53 obserwujących
1121 notek
439k odsłon
  48   1

Hegemoniczne państwa korporacyjne, czyli nowy feudalizm


Bob De Wit, profesor strategicznego przywództwa i cyfrowej transformacji na Nyenrode Business Universiteit:

Obecnie znajdujemy się w próżni, w strefie pośredniej między epoką przemysłową a erą cyfrową. W tym procesie możemy już dostrzec zarysy wyłaniających się „państw korporacyjnych”, jak nazywa je De Wit. Argumentem De Wita jest to, że ponieważ zgromadzili tak spektakularne bogactwo, ci globalni giganci mają również większą władzę niż państwa. Następnie De Wit modyfikuje swój argument i mówi, że tacy korporacyjni giganci są potężniejsi niż większość państw (co wyraźnie sugeruje, że nie wszystkie państwa). „W przeszłości” reguły były tworzone przez kraje, społeczeństwa i polityków, a korporacje musiały dostosować się do praw państw – teraz jest to mniej prawdziwe.

De Wit wyjaśnia, że ​​w tej epoce przemian panuje wzmożony zamęt i niestabilność, gdy tworzone są nowe zasady – a koronawirus jest najmniejszym z naszych problemów – dodaje. De Wit ostrzega, że tak długo, jak pozwolimy się dzielić, nie będziemy w stanie rzucić wyzwania tym nowym władzom i stworzyć lepszego społeczeństwa . Ale mówi też o skrajnych nierównościach, jakie istnieją w społeczeństwach na całym świecie i o tym, jak się one pogłębiają, i że może to doprowadzić do rewolucji. Nie jest więc tak, że „państwa korporacyjne” automatycznie osiągną hegemonię.

Efektem tego, co się dzieje są hegemoniczne państwa korporacyjne, przypominające feudalizm. Innymi słowy, społeczeństwo zdominowane wyłącznie przez elity, ze zwykłymi „obywatelami” pozostawionymi samym sobie.

Holandia pokazuje jednak sytuację, w której uformowały się oddolne ruchy obywatelskie, jednoczące robotników i przedsiębiorców w kontr-ruchu przeciwko dominacji nowych elit. De Wit jest przekonany, że w takiej walce zwycięży obywatelska większość, jeśli przeciw-elitarny kontr-ruch osiągnie wystarczającą liczebność . Niektórzy ludzie, nawet ci, którzy uważają się za „lewicowców”, ślepo potępiają takie ruchy, używając elitarnej, uwłaczającej etykietki „populistów”, aby nazwać takie ruchy. Aby przezwyciężyć takie podziały, De Wit oferuje odświeżającą, bardzo ludzką perspektywę:

„jeśli uda nam się stworzyć ruch obywatelski, który mówi: 'Nie chcemy tego. Chcemy wrócić do tego, co ważne: do przyjaźni, bliskości, zabawy, imprez, normalnych ludzkich spraw. Jeśli wszyscy zgodzimy się, że chcemy wrócić do społeczeństwa humanitarnego, ten ruch może wzniecić wystarczający opór. Dobrą wiadomością w tym wszystkim jest to, że technologia, o której mówimy — technologia cyfrowa, biotechnologia, szereg zmian technologicznych — wspomniane platformy, łańcuchy bloków, sztuczna inteligencja… mogą uczynić elitę potężniejszą, ale mogą również wzmocnić obywateli. Technologia jest neutralna, zależy to od tego, jak ją wykorzystamy. Możemy wykorzystać technologię do stworzenia zdecentralizowanej, lokalnej gospodarki”.

De Wit w końcu wzywa również do wypracowywania nowego modelu ekonomicznego, który zastąpi stary model przemysłowy.

Wyjaśnienie De Wita może skłonić nas do zadania szeregu pytań. Zamiast trójkąta Hamelink'a *), De Wit w swoim schemacie ma zasadniczo jedną linię prostą, w której „pomocnicy” pomagają w tworzeniu i utrzymaniu tego, co jest teraz fuzją karteli i rządów. Pytania budzą dwie inne kwestie.

