127 obserwujących
809 notek
857k odsłon
  647   0

J.Kaczyński: "Polacy chcą żyć tak, jak ludzie na Zachodzie"

Prezes jakoś nie ma farta od lipca zeszłego roku. A od oddania państwa w ręce ekonomicznej szkoły im.Morawieckiego można już mówić o abonamencie na pecha. Jednak aktualna sytuacja w Europie szczególnie pechowo dopisuje niechciany kontekst do ostatnich wynurzeń prezesa. Otóż jak wiadomo, prezes i jego delfinowy cień powtarzają, że Polacy chcą żyć jak ludzie na Zachodzie (ostatnio: Jachranka, piątek). I co my słyszymy w sobotę? W Wiadomościach po migawce z tymi słowami prezesa widzimy właśnie ludzi z Zachodu, którzy mówią, że dalej się nie da tam żyć. Wot psikus zgotował duch czasu centrowej, udającej chadecję, zramolałej partii kontrolowanych odwrotów wycofującej się na z góry upatrzone pozycje. Ludzie Zachodu, i starsi i młodsi (licealiści, studenci, kobiety w wieku emerytalnym) wychodzą na ulice Francji, Belgii, Holandii i Włoch mówiąc, że nie chcą tak żyć, jak JK mówi, że Polacy chcą żyć. Mówią, że rządzący nimi pogardzają, że czują namacalnie tę pogardę. Człowiek Rotszyldów, Macron, jest takim francuskim odpowiednikiem M.Morawieckiego. Inaczej mówiąc: Morawiecki to Macron wykreowany przez IDENTYCZNE środowiska i lobbies. Morawieckiego demiurgowie umalowali na proludowca, pozwolili mu sypnąć karmy dla proli, bo podkarmiony proletariusz pociągowy efektywniej ciągnie zaprzęg. ALE OBYDWAJ SĄ PRODUKTEM MARKETINGOWYM TYCH SAMYCH DEMIURGÓW. Marionetkami szermierzy potężniejszych. Mniejsza o to, w jakiej mierze świadomymi do czego i komu służą.

I u nas dojdzie do analogicznych protestów jak we Francji, może nie tak szybko, ale mamy to pewne... jak w banku. Morgana. Może za 1,5 roku, może za 3 lata, nieistotne. Ważne, że musi dojść, bo logika ekonomii i wytrzymałości mas jest identyczna nad Loarą i Wisłą. Częściowo różne są jedynie metody jej pacyfikacji. Nadzieją dla nas jest, że póki co Joachim B. nie mówi o tym, że policjanci polscy chcą pałować jak na Zachodzie, jak we Francji, czyli 6 na jednego, leżącego. Chociaż przykład Lublina ukazuje inną frakcję policyjną, podążającą w kierunku Francji niewątpliwie.

W Europie coś pęka. Jest to od paru lat tajemnicą poliszynela. Nie bardzo wiadomo w jakim kierunku ma iść sklejanie tych pęknięć – ale to dobra oznaka, owa nieokreśloność, bo mówi, iż bieg wydarzeń odzyskuje naturalność. Rzeczy wyrywają się spod instrumentów murarskich, czy też raczej... mularskich. Oczywiście ci, którym plany częściowo się walą, tym silniej chcą „wziąć sytuację” za twarz. Życie i historia to kłębowisko sprzecznych sił. Jeśli przebudzonych – to będących w wiecznym sporze. Natomiast, jeśli części z tych sił udało się pozostałą część uśpić, hibernować, to spór zamienia się w pasożytowanie jednych sił na drugich. Obudowane, oczywiście, adekwatną ergonomiczną ideologią, często np. imitującą religię (jak np. islam, luteranizm, chabadyzm itp.). Religijne obudowanie ideologii pozwalającej eksploatować swój lub obce narody, jest bardzo poręcznym rozwiązaniem, bo pozwala dowolnej grupie kryptoprzestępczej lub niesamożywnej korzystać ze specjalnych praw jakich może domagać się każde „wyznanie” powołując się na tolerancję religijną. Błędem bolszewików było niszczenie wszelkich religii (judaizmu niechętnie albo wcale) zamiast zarejestrowania się jako nowej grupy wyznaniowej.

Zgoda, że policja francuska zawsze była brutalniejsza od polskiej, ale to jak reaguje na dzisiejszą rewoltę przypomina tylko ZOMO i ORMO. Zbrojne ramię oligarchów, makronotwórców zmotywowane jest niebywale. Można nawet, bez dużej przesady rzec, że w ostatnich tygodniach zaczęło się wykuwanie nowego porządku w Europie, czy też może lepiej: walka bezwzględna o nowy kształt Europy budzącej się z narracji o unijnej ziemi obiecanej. Walka będzie ostra. Nie tylko dlatego, iż w pewnym momencie włączyć się w nią mogą (podszczute) śniade oddziały „monoteistycznej” religii świętego noża.  Ostro będzie, bo nie ma psa, który by uwielbiał, gdy mu się ogromną kość wyrywa z zębów. Spodziewać się możemy przeróżnych barier informacyjnych. Podobnie było z blokowaniem wydostawania się informacji z Węgier w latach 2007-2010, z cenzurą proimigrancką w Niemczech i Skandynawii (w latach 2015-2018 nasiloną aż do granic absurdu albo Orwella). Podobnie blokowana jest medialnie historia buntu i odizolowania się Islandii od systemu światowej finansjery. Wolny obieg informacji jest zagrożeniem dla pozycji internacjonalnych mandarynów, błogosławieństwem dla nich są hipnotyzerzy, fleciści z Hameln, ludzie tacy jak Jarosław Kurski albo Sławomir Czućpiniądz. Dlatego w TVPIS nigdy nie obejrzymy programu i dyskusji na temat państwożerności korporacji bankowych. Dzisiaj np. niemiecki onet na SG swoich wiadomości nie dał ani zdania o sytuacji we Francji, Belgii, Holandii i Włoszech. I tak będzie w długiej perspektywie. Z punktu widzenia właścicieli sieci medialnych współpracujących z korporacjami wolność słowa i informacji jest rozszczelnianiem ich pirackiej korwety.  Opartej na naszej sile mięśni poruszającej długie szeregi ciężkich wioseł.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale