[na scenę – przy dźwiękach piosenki "Niech żyje bal!" i "Bal wszystkich świętych" – śpiewanej na dwa głosy przez Marylę z Rodowic i Krzysztofa w Cuglach Skiego –oślepiając wszystkich przyrodzonym blaskiem oraz kreacjami Baczyńskiej zakupionymi przez wdzięcznych podatników – wkracza Małgorzata bez Mistrza]
Małgosia już zakłada suknię piękną
Na wiosnę kwiatki rosną i kwitnie miesiąc maj
Gdy spytasz ją dla kogo ta sukienka
Dla lingwisty który odszedł w wielki świat
Gdy spytasz ją dla kogo ta sukienka
Dla geniusza który odszedł w siną dal
Gdy spytasz ją dla kogo ta sukienka
Dla mężusia który odszedł w wielki świat
[wchodzi sam Mistrz Don w stylowej czapeczce, z native speakerem (wielkości gnoma) w kieszonce marynarki i intonuje rzewnym głosem]
Za tym polskim syfem miasto jest ogłomne
Dla nas dwojga tam zbuduję piękny dom
Przyślę list, potem wy przyjedziecie do mnie
Odnajdziemy szczęście swe daleko stąd
[chór lemingów, łosi, jeleni, gap i szczwanych lisów czyli tzw.ludność napływowa albo większość sondażowa – głosem rozdzierającym serduszko wielkiej orkiestry złamanych serc]
Już tylu chłopców odchodziło z naszego Puebla
I przysięgali, że wkrótce nas do siebie zabiorą
Żaden nie przysłał listu
Pewnie i w tym mieście życie nie jest łatwiejsze niż u nas
Żegnaj więc kochany, lecz proszę nie zapomnij nigdy o mnie.
Chociaż wiem, że nie otrzymam twego listu
Mów o szczęściu o spotkaniu naszym mów.
[wtacza się nerwowo (o ile takie połączenie jest fizycznie możliwe) Stefan przez nienawiść Niesion i chrapliwie śpiewa na melodię Bujaj się, Fela]
Bujaj się Ewa, bo czuwa Andżela, by nie spaść z dywanu krasnego,
Tłok w tramwajach, w autobusach, a wy luz, a wy kłusa,
Bo od Kremla wiatr znajomy wieje.
Ewa się bujaj, bo Andżela czuwa, polnische Leute fest arbeiten
Rodzice u bauera, dzieci w Lidlu na kasie,
Niemiecki emeryt się pasie.
[z nieba uderza grom, co odsuwa olbrzymi głaz narzutowy spod którego rozbiegają się na wszystkie strony: biedrony, palikoty, rozenki, urbany, owsiaki i inne barany, bałwany i baumany]
My jesteśmy krasnoludki,
hopsa sa, hopsa sa,
pod grzybkami nasze budki,
hopsa sa, hopsa sa,
jemy mrówki, złoty melon,
oj tak tak, oj tak tak,
a na głowach krasny welon,
to nasz, to nasz znak.
Gdy ktoś zbłądzi, to trąbimy,
tefałen, tefałen,
gdy ktoś senny, to uśpimy,
sondażem, sondażem
gdy ktoś skrzywdzi krasnoludka,
ajajaj, ajajaj,
to zapłacze ruska budka,
uuuuu.
to zapłacze kagiebówka,
uuuuu
[wmaszerowują ze śpiewem zielone ludziki poprzedzone dwudziestoma psami myśliwskimi (potocznie zwanymi: "dziennikarze") prowadzonymi przez trzech menerów, jeden z menerów ćmi e-papierosa]
Wojskowy powstań ludu Hrabi,
Powstańcie, którzy węszą łup,
Myśl nowa sojedinienia,
Dziś wiedzie nas na bój, na trud
Wojskowy, powstań ludu ziemi,
Powstańcie, których wkurza lud,
Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata,
Przed ciosem niech IPN drży!
Ruszymy na posady świata,
Dziś niczym, jutro wszystkim my!
Bój niech będzie bezkresny,
Niech puchnie krwawy wrzód,
By biznes wojskowy
Ogarnął ludzki ród.
Nie nam wyglądać zmiłowania
Z wyroków bożych, z pańskich spraw.
Z własnego prawa bierz nadania
I z własnej woli sam się zbaw!
Niech w kuźni naszej ogień bucha,
Zanim ostygnie - przekuj w stal,
By w łańcuch zakuć umysłowego eunucha,
Prawo i honor zniszcz i spal!
[wchodzi marsz moherów i wzbudzającym ciarki tonem śpiewa]
My z zaoranych wsi,
my z ograbionych miast,
za głód, za krew,
za lata łez
już zemsty nadszedł czas!
Za głód, za krew,
za lata łez
już zemsty nadszedł czas!
Więc zarepetuj broń
i w serce wroga mierz!
Dudni nasz krok,
milionów krok,
brzmi partyzancki śpiew.
[nagle zapada cisza, jak uciął, słychać stukot kopyt końskich, majestatycznie na białej kasztance wjeżdża Przywódca Prawicy Niepodległościowej, tłum moherów otoczony, okrążony przez o wiele liczniejszy tłum cichych wielbicieli oraz wy...preparowaną z przyszłości (wydmuchaną) przez Donka młodzież – intonuje na melodię "We are the champions"]
Wneeeeeet zwyciężyyyymyyyy,
Wneeeeeet zwyciężyyyymyyyy,
Na zawszeeee.
[Przywódca Prawicy Niepodległościowej spojrzeniem ucisza wielomilionowe tłumy i śpiewa – w dalszym ciągu na melodię We are the champions]
Spłaciłem swoje długi
Za każdym razem
Odsiedziałem swoje
Choć nie popełniłem przestępstwa
Co do błędów,
Zrobiłem kilka
Dostałem piaskiem w oczy
Ale przeszedłem przez to
I musimy iść dalej, dalej, dalej.
Jesteśmy mistrzami - moi przyjaciele
I będziemy walczyć dalej, aż do końca
Jesteśmy mistrzami
Jesteśmy mistrzami
Precz z przegranymi
Ponieważ jesteśmy mistrzami tego świata.
[kurtyna]



Komentarze
Pokaż komentarze (17)