wawel wawel
1810
BLOG

ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

wawel wawel Polityka Obserwuj notkę 25

 

 

Matecznik „oddolnego”, „młodzieżowego” ruchu Komitet Obrony Demokracji to założony przez Stefana Bratkowskiego internetowy portal „Studio Opinii”. Według statystyk odwiedzany w ¾ przez towarzystwo w wieku, hmm, dojrzale emerytalnym, o poglądach dojrzale antychrześcijańskich i lewicowych. Taka utworzona  w wirtualnym parku ławeczka radykalnych (we wspomnieniach) staruszków. Właśnie tam zaczął precyzować koncept KOD-u Krzysztof Łoziński (rocznik 1920) pod czujnym i inspirującym okiem Stefana Bratkowskiego (rocznik 1934) i Ernesta Skalskiego (rocznik 1935) w oprawie graficznej i ze „stylowym” poczuciem humoru Mirosława Malcharka (rocznik 1932). Łozińskiego nasza Rada Starców wydelegowała jako oficjalnego akwizytora, gdyż miał najatrakcyjniejszy epizod w życiorysie. Marzec1968 i relegowanie ze studiów za zbieranie podpisów przeciw zakazowi wystawiania Dziadów w Teatrze Narodowym.

ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCIANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCIANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

 

1.RĘKA I MIECZ KOD-U

„Mnóstwo Kainów jest pośród nas. Ależ, o Panie! oni niewinni,. Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz,. Inni szatani byli tam czynni;. O! rękę karaj, nie ślepy miecz!”

 

Stefan Bratkowski, faktyczny, jak się wydaje, „spiritus movens” KOD-u wybrany na założyciela ruchu, zbyt by kojarzył nowo powstający ruch z przeróżnymi, wyraźnie sprofilowanymi kontekstami w jakich przychodziło mu działać. Bratkowski w 1949 r. został członkiem Związku Młodzieży Polskiej. Jesienią 1956 rozwiązał ZMP na UJ. W grudniu tego samego roku zorganizował pierwszy zjazd Rewolucyjnego Związku Młodzieży w Warszawie z udziałem trzech tysięcy delegatów. ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

Od 1956 do 1957 zasiadał w komitecie centralnym Związku Młodzieży Socjalistycznej. Jako dwudziestolatek współorganizował Klan Płonącego Pomidora, prywatny klub dyskusyjny zbuntowanej młodzieży. W 1955 organizował Uniwersytecki Klub Dyskusyjny w Krakowie, a w 1956 pierwsze krakowskie juwenalia, podczas których po raz pierwszy tysiące młodzieży przeszło ulicami miasta w niekontrolowanej manifestacji. Po fazie opozycyjnej współorganizował „Gazetę Wyborczą”, do której do 1995 pisywał felietony, był wśród założycieli przedsiębiorstwa AGORA i współpracował z Tok FM oraz Newsweekiem. Rada Starszych zdecydowała więc, że ze względów marketingowych zamiast p.Stefana B., „zawodowego specjalisty od śpiewu i mas” lepiej będzie wysunąć liczącego 95 lat, związanego z KOR-em Łozińskiego by w dalszym procesie liftingu biograficznego – wystawić zupełnego już pozoranta, symulującego oddolność, czyli blogera filogenderowego Mateusza Kijowskiego. Dodajmy do tego krótki telefon do rozumiejącego sprawę w lot Adama Michnika – i oto słowo przybrało ciało. Karykatura KOR-u ujrzała światło dzienne. Wojska zmobilizowane, trąby w górze, nic to, że nie bardzo wiadomo, co trąbić i w imię czego, bo w imię ludu… jakoś w obecnym kontekście nie wypada, w imię narodu – nie da się zgodnie z katechizmem Kominternu i ze względu na pamięć Róży Luksemburg - a powiedzieć prawdę, że w imię zaprzyjaźnionych banków i interesów Niemiec oraz polskiej i brukselskiej biurokracji – znaczyłoby to spalić projekt na panewce.
ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

Jeśli chodzi o rzucenie pomysłu nazwy ruchu zbliżonej do obecnej, to ma w tym swój udział Tomasz Lis, zaprzyjaźniony z Bratkowskim od lat (dokumentacja fotograf. poniżej). ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

Dalsze logistyczne etapy, czyli propaganda sieciowa i pierwsze plenerowe występy KOD-u, to już domena młodzieżówki PO (dokumentacja na zdjęciach poniżej).

ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

I tak oto przybrał ciało ruch wesołych, nostalgicznych staruszków pod hasłem: „Razem, młodzi przyjaciele!” wyciągający z domów zszokowanych wynikiem wyborów fanów PO, całe resortowe rodziny oraz przypadkowych, wmanewrowanych  telewizyjnie obywateli. I poszło! Demokracja, konstytucja i obrona przed… wyimaginowaną w przejrzałym i zestrachanym umyśle – dyktaturą. Spóźniona o… 47 lat polska parodia studenckich demonstracji w Europie Zachodniej w 1968 r. Spod Łozińskiego wyłażący Bratkowski ze swoimi różnymi  Rewolucyjnymi Związkami Młodzieży. Jednym słowem: amnezja i brak lecytyny… Można by to nazwać dosadniej, w poetyce zbliżonej do Studia Opinii, nawiązując do pewnych środków medycznych dla… wciąż chcących, lecz już nie mogących starszych panów, ale darujmy sobie stawianie kropki nad „i”…


 

Bratkowski onegdaj miał działkę edukowania pionierów. Jego ignorancką, kuriozalną, sowieckokształtną książkę zajmującą się zmieszaniem z błotem wszystkich większych religii globu („Bogowie naszej planety”) wydało, zgodnie z przeznaczeniem, Wydawnictwo Harcerskie. Poza ateizmem naukowym p.Stefan lubił być tym, który zapyziałym rodakom odsłania rąbka tajemnicy tego, czym jest Ameryka („Oddalający się kontynent”). Skalskiemu i Bratkowskiemu trudno jest się pogodzić, że w dzisiejszej, nowej, wolnej Polsce nie pełnią już funkcji wyroczni, na których słowo i komentarz –  jak w latach 80 - czekało pół Polski, kserując sobie ich felietony (z Tygodnika Powszechnego itp.) i licząc ile otrzymali ciosów ostrym nożem cenzury [----] [Ustawa z dn. 31 VII 1981, O kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt 6 (Dz.U. Nr 20, poz 99. zm.: 1983 Dz.U. Nr 44, poz 204)]. Nie chcą przyjąć tego do wiadomości. Gdzie ten czas, gdy Polska bez nich, nie wiedziała jak zwalczać odchylenia komuny i socjalizmu. Wtedy „laski” były u nich kolanach, zapatrzone, zasłuchane – teraz zostały im laski, nadgryzione przez KORniki, oparte o ławeczkę. I jak tu… wszystkich nie nienawidzić bogów – za przykładem Karola Marksa?
 

2. TRZY GŁÓWNE OBSESJE, KILKA MAŁYCH I MORZE NIENAWIŚCI

Jest jednak coś, co niepokoi w tym mateczniku. Celną, skróconą analizę tła, na którym powstał KOD – dał w Rzeczypospolitej Jakub Kowalski w artykule „Kołyska KOD-ów”. Trafnie wyłapał słowo klucz – organizujące mentalność produkujących się tam emerytów. Tym kluczem jest OBSESJA. A ja dodam: i NIENAWIŚĆ. Nieokiełznana, idiotyczna, dzika nienawiść. A ich obu jedynym i niezmiennym od lat obiektem Jarosław Kaczyński, czy też uściślając: bracia Kaczyńscy.  Obsesji głównej towarzyszą dwie pomniejsze obsesje: antyreligijność (antyklerykalizm) i antypatriotyzm. Na tych trzech szczudłach budują nasi dziadkowie przekonanie o swojej wyższości nad Ciemnogrodem, nad resztą – nieuświadomionego klasowo – społeczeństwa J. Papierowy ryk, papierowego, bezzębnego tygrysa. Ale ryk, który może zamotać w naiwnych i słabych głowach przeróżnych Cybów…
ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCIANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCIANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCIANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI 

Demon patriotyzmu, Patryjota-Idiota

ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

i Demon Złota (Der Sturmer). Prawda, że bliźniacza poetyka? 

Dla normalnego człowieka wyprawa do tej jaskini Studia Opinii to zaiste odstręczające doświadczenie. Oprócz trzech programowych obsesji naczelnych unoszą się tam także inne, skądinąd znajome zapachy. Mamy więc radykalny antysmoleńskizm. Wynika on wtórnie, oczywiście, z namiętnej rusofilii. Słowami Michnika: „Jestem rusofilem antysowieckim” mógłby się opieczętować każdy z gerontów portalowych. Ten pieprz antysowieckości na niestrawnej sałatce rosyjskiego, unijnego i niemieckiego lokajstwa ma dowieść im przed samymi sobą, że potrafią samodzielnie myśleć, że nie idą na niczyim pasku. Ot i to przyczyna dla której czasem ten czy ów ze staruszków uszczypnie Putina. Od tego dowodu na istnienie wolnej woli w obrębie od dziesiątek lat zniewolonego umysłu – poprawia im się humor i łatwiej mogą znosić umykający czas. Po Smoleńsku, Sławomir Popowski, jeden z wiodących na portalu „rusoznawców” oddał te sentymenty tak: „po Smoleńsku zobaczyliśmy Rosję normalną, współczującą, empatyczną. Niezwykła reakcja władz rosyjskich, pomoc udzielana rodzinom ofiar podczas identyfikacji ciał najbliższych, to wszystko pokazało tą prawdziwą, dotąd nieznaną Rosję. Rosję zachowującą się powyżej wszelkich standardów dyplomatycznych i międzynarodowych. Rosję prawdziwą. (...) Mam nadzieję, że będzie to sprzyjało tej strategii, która została zapoczątkowana po objęciu rządów przez Platformę Obywatelską. Przypomnę, że spotkało się to wówczas z totalną krytyką i atakiem prawicy, rozpatrywane było nieomalże w kategoriach zdrady narodowej. To jest chore podejście. Po 10 kwietnia – mam taką nadzieję – ten antagonizm się zmniejszył. Ale nie oszukujmy się: antyrosyjskie stereotypy, o czym świadczą różnego rodzaju »spiskowe teorie«, jakie pojawiły się po katastrofie pod Smoleńskiem są bardzo silne".

Oprócz tych tematycznych gwiazd przewodnich mamy też pomniejsze atmosferki, ślady antysemityzmu? (portret Kornhausera?), wpływ kontaktów z Lisem? ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

 ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI zapaszek soft-rasizmu (Godson) 

oraz , last, but not least, wszechobecne podteksty erotyczne, lub raczej, uwzględniając wiek zainteresowanych, erotomańskie. No cóż. Zero zaskoczeń. Paradygmat na krój Urbana i jego „Nie” plus ambicje intelektualnych diagnoz, niestety, zamierzone dużo na wyrost, gdyż tuzów intelektu tam nie uświadczy. Podsumowując: anty-kaczyzm, anty-pisizm (bezustanne ataki na „pisdzielców”) plus ateizm i apoteoza popaprańców.

Jak to opisał jeden z bardziej wyrazistych portalowców, Bogdan Miś: „Jestem zdecydowanym ateistą i podzielam do końca poglądy słynnego Richarda Dawkinsa, sformułowane w jego słynnej książce »Bóg urojony«: wszelka religia jest po prostu społecznie szkodliwa. (...) Najogólniej mówiąc, moja lewicowość jest bardziej »ideologiczna« niż »ekonomiczna«. Słowem – geje, lesby, inne kultury, anarchiści, wolne związki, aborcja, rozwody, seks dla przyjemności, różni popaprańcy – tak, totalitaryzm i »państwowość« – nie". Jednym z blogerów „Studia Opinii” był Azrael, znany z Salonu24, fan Polskiego Kościóła Latającego Potwora Spaghetti, która to hucpa zainicjowała 13 grudnia haniebną demonstrację pod domem J.Kaczyńskiego. To też stanowi istotny przyczynek do oceny klimatu tego studyjnego portalu. Bez wątpienia kierunek mu nadaje też stały współpracownik, Waldemar Kuczyński.
 

3. ZAPAŁKI W RĘKU STARCA TO POŻAR

Tym, co niepokoi uważnego obserwatora w tym mateczniku siwych, pokręconych jak dziadowski bicz, rewolucjonistów jest identyczna atmosfera, jaka poprzedziła Smoleńsk i jaka do niego doprowadziła…

Bije tam gejzer nienawiści. Nienawiść w potocznym rozumieniu jest przeciwieństwem miłości. (Dlatego Donald Wspaniały wykoncypował sobie w swym niepospolitym mózgu, iż najlepiej będzie rozbroić i zdezinformować wroga – głosząc miłość...)

Spotkałem jednak niedawno ciekawe, nietypowe odniesienie nienawiści do innej z wartości, do innej idei. Do idei piękna. A mianowicie było to zdanie, iż nienawiść jest zaprzeczeniem piękna. Uderzyło mnie to trafnością. Tak. Szpetota, ohyda – to są te słowa, które opisują aurę tego portalu, tego skansenu. Co do niektórych osobników i ich wynurzeń nasuwa się też samoistnie słowo „obleśność”. Nie trzeba długo szukać, by w tym „Studio Nienawiści” natrafić na użyte wobec lidera PIS-u określenia: „kundel, wesz, kurdupel, konus”

ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI i na przeróżne słowa sznytu rusko-karczemnego: jak np. "szcza" oraz na multum dowcipów na kanwie czynności defekacyjnych. Wyprawa w głąb tych lewicowych produkcji, to zaiste ekspedycja speleo-skatologiczna. Erich Fromm miałby tu pole do popisu diagnozując wszelakie lokalne odmiany owej przez niego ciekawie tropionej nekrofilii. Nazwę partii rządzącej pisze się tam od lat używając symbolu „SS”. ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

Twórczo rozwinęli te inspiracje demonstranci KOD-u na transparentach mając wypisane: NSDAPiS… Jeśli występuje w grafikach „Studio Opinii” polska flaga, to najczęściej odwrócona do góry nogami? Czyżby to tajemny kod, który został autorowi tych obskurnych kolaży po tym, jak zilustrował „Historię masonerii”? Czy szympans, nocnik, odwrócona polska flaga jako symbole polskiego patriotyzmu – to spadek odziedziczony po bohaterskich żołnierzach wyklętych? Czy wasze, czerwoni tetrycy, odkrycie, że patriota to wzorzec idioty – jest waszym hasłem obrzędowym? Ohydztwo, które wylewa się z waszych mózgów, powoduje, że po kilku minutach obecności w owym „Studio Mowy Nienawiści” każdy zdrowy na rozumie człowiek pragnie wydostać się na powierzchnię i odetchnąć czystym powietrzem. Bawicie się, stetryczałe, czerwone żuczki, zapałkami…

ANATOMIA KOD-U czyli KAROLU, JAK ŻYĆ albo BRZEMIĘ POLSKIEJ OPOZYCYJNOŚCI

Jak w latach poprzedzających Smoleńsk. Siejecie nienawiść, dla draki, dla udowodnienia, że jesteście „wolni” i z powodu nieuleczalnej impotencji i organicznej płaskości waszych horyzontów.  Dzielicie społeczeństwo, straszycie je, podjudzacie różne grupy na siebie nawzajem. Nieładnie się bawicie dziadki, oj nieładnie…
 

 

4. PUSTE NIEBO I MONSTRUALNE EGO

Oczywiście uproszczeniem byłoby za tę szpetotę myśli, słów, działań, intencji – winić podeszły wiek animatorów barbarii (niegdysiejsi animatorzy socjalistycznych ruchów młodzieżowych, animatorzy kultury i kaowcy – stali się animatorami chamstwa). Starzeć można się pięknie. Jednak, kiedy niebo jest puste, opróżnione, ba, wypróżnione – człowiek na starość parszywieje. Wszystkiego mu… nie staje – że powiem w waszej poetyce. Rozum już nie taki, pamięć jeszcze gorsza. Charme zjedzony zębami trzonowym czasu. Dziewczyny już nie otaczają wianuszkiem proroków. Niebo – jak już mówiłem – ewakuowane. Kiedyś rezydowali tam, pośród obłoków Fidel Castro, Che Guevara, Wielki Gorbi, młody Marks (ten od robiących za przynętę „Rękopisów ekonomiczno-filozoficznych”). Teraz hula wiatr. Nie ma komu – w zastępstwie absolutu – bić pokłonów. Niektórzy ubóstwiają siebie, ale to krucha radość. Zostali w czarnej d… ziurze. Gdyby onegdaj mniej wiecowali i hulali po nocach a zamiast tego zgłębiali ontologię i hermeneutykę i gdyby mieli bardziej wymagający „um” – teraz mogliby znaleźć swoje miejsce w głoszeniu młodzieży dobrej nowiny Marcusego, Horkheimera, Adorno lub – po raz enty wskrzeszonego – Sartre`a. A tak? Cóż im robić? Jak żyć, Karolu Marksie? Za co umierać na wyśnionych barykadach? Za tępą twarz Schulza? Za przywiędłe opowieści weterana paryskiego maja 1968 r. D.Cohn-Bendita o tym, jakie zainteresowanie wzbudzał jego rozporek w przedszkolu? Za używkowe figle, cmoki i plaśnięcia w twarz bujającego myślą w rajach podatkowych – Junckera? Za drewniane kolubryny Habermasa, których doczytać do końca ani zrozumieć nie potrafiło nawet wszystkich czterech wiceprzewodniczących Krakowskiego Stowarzyszenia Kuźnica wzmocnionych Hieronimem Kubiakiem? Zostali z niczym.
 

