ZMIERZCH
Oto oprawiony w twojego wzroku zamiar -
las-półwysep, dojdzie ku niemu oko tylko,
bo sprytne łąki przedleśne pod sobą kryją
zdradliwy i ofiar już pełen - wody nadmiar.
Domem ptaka odważnego owe mokradła.
Mówię: Łatwo strach mieć w pogardzie, mężnieć rychło,
gdy ramiona skrzydłami - nie piórem - kołyszą.
Czyś tę poety skargę równo ze mną zgadła?
I blisko nam do drzew odrzuconych najdalej -
do nas, i pod stopami - krawędź horyzontu napięta...
Czy widzisz las, czy widzisz mnie, czy nie widzisz wcale?
Mów, nim ludzie obcy na codzień i od święta -
przyjdą, nim wyniosą słońce czerwone uparcie,
na oddechu naszego wciąż złączonych rękach.
=============================================



Komentarze
Pokaż komentarze (6)