
i mniej głęboka czerń dni
co dopadnie nas
gdy ockniemy się sami
jesteśmy inni
zbyt wrażliwi
nim w pustkę
się stoczymy
niech jak owoce
los nas potoczy
srogi lub dobry
byle prawdziwy
====================================
FATUM TEMPUS I FORTUNA
wyznawco sinusoidy szczytów i dolin
losie milczący, czemu krzyżujesz drogi
tych co nie będą mogli nigdy się połączyć
miast dozwolić
by nie rozpoznali
w tłumie targowym
znamion tego rozcięcia
co rozerwało ich
na dwie połowy
naprowadzasz ich na się
w najmniej odpowiedni czas
gdy los swój już bez siebie
wybrali bez My i bez Nas
i z tego spotkania
(co w bezczasie)
co wyniknie patrzysz
doprawdy jak widz
pusty cyrkowy jakiś
spoważniej losie
i niemożliwego
gdy na zaistnienie
spóźniło się
nie drażnij
wiem że z czasem masz na pieńku
ciągle robicie sobie na złość
ty dowieść chcesz że chwila właściwa
jest zawsze, on zaś, że znika,
co trafiło w przeoczenia zapadnię
losie, zabijać lubisz czas
czasie, przypadku sługo
ciągniesz losy beztrosko
nie namyślając się za długo
lecz czemu w tę walkę grę
w ten srogi turniej dla was słodki
wy, wieczności grube ryby
wciągacie mnie i ją
zwykłe codzienności płotki
krzyżują się wasze miecze
nade mną i nad nią
teraz już wiem
gdy z kolan wstać
i rozkazać dniom
by niemożliwe czciły
wbrew czasom i losom
to i fortuna zacznie sprzyjać
tym, co za wiele kochają
i o nic nie proszą.
=============================



Komentarze
Pokaż komentarze (57)