Po pierwsze, czy istnieje opozycja między industrializmem a technologią cyfrową? Czy istnieje między nimi synergia? Technologie cyfrowe nie mogą się nawet urzeczywistnić bez infrastruktury, energetyki, wydobycia i produkcji. Może być tak, De Wit sugeruje, że przemysł (górnictwo, produkcja itp.), jaki znaliśmy w przeszłości, nie jest już bezpiecznie autonomiczną i dominującą siłą ekonomiczną, na której można polegać, aby ustabilizować sytuację społeczną. Zamiast tego przemysł jest teraz w pozycji podporządkowanej jako dodatek do gospodarki cyfrowej.

Po drugie, można by argumentować, że dopóki nie spotkamy korporacji, która sama jest militarnym supermocarstwem, żadna korporacja nie ma realnej władzy, by narzucać się wszystkim państwom, by - wreszcie - zacząć stosować przymus. Aby wprowadzić nowe zasady, korporacje muszą lobbować i kupować dostęp do polityków i rządów – muszą apelować do „starych” państw. Korporacyjni giganci muszą zasadniczo wydzierżawić władzę państwom, aby egzekwować porządek świata, który faworyzuje korporacje. Nawet korporacyjny moloch (jak Amazon) żyje w śmiertelnym przerażeniu na widok nawet ograniczonego uzwiązkowienia; nie był w stanie całkowicie przekroczyć zasad starego państwa.

Duże korporacje z pewnością mogą „zachowywać się jak państwa”, używając słów De Wita, i tworzyć własne zasady i warunki – ale tak bywało i wcześniej. Niektóre narody afrykańskie zostały skolonizowane najpierw przez korporacje (wspierane przez państwa imperialne). Jak zakładam na moim kursie Antropologia polityczna, możemy wyróżnić dwa główne formaty władzy w naszym społeczeństwie, to znaczy dwa filary instytucjonalne, które są ze sobą równoległe i często działają w tandemie: partie polityczne i korporacje . Partie polityczne to korporacje sektora publicznego; korporacje to partie polityczne sektora prywatnego. „Pomocnicy” - wg "trójkąta Hamelinka" zazwyczaj pośredniczą między nimi.

Argumenty De Wita najlepiej sprawdzają się wtedy, gdy korporacje mają do czynienia z bardzo słabymi państwami peryferii, które zostały już osłabione przez zasady, warunki i pro-biznesowe wymuszenia potężnych państw w Centrum. W następstwie programów dostosowania strukturalnego Jamajka czy Fidżi będą oczywiście wyglądać na znacznie słabsze, gdy mają do czynienia z Unileverem, ExxonMobilem lub Facebookiem. Ale jak uczą się Facebook i Google, nawet państwa półperyferyjne mogą narzucać swoje żądania (nawet jeśli ich działania są dalekie od nacjonalizacji); państwa mogą nakładać ograniczenia, przepisy i grzywny – a nawet w ostatnich wydarzeniach Facebook i Google zostały zmuszone do ustąpienia państwom.

Argument De Wita mógłby zostać wzmocniony, gdyby zauważył, że korporacje nie są już zadowolone z wynajmowania lub kupowania dostępu do władzy państwowej: teraz aktywnie poszukują bezpośredniej władzy w istniejących państwach. Stąd różne „administracje Goldman Sachs” w Stanach Zjednoczonych, gdzie nadmierna liczba dyrektorów tej firmy zdobyła kluczowe stanowiska w gabinetach. To samo można powiedzieć o wielu innych drzwiach obrotowych, tak że trudno powiedzieć, gdzie kończy się państwo, a zaczyna Google czy Raytheon.

Za: https://zeroanthropology.net/2021/06/06/covid-19-the-system-part-2/

Przypisy:

*) Dr Cees Hamelink, emerytowany profesor komunikacji międzynarodowej na Uniwersytecie w Amsterdamie.

image

Trójkąt Hamelink'a


image

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale