WYWAŻ
I
wy
cichoskrzydli tkacze
co przestrzeni ciągłość
wypełniacie bez przerwy
dojrzeć was nie da się
ziarno każdej światła
drobiny jak kłębek wijecie
ścieżki, ściegu co z labiryntu
nicości wywodzi życia
niewidzialne łańcuchy, trosk
różę pierwszą i wiatr pierwszy
- to wszystko z was się toczy
płynie w korycie epok i er
II
wy patroni zer pustego dzbanu
opatrujący stygnące serca
schowani niewychowani
od powicia całkowici
belcanto wasze nie zawodzi
jak syreny, jak ludzkie słowo,
wasz śpiew to nie treść opończy
świata, lecz jej miar osnowa
III
nawet ten co was nie uznaje
przed wami się nie schowa
my umieramy wam przekazując
złotą nić – co się nie skończy
nie tknę dziś waszych imion
ni kształtów jak uczeń ów
co stojąc przy drzwiach
cofnął z klamki dłoń w porę
bo nie był gotów choć paliła
oczy ciekawość i podziw jego
był głodny - uczeń odszedł
nieświadom lecz swobodny
choć przecież wasz
=================================



Komentarze
Pokaż komentarze