 

No cóż. Pozostało im toczyć papierowe boje w obronie starożytnego, pogańskiego bóstwa zwanego… Tęcza. Bronić czarnych, zielonych, śniadych, pąsowych i jakich tam jeszcze Photoshop ich przewiewnej głowy – podsunie im na myśl a Angela na siłę wtryni. Wprowadzają do swego panteonu pomniejsze bożki nie rozumiejąc zresztą adekwatnie ich istoty i sensu ani ich relacji wewnątrz uniwersum aksjologicznego. Nie rozumieją – bo nie miał ich kto tego nauczyć. Ich nauczycielami byli… grabarze. Grabarze czyli historycy idei. Marksizm po zamordowaniu filozofii stworzył na to miejsce (natura nie znosi próżni) komiczny dziwotwór o nazwie „historia idei”. Cóż bo wynika z owej nazwy? Archeologia idei? Czy gorzej? Sekcja zwłok mózgu? Jak w filmie Woyzeck Herzoga. Wykopaliska idei i wartości. Ekshumacje połączone z orgazmem samozadowolenia, iż się przeżyło, oprowadza po cmentarzu i ocenia szczątki? Baczko, Kroński, Beylin, Kołakowski, Król… Mistrzowie… Chciałoby się posłużyć tu ludowym bonmotem: aktorzy ze spalonego teatru. Bo jacyż to mistrzowie? Mistrz wskazuje wartości wyższe, sensy niedocieczone i organizujące całość. Natomiast przewodnik po kamiennym świecie nagrobków – jest w kleszczach sprzeczności. Z jednej strony chciałby się ogrzać ciepłem sławy i wielkości zmarłych wielkich i samodzielnych umysłów, z drugiej strony nie może ukryć ekstatycznej radości, iż mimo że wszystkie idee umarły – on jest w posiadaniu takiej idei, która pozwala klasyfikować, szacować i honorować pozostałe nagrobki, oraz deprecjonować zachowane szczątki ludzkich myśli i ideałów.

Oczywiście jest to epistemologiczna hipnoza. Nie ma takiej idei, która przetrwa unicestwienie wszelkich idei. (Czy też mówiąc ściślej jest – ale nie jest to idea, lecz idol. Idol nadętego do rozmiarów karykaturalnych Ego). I nie ma przewodników po takich ruinach. To uzurpatorzy. Mistrzowie czarnej magii, rozmytych pojęć, zbyt obszernych lub zbyt wąskich definicji oraz całej gamy sofistycznych trików. Zaś nasi bohaterowie – felietonistyczna samozwańcza magnateria nieistniejących światów nieokreślonej Równości, błędnie zdefiniowanej Tolerancji i nudnej Równości bezjakościowych bil darwinowskiej walki o byt. Walczą więc o prawa wszelkich degeneracji czując się na marginesie normalnego, zdrowego społeczeństwa, kultywującego parę odwiecznych wartości. Jedyną siłą jaka im została jest moc negacji, podważania, czepiania się, mącenia, odbrązawiania wszystkiego jak leci. Walenia w pulpit i tupania. Jak uczniaki.  Takie zachowania kojarzą się im z inteligencją, z jej istotą i funkcją. Niestety, nie miał ich kto nauczyć w tych burzliwych czasach, że rozum (nous) obok funkcji burzącej – ma funkcję budującą i chroniącą. No i dekonstruują, podważają, wykpiwają, profanują – myśląc, że są… wyżej od wierzącego w jakieś „głupoty” tłumu. Kupili z całym inwentarzem megalomanię i pychę Marksa i Comte`a. Poczucie wyższości iście kapłańskie. Stąd ich nienawiść do realnych kapłanów, ich – używając epitetu Michnika – zoologiczny antyklerykalizm. Jest to nienawiść do konkurenta na tej samej niwie. Duch opętanego misyjnością antyklerykalnego Nietzschego. Cień marzeń o byciu członkiem narodu wybranego. Podświadoma chęć bycia samomianowanym kapłanem jakiejś ogólnoświatowej… Bezreligii uświadamiającej wdzięczne masy. Nietzsche w końcowym epizodzie swego obłędu podpisywał się: Dionizos. Urban nie musi się podpisywać żadnym mianem. Wystarczy, że się rozbierze i spoci oraz zacznie się publicznie masturbować słownie, zwierzając się, że mu już… nie staje (sił). Tak kończą podnóżkowi realnych dyktatur, którym w czas nie wystawiono rachunku. Samozachwycona degrengolada.
 

