========================================================
Ona udaje zmieszanie i śmieje się. Ja udaję skromność i że wątpię w jej dostępność. Nawet posłuszne łzy przywołuję w tej grze. Studzimy się i rozpalamy, szturchając się pyszczkami jak dwie ryby oddalające się od ławicy.
Do czego to doprowadzi? Każde z nas wie. Ale udajemy wciąż zaskoczonych.
By każdy dzień był coraz to nowszy. By spotkać się w chwili najodpowiedniejszej. By niczego się nie spodziewając dostać wszystko, a nawet więcej.
Tylko nie wymawiajmy imion innych niż nasze. Niech to będzie noc dwu imion. I śpiewu.
========================================================
Moja Wen Song Li jest jak horyzont. O ile się do niej zbliżę, o tyle się oddali... Ale dziś mi się nie wymknie. Pochwycę ją nad ranem. Niepostrzeżenie wślizgnę się w jej sen. Ona jeszcze tego nie wie, ale z tego snu się już nigdy nie wybudzi, choć wstanie z posłania i będzie chodzić wśród tych na jawie - niejawna.
Wszystkich to zmyli, lecz nie mnie, bo w tym śnie podmienię nasze dusze...
========================================================
Kiedy tak siedzę nad strumieniem, to jakbym słyszał jej głos. Ale oto nadchodzi. Cicho, sza... Zamieniam się w drzewo, bo wiem, że jest znużona. Siada, opiera swoje plecy o mnie. Ale czekacie na próżno. O tym, co będzie dalej, dowiedzą się tylko Słońce i Księżyc. Jeśli nie posłuchają mojej rady i nie przysłonią się chmurą... Ale nawet jeśli tego nie zrobią, to przecież przed nimi nie mam żadnych tajemnic...
========================================================
Drzewa, które widziałyście przechodzącą Wen Song Li, jak możecie spokojnie ustać. Świerki, z waszego zapachu uczyniła sobie przepaskę a wy...nie drżycie?
Myślicie, że chcę ją rozebrać z tej przepaski na biodrach... Może i chcę, ale nikt z was nie dowie się o tej godzinie, zazdrośnicy.
==================================



Komentarze
Pokaż komentarze (11)