5. PLURALISTYCZNE PLUCIE

Po skrytobójstwie Absolutu na jego miejsce brutalnie się wpycha oślepione nienawiścią i manią wielkości – Ja. Egotyzm, egoizm, egocentryzm, megalomania, poczucie wyższości, mania wielkości, buta, pycha, pogarda dla słabych, bezczelność, popadanie w sprzeczności, kłótliwość, bezproduktywne prowokowanie, podjudzanie, jątrzenie, zawiść a wreszcie Nienawiść – oto cała gama, cała… Tęcza kolorowego świata nadętej pustki Materializmu. Marksizmu, który jeszcze się rusza, choć już od dawna jest martwy. I viagra niemieckich Zielonych ani SPD niczego w tym nie zmieni.
 

I taki też jest świat, światek naszych plu… ralistycznie plujących starców, mszczących się na innych za to, że opustoszało im niebo, że życie – będące jedyną wartością, którą są w stanie pojąć – właśnie się im wypala a hasła, za które walczyli – wyblakły nie do poznania. Gdyby nie byli tak ohydni i szpetni w swoich myślach i zamiarach – można by im współczuć. Ale oni nawet nie chcą współczucia. Cenią tego, kto im pokazuje ich miejsce. Oni po prostu lubią… targać się po szczękach. I strzelać z procy do latarni. Karma socjalizmu – wieczny infantylizm. Przekleństwo pedagogiki.
 

 

6. ZAGUBIENI ANARCHO-DESPOCI?

Oczywiście tutaj omówiłem tylko przypadki lżejsze hufców Pustego, Czerwonego Nieba. Przypadki cięższe (np. Urban, Piotrowski, Kiszczak etc.), przypadki ekstraordynaryjne względem warunków brzegowych bycia zaliczanym do gatunku ludzkiego – nie wymagają analizy. Niestety, obydwa środowiska wymieszały się. Pogubieni zmieszali się ze świadomie zdegenerowanymi. Jedni drugich chcąc leczyć odchylenia a wspólnie chcący edukować cały naród swoimi pustymi frazesami. Wieczni lekarze pacjenta, który ucieka im ze stołu operacyjnego. Oni już niczego nie zrozumieją. Czasu na zrozumienie mieli wystarczająco dużo. Zresztą „zrozumienie” nie jest jakością z obrębu ich aksjologii. Ich aksjologię tworzy Presja. Trauma bycia przez większość życia  w kręgach opozycji, radzenia sobie z bezustanną Presją – zaowocowała tym, że nie potrafią wobec swoich oponentów stosować innych środków, niż te, których doznawali od władzy, której odchylenia i wypaczenia musieli ciągle korygować. Są jak dzieci z dysfunkcyjnej rodziny, bo ich ojczyzna była wtedy dysfunkcyjna. Korektorzy odchyleń od socjalizmu, gdy socjalizm przeminął a oni utracili rację bytu – zmienili się sami w jedno wielkie odchylenie.  Zagubieni ludzie. Nie dość, że zagubieni, to nie wiedzący kogo spytać. Nie dość, że nie wiedzący kogo spytać, to na dodatek nie wiedzący o co pytać… I nie chcący pytać. I ci właśnie, potrójnie zagubieni – wyprowadzają na ulicę ludzi, na marsz donikąd, po nic i w imię nie wiadomo czego… Licząc na zadymę. Pchani nieodpartą żądzą siania zamętu, bo a nuż coś z tego wyniknie. Ich oczy wyrażają desperackie pytanie: Karolu M., jak żyć? Jak żyć??


7. NIEUŚWIADOMIONE DZIEDZICTWO?

Istnieje jednak inna możliwość. Taka, że to nie infantylizm, ani zagubienie, lecz podświadomy zapał burzenia, odziedziczony po rewolucjonistach rosyjskich z XIX w., którzy to z kolei odziedziczyli go po księstwie moskiewskim. Czyżby wami, dumnymi Polakami, owładnął duch szygalewszczyzny? „Szygalew patrzył na rzeczy tak, jakby oczekiwał zagłady świata i to nie kiedyś tam, według proroctw, które mogły się i nie ziścić, lecz zupełnie konkretnie, tak coś pojutrze rano, punkt 25 minut na jedenastą” pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. Czyżbyście pozazdrościli Zandbergowi, który mógłby jak Wierchowieński na argumenty, iż nie zdoła wywołać ruchu, bo nie ma ludzi, odpowiedzieć: „To są brednie, dajcie mi pomówić z ludem przez kwadrans czasu bez cenzury, a pójdzie natychmiast za mną”. Skąd u was, Polaków ten „bies burzenia”, ten wytwór życia rosyjskiego? Potrzeba buntu dla samego buntu skąd? Kategoria dziejowa rosyjska podniesiona do rangi kategorii powszechnej ducha ludzkiego? Nie stać was na stworzenie, czy też raczej podjęcie idei rdzennie polskiego socjalizmu – jeśli już chcecie w tym kierunku maszerować? Konstruktywnego od początku do końca. Dojrzałego, cywilizowanego? (Czy może wasze socjalistyczne sentymenty połknął wąż liberalizmu a z czasów komunardów ocaliliście jedynie nagą anarchodespocję?) Czy zawsze musicie wkraczać na drogę, która – mówiąc znowu słowami Szygalewa - w sposób nieunikniony, wychodząc z bezgranicznej wolności dochodzi do bezgranicznego despotyzmu? Od Sierpnia`80 do PO i Tuska. I zawsze kończy się jak w klasycznej szygalewszcyźnie: 1/10 część otrzymuje wolność osobistą i nieograniczone prawo względem reszty, dziewięciu dziesiątych.
 

8. KLĄTWA OBOSIECZNEGO MIECZA

Elity solidarnościowe, gdy dostały władzę, nie zatrzymały się, aż nie osiągnęły stadium despotyzmu. Gdy władzę, mocą demokratycznych procesów tracą – uciekają się do prób zaprowadzenia anarchii. Bakuninowski anarcho-despotyzm (określenie Kucharzewskiego) widoczny jest tu czarno na białym. Zero odpowiedzialności za całość. Zero poczucia wspólnoty. Tylko miotanie się pomiędzy dwiema skrajnościami. I uszy oraz ręce otwarte na sponsorów. Wasza wieloletnia opozycyjność wdrukowała w wasz charakter odruchowe naśladownictwo istoty systemu, który broniliście od wypaczeń i w końcu „obaliliście”, by stać się bliźniaczym systemem. Czyżby na skutek wychowania i działalności przez większą część życia w ramach systemu despotycznego – w waszym duchu zagnieździło się głęboko dążenie do despotyzmu, do przywilejów osiąganych, wydzieranych reszcie społeczeństwa za pomocą tych samych metod, jakich kiedyś wobec was używali ortodoksi partyjni?  Bylibyście nieuleczalnymi jakobinami? Mimo gęby pełnej frazesów demokratycznych i liberalnych? Ciąganie po sądach kogo się da przez Michnika nie jestże tej „ruskiej swoistości” i „ruskiej wolności” objawem? Albo wiszące do dziś na stronie KOD-owego Studia Opinii chuligańskie straszenie Haiderem przez Bratkowskiego, czy z innych ust padające grożenie wojną domową? To kim wy jesteście, do ciężkiej cholery, w tym kraju, że marzycie o wojnie domowej? Z jakiego nadania tu rezydujecie, pozorni „bracia”? Skąd ten szczeniacki odruch rzucania lekką ręką słów o rozlewie krwi? Czyżby był to argument rodem z KC? Zapominacie, że Bruksela to nie Moskwa i nie ma armii? Skąd ta buta i te groźby? Czyje interesy reprezentujecie? Pod czyje skrzydła uciekacie? Może miejcie odwagę powiedzieć to otwarcie, co?
 

9. CZY SIĘ RUSZA I GDZIE TWÓJ DOM?

Jak to mówił nieuleczalny anarcho-despotysta, zapiekły nihilista Bakunin do Hercena?

- Aleksandrze Iwanowiczu, i co tam?? Rusza się gdzieś coś?

Hercen milczał.

- A na Węgrzech? – rozgorączkowany Bakunin drążył temat.

- Nic. Spokój.

- A Czechy, Włochy, Niemcy? Coś tam się dzieje? Rusza się może?

- Wszędzie nic. Nic, nic i nic, Michale Aleksandrowiczu.

- Jak to tak? Jak to może być: nic.

- Ano nic. Po prostu i najzwyczajniej nic.

Bakunin zamilkł. Pot, jak zwykle, spływał mu po twarzy.

- Nie może być, że tak po prostu „nic”, że wszędzie spokój.

- Tak i jest…

- To co, w takim razie, robić, skoro wszędzie spokój? Co będzie z nami? Co robić?! Co robić??? Co poczniemy?? – prawie odkrzyknął trzęsący się z nerwów Bakunin.
 

Otóż mam dla was panowie dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra to ta, że… rusza się. W Polsce właśnie 25 października się ruszyło. W wielu punktach Europy zaczyna ruszać się. I w Szwecji, i w Holandii, i w Niemczech i Słowacji, i w Danii, Norwegii i we Francji. We Włoszech i Hiszpanii też. Rusza się pod zatęchłą skorupą zaślepionych lewicowych Rządów Świadków Jehowy. A druga wiadomość, ta zła, to jest taka, że rusza się, jednak w przeciwną stronę, niż idzie wasz marsz. Niestety. Macie pecha. Rozminęliście się ze swym czasem. Służby zwiadowcze zawiodły. Bądźcie więc dzielni.
 

 

Tak w ogóle, to zastanawiam się, czy warto ich tykać w ich traumie. W ich przespaniu dziejowego momentu Europy. Czy warto zwracać uwagę na to różowe pudełko od zapałek z chroboczącymi w nim żukami, czy warto słyszeć ich starcze, przejrzałe, zgorzkniałe bluźnierstwa sycące się same sobą. Raczej nie warto. Chyba, że podejrzewamy, że żuki w tym pudełku, mają kilka zapałek. Wtedy trzeba od czasu do czasu tam zerkać. Ale nic ponadto. Ucichną. Zgodnie z profecjami ich proroka – Darwina, zresztą nie do końca dobrze przez nich zrozumianego. Lub popadną w obłęd, jak Nietzsche. Bo świat ludzki konstytuuje wartość i tradycja a nie agresja, szpetota i nihilizm. Bo za wszystko trzeba zapłacić odpowiednią cenę. Nawet – jeśli z opóźnieniem. Wbrew obydwu Karolom… Och, Karol… A takiś ty był kiedyś mężny i męski… I takeś spsiał na starość, że już nawet nie pamiętasz, gdzie twój dom. Odkoduj tę wiedzę.

 

 

17-19.12.2015

=======================================

wawel
O mnie wawel

OD NIEDAWNA PISZĘ TEŻ NA DRUGIM BLOGU JAKO    W A W E L  2 4 https://www.salon24.pl/u/wawel24/ Uszanować chciałbym Niebo, Ziemi czołem się pokłonić, ale człowiek jam niewdzięczny, że niedoskonały... =================================================== Nagroda Roczna „Poetry&Paratheatre” w Dziedzinie Sztuki ♛2012 - (kategoria: poetycki eksperyment roku 2012) ♛2013 - (kategoria: poezja, esej, tłumaczenie) za rozpętanie dyskusji wokół poezji Emily Dickinson i wkład do teorii tłumaczeń ED na język polski ========================== ❀ TEMATYCZNA LISTA NOTEK ❀ F I L O Z O F I A ✹ AGONIA LOGOSU H I S T O R I A 1.Ludobójstwo. Odsłona pierwsza. Precedens i wzór. 2. Hołodomor. Ludobójstwo. Odsłona druga. Nowe metody. 3.10.04.2011 WARSZAWA, KRAKÓW –- PAMIĘĆ I OBURZENIE======= ================ P O E Z J A 1. SZYMBORSKA czyli BIESIADNY SEN MOTYLA 2. Dziękomium strof Strofa (titulogram) 3.Limeryk 4.TRZEJ MĘDRCOWIE a koń każdego w innym kolorze... 5.CO SIĘ DZIEJE H U M O R -S A T Y R A -G R O T E S K A -K A B A R E T 1.KSIĘGA POWIEDZEŃ III RP czyli ZABIĆ ŚMIECHEM 2.KABARET TIMUR PRZEDSTAWIA czyli Witam telefrajerów... 3.III RP czyli Zmierzch Różowego Cesarstwa 4. Biłgoraj na tarasie - SZTUKA PRZETRWANIA DLA ELYT Z AWANSU 5.MANIFEST KBW czyli Kuczyński, Bratkowski, Wołek 6.SONATA NIESIOŁOWSKA a la Tarantella czyli KOLAPS STEFANA 7.Transatlantyckie - orędzie Bronisława Komorowskiego W Ę G R Y 1.WĘGRY, TELEWIZJA, KIBICE 2.GALERIA ZDJĘĆ węgierskich 3.ORBAN I CZERWONY PRĘGIERZ M U Z Y K A 1.D E V I C S 2.DEVICS - druga część muzycznej podróży... 3.HUGO RACE and The True Spirit 4.SALTILLO - to nie z importu lek, SALTILLO - nie nazwa to rośliny 5.HALOU - muzyka jak wytrawny szampan 6.ARVO PÄRT - Muzyka ciszy i pamięci 7. ♪ VICTIMAE PASCHALI LAUDES ♬